Krótka satyra na arcymodną i „artystyczną”
„SZAMBO – MOWĘ”
Co Panu Fredrze wolno, lub wypada, czynić
Nie znaczy, aby każdy mógł się zaraz ślinić
I słowem ciężkim, a głównie paskudnym,
Zdobić swój film, czy spektakl lub artykuł nudny.
Tymczasem… jest odwrotnie – literackie kajtki
Nader często sięgają po wenę… za majtki.
Cóż stamtąd dobywają? Jakież to natchnienia
Każą im się wciąż kręcić wokół przyrodzenia?
„Ot, moda taka przyszła… –powie jeden z drugim –
więc wobec takiej mody zaciągamy długi.”
I chcąc je w porę spłacić, by uznanie zyskać,
Nurkują w „szambo-mowę” by… nas też opryskać.
* * *
Wciąż pleni się plugastwo w „artystycznym sosie”,
Nowego „trendu” smętne, pokraczne pokłosie.
Krytycy przed nim plackiem leżą, jak barany,
Choć król nie tyle nagi ile… ZAFAJDANY!


Komentarze
Pokaż komentarze