Jeśli nie ma tamtego świata, nigdy się o tym nie dowiemy. Nie obudzimy się przecież i nie powiemy sobie: o, kurcze, tu nic nie ma, wracam. Tym samym wierzący nie dowie się, że jego wiara była daremna. Niewierzący jednak nie jest wcale w lepszej sytuacji, bo on też nie przekona się czy odrzucając istnienie tamtego świata postąpił słusznie, czy nie.
Lepiej więc, żeby coś tam jednak było. Odchodząc w nicość nie będziemy się nawet w stanie przekonać o tym, że w nią odchodzimy. To perspektywa, która - teoretycznie przynajmniej - najbardziej mnie przeraża: ta pustka, nicość, o istnieniu której nigdy się nie przekonamy, bo już nie będzie się jak i o czym przekonywać.
Słynny zakład Pascala tylko w jednym przypadku ma szansę zatem zostać rozwiązany. W tym drugim nie będzie miał kto i gdzie go rozwiązać. Nawet zatem jeśli Boga nie ma, nie dowiemy się o tym. Możemy się więc oszukiwać dowoli bez obaw, że się zawiedziemy, bo żeby się zawieść trzeba by się najpierw przekonać.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)