wiele hałasu o nic wiele hałasu o nic
264
BLOG

Niech sobie umieszczą w tym panteonie samego diabła, byleby trzymali ruskich z dala od nas

wiele hałasu o nic wiele hałasu o nic Polityka Obserwuj notkę 41

Stephana Bandery na pewno nie zabraknie w zapowiadanym przez Zełenskiego ukraińskim Panteonie Narodowym. Być może nie znajdzie się w nim na pierwszym ani drugim miejscu, ale też nie na ostatnim. A czy w naszym panteonie znaleźlibyśmy miejsce np. dla Jeremiego Wiśniowieckiego, który z lubością nabijał na pal kozaków (z wajemnością zresztą  z drugiej strony)? Czy powinniśmy umieszczać w nim Józefa Piłsudskiego, który sprzedał ukraińskich jeńców Moskwie i podpisał z Rosją traktakt pokojowy po tym jak powstrzymał planowany rajd bolszewików przez Europę w Bitwie Warszawskiej, w którym to nie zgodził się  - wbrew wcześniej podpisanym umowom z Ukraińcami walczącymi u jego boku - na powstanie niezależnego ukraińskiego państwa i faktycznie podzielił sporne ziemie między Polskę a Rosję, czym dał powód do rosnącej od tamtej pory niechęci i nienawiści między naszymi narodami,  którymi karmiły się później i na nich wyrosły skrajne, nacjonalistycze ruchy ukraińskie uważające Polaków za zdrajców, m.in. to, na czele ktrórego stanał kłopotliwy Stephan Bandera? Pewnie tak. Znalazłoby się w nim jeszcze więcej spornych postaci i bohaterów,  z którymi Ukraińcy musieliby się pogodzić, a wszelkie próby sprzeciwu z ich strony zostałyby przez nas i naszych liderów politycznych potraktowane jeszcze ostrzej, niż mamy z tym teraz do czynienia po stronie ukraińskiej w reakcji na nasz sprzeciw wobec honorowania pamięci współautora rzezi wołyńskiej.

Jedno jest pewne: w ukraińskim panteonie nie zabraknie Stephana Bandery, a wymaganie teraz, żeby w warunkach wojennych ukraińscy żołnierze walczący w okopach dokonywali rewizji swojej historii, swoich bohaterów narodowych, których pamięć wpajano im od dzieciństwa... jest jak żądanie od biegacza, żeby w trakcie trwającego maratonu przekwalifikował się na ciężarowca. To tak jakby od nas w czasie Powstania Warszawskiego żądano rewizji naszej historii i pamięci o naszych bohaterach. Niejeden żołnierz i dowódca AK ma na rękach niewinną krew, ale jakoś nie odzieramy go z zasług, które oddał walcząc o naszą suwerenność i niepodlegość

Ukraiński prezydent i rząd działają w warunkach wojennych, w czasie pełnoskalowej agresji Rosji i to nie jest czas na rewizję swojej historii i bohaterów. W okopach walczą o przetrwanie żołnierze i podkopywanie teraz ich motywacji poprzez mieszanie im w głowach sprawami sprzed prawie wieku to działanie wręcz wrogie wobec nich, a korzystne dla naszego wspólnego wroga, któremu oni teraz dają odpór, dzięki czemu my możemy póki co spać w miarę spokojnie. Niech sobie umieszczą w tym panteonie samego diabła, byleby trzymali ruskich z dala od naszej granicy. Tamten diabeł większy i groźniejszy, bo zagraża wprost naszej niepodległości. Jak pozbędziemy się tamtego, z ukraińskim jakoś sobie poradzimy. Póki co to my wchłanialiśmy ich ziemie do nas, nie na odwrót, więc to oni raczej mieliby powody się obawiać nas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka