Na internecie znaleźliśmy informację na temat tego jakie to granty zostały przyznane przez rząd RP dla co po niektórych polskich ‚uczonych’.
Dla porządku: są na tej liście – nieliczne, bardzo nieliczne – pozycje, które – gdyby to od nas, Wielkiego Wodza zależało – pieniądze na badania by dostały. Na przykład ktoś tam chce wymyśleć nową technologię konserwacji drewnianych zabytków. Dalibyśmy na to grant? Chyba dalibyśmy – tyle, że potem surowo rozliczylibyśmy z pieniędzy. Czy obiecywana technologia została stworzona? Jeżeli tak – gdzie jest patent? Jeżeli nie – to dlaczego nie?
Podobnie pewnie dalibyśmy pieniądze pani doktor, która chce napisać monografię bazyliki w Gieczu. Niech pisze. Wyobrażamy sobie to tak: powstanie gruby tom opisujący najdrobniejsze detale kościoła, witraże polichromie i rzeźby, zgromadzi dużo archiwalnych zdjęć i planów – a potem gotowa księga powędruje: jedna kopia do Biblioteki Jagiellońskiej, jedna do biblioteki Narodowej, jedna do lokalnej kurii biskupiej, jedna do urzędu konserwatora zabytków – i tam trafią na półki i będą pokrywać się kurzem. Ale to nie szkodzi. Ważne, że gdyby nastąpiła jakaś katastrofa, pożar albo wojna – i gdyby ta bazylika została zburzona – to mamy dokument, który pomoże w odbudowie. Więc niech pani doktor pisze tą monografię.
Ale to są nieliczne sensowne projekty. Cała reszta – to mówiąc delikatnie – bełkot.
Na czym konkretnie polegac ma praca: „Środowiska negocjowane. Nowe praktyki humanistyczne w badaniach transdyscyplinarnych” (prawie pół miliona złotych).
Co konkretnie ma osiągnąć praca: Polonistyka na początku XXI wieku. Diagnozy – koncepcje – perspektywy. Badania inter- i transdyscyplinarne (600 tysięcy złotych)?
Na czym polegać ma projekt: „Ontologiczne podstawy budowy historycznych systemów informacji geograficznej„? (Ponad milion). Rozumiemy co to jest ontologia. Wydaje się nam, że wiemy co to mogą być systemy informacji geograficznej. Ale to połączenie ontologia-systemy informacji – to nam wygląda na to, że autor używa mądrych słów, których znaczenia do końca nie rozumie.
Albo: „Miejsca postindustrialne jako przedmiot badań transdycyplinarnych. Od dizajnu do zakorzenienia„. (180 tysięcy). Jakim trzeba być pretensjonalnym nadętym pajacem aby wymyślić taki tytuł pracy? Dizajn… O Wielki Manitou…
Oczywiście – na liście czołowych polskich pseudouczonych nie może zabraknąć doktoressy Magdaleny z Ciapaków Środowej. Tak, tak jest – Pani doktor zainkasowała milionik z hakiem za pracę: „Kartografie obcości, inności i w(y)kluczenia. Perspektywa filozofii i sztuki współczesnej.„. Bycie uczonym to niezła fucha: Zwykła pracą by Pani doktor tyle nie zarobiła przez całe życie. A tu – proszę. Milion za nic.
Lista grantów jaką odnaleźliśmy to na pewno nie jest kompletna lista grantów przyznanych na ‚badania’ humanistyczne. To musi być tylko wierzchołek góry lodowej. Co daje Państwu pojęcie jaka jest skala marnotrastwa w środowisku naukowym. Ile pieniędzy idzie na bzdury.
Wszystkie granty na tej liście razem są warte dwadzieścia parę milionów. Co zmusza nas do postawienia pytania:
Rząd PiS chciał podarować 20 milionów złotych szkole Rydzyka. Podniósł się wrzask, że to skandal. Być może jest to skandal – ale jakoś trudno nam krytykować decyzję dofinansowania redemptorysty w sytuacji gdy władza wydaje lekką rączką większe pieniądze na pseudouczonych.
Skoro Pani Środowa, kobieta, któa nigdy w życiu nie zhańbiła się opublikowaniem artykułu w poważnym międzynarodowym czasopiśmie naukowym i która nigdy nie napisała żadnej książki naukowej – skoro ona może dostać milion za nic – to trudno nam uzasadnić dlaczego szkoła Rydzyka nie może dostać 20 milionów.
Ostatecznie – cokolwiek by o szkole Rydzyka nie mówić – to szkoła ta, w odróżnieniu od UW – nie produkuje bezrobotnych.
Inne tematy w dziale Technologie