96 obserwujących
361 notek
1008k odsłon
4673 odsłony

Łukaszenka, Putin i męska, poważna, rozgrywka.

Wykop Skomentuj58

W ukazującym się w Chinach dzienniku Sohu znalazła się ciekawa informacja dotycząca Białorusi, tym bardziej interesująca jeśli zważy się siłę wzajemnych relacji między Mińskiem a Pekinem. Otóż podobno w drugiej połowie ubiegłego roku, w ramach i w trakcie rozmów o pogłębionej integracji Białorusi i Rosji, Moskwa zaproponowała Mińskowi dostarczenie systemów obrony przeciwrakietowej S-400. Miałby być to kolejny krok związany z budową wspólnego systemu obrony przeciw uderzeniu z powietrza państw tworzących powołaną przez Federację Rosyjską organizacje obronną ODKB. Najistotniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że rosyjskie systemy Białoruś otrzymać miała za darmo, w ramach wieloletnich umów. Łukaszenka, tak przynajmniej twierdzi chiński dziennikarz, odmówił, bo już prowadził rozmowy z Amerykanami na temat normalizacji relacji. Pierwsze sygnały o woli zakopania starych sporów miały ponoć nadejść do Waszyngtonu, to są z kolei informacje płynące z mediów amerykańskich, już w 2016 roku. Niedawne słowa Mike’a Pompeo, który przebywając w Mińsku powiedział o tym, że współpracuje z Łukaszenką od dawna wskazywałyby, że w te sygnały płynęły do CIA. Chińska gazeta twierdzi również, że Łukaszenka nie chciał rosyjskich systemów bo ich instalacja nie tylko ograniczałaby jego pole manewru, ale również, a może przede wszystkim wywołałaby stosowne kroki odwetowe NATO i w efekcie układ geopolityczny uległby zasklepieniu. Teraz tak nie jest o czym świadczyć mogą dość niespodziewanie ujawnione informacje o kolejnych opóźnieniach w Radzikowie, gdzie budowana jest amerykańska baza antybalistyczna.

O tym, że coś jest na rzeczy świadczyć może również i to, że pod koniec ubiegłego roku białoruski prezydent dość niespodziewanie zaczął się wypowiadać o jakości rodzimych wojsk rakietowych. W październiku ubiegłego roku Łukaszenka, po wysłuchaniu informacji na temat sytuacji polityczno – wojskowej w regionie, którą składało mu dowództwo białoruskiej armii powiedział, że jego kraj ma wystarczająco dużo systemów rakietowych, aby dać przeciwnikom, w razie potrzeby, adekwatną odpowiedź. Wojskowi, przy okazji mówili, że jeśli idzie o rakiety krótkiego zasięgu, to potencjał kraju plasuje go na 17 miejscu na świecie, nawet wyżej niźli w tym zakresie notowana jest Polska, nie mówiąc już o Litwie. Wówczas sądzono, że groźne wypowiedzi Łukaszenki związane są ze zbliżającymi się ćwiczeniami NATO Defender 2020. Teraz nie jest już to tak pewne, tym bardziej po spotkaniu wojskowych, jakie miało miejsce w ubiegłym miesiącu, w którym uczestniczyła reprezentacja NATO składająca się z przedstawicieli Polski, Niemiec i Stanów Zjednoczonych. Niewykluczone, że słowa Łukaszenki z jesieni ubiegłego roku skierowane były pod dwoma adresami, z których tylko jeden znajdował się w państwie należącym do NATO. Ostatniego dnia stycznia Roman Gołowczenko, stojący na czele białoruskiego Państwowego Komitetu Wojskowo – Przemysłowego powiedział tamtejszym mediom, że białoruskie firmy zmodernizowały rosyjskie systemy rakietowe Buk, które mają teraz symbol Buk-MBZK i które otrzymały nowe systemy radiolokacji, co pozwoliło zwiększyć zasięg do 130 km. Otrzymały też one nowe, wyprodukowane w Mińsku, platformy transportowe z nowym silnikiem, co znakomicie zwiększa możliwość przemieszczania się systemów, które mogą zmieniać lokalizację nawet w tempie 60 km na godzinę. Mniejsza o techniczne parametry białoruskich Buk-ów, lepiej niech na ten temat wypowiedzą się fachowcy, ale ujawnienie informacji tego rodzaju i to w trudnych czasach dla rosyjsko – białoruskich relacji brzmi ciekawie.

Z ciekawych, a przynajmniej dających do myślenia informacji, które pojawiły się w przestrzeni publicznej w ostatnich dniach warto zwrócić uwagę na post umieszczony na kanale Pul Pierwogo, na platformie Telegram. Na marginesie trzeba dodać, że kanał ten wiązany jest z rzeczniczką Łukaszenki i ukazują się w nim regularnie np. zdjęcia z wizyt oficjalnych białoruskiego prezydenta, również z prywatnych i zamkniętych ich części, jak choćby ostatnio z Egiptu. Otóż dziś rano (20 lutego) znalazła się tam informacja, że Łukaszenka podpisał „postanowienie o ochronie granicy” przez delegowane do tego służby. W całej sprawie nie ma niczego nadzwyczajnego, bo podobne decyzje podpisywane są zawsze na początku każdego roku, jednak teraz, w komentarzu Pul Pierwogo zwraca uwagę na „trzy niuanse” i to one są w tym wszystkim interesujące. Łukaszenka miał przy podpisywaniu dokumentu powiedzieć o „rosnącej aktywności wojskowej po drugiej stronie granicy”, „wzroście potoków emigrantów” oraz iż „wyzwań nie jest wcale mniej” niż rok wczesniej. I znów przyjdzie spekulować, którą granice białoruski prezydent miał na myśli mówiąc o wzroście aktywności wojskowej. Oczywiście zwolennicy tezy, że chodzi o ćwiczenia NATO mają mocne argumenty, ale czy rzeczywiście? Ochrona granicy może być też związana z rozpoczętą właśnie w rosyjskich mediach kampanią, wyglądającą na działanie skoordynowane, której główną treścią jest informacja, iż co trzecia paczka papierosów sprzedawanych w Rosji pochodzi z kontrabandy przez białoruską granicę. (Chyba trochę w odpowiedzi szef białoruskiego MSW Jurij Karajew powiedział, że narkotyki na Białoruś napływają właśnie z Rosji). I jeszcze jedna ciekawostka z kanału Pul Pierwogo. Otóż polemizuje on wprost z tezami, które znalazły się z kolei na też znajdującym się na Telegramie kanale Nezygar. Ten ostatni uchodzi za tubą propagandową Kremla. Jeszcze w listopadzie 2018 roku niezależni rosyjscy dziennikarze z przedsięwzięcia Projekt w specjalnym raporcie napisali, że kanał ten przejęty został (duże dotacje) przez Kreml, a precyzyjnie rzecz ujmując, przez Aleksieja Gromowa, zastępcę szefa prezydenckiej administracji, który nadzoruje też główne kanały rosyjskiej telewizji i uchodzi za propagandowego guru. Nieco później okazało się, że formalnym właścicielem Nezygara jest biznesman Wladislav Kliuszin, znany m.in. z tego, że sprzedał rosyjskim siłom zbrojnym i administracji system monitorowania mediów skrywający się pod dźwięczną nazwą, choć nam kojarząca się jednak z czym innym, Katiusza. I tenże kanał, opublikował właśnie, powołując się na swe źródła informacji, depeszę z której wynika, iż Kreml wydał polecenie, aby w najbliższych miesiącach rosyjski biznes do minimum ograniczył swe kontakty z Białorusią, aby rosyjscy gubernatorzy nie jeździli do Mińska i, że ten „zakaz” działa, bo nawet Ramzan Kadyrow przestał kontaktować się z Wiktorem Łukaszenko, starszym synem Aleksandra. Pul Pierwogo polemizując z kremlowskim kanałem Nezygar pisze, a pamiętajmy, że najprawdopodobniej autorami tekstu są służby prasowe Łukaszenki, że o żadnym bojkocie nie ma mowy, skoro do Mińska przyjechał Igor Sieczin, szef Rosnieftu, jest też gubernator Archangielska, a w przyszłym tygodniu przyjedzie kolejny z szefów rosyjskich regionów.

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka