100 obserwujących
363 notki
1034k odsłony
14751 odsłon

Osamotniona i opuszczona Rosja.

Wykop Skomentuj108

25 marca nie jest dobrym dniem dla Rosji. Dwa lata temu, w syberyjskim Kemierowie w pożarze domu handlowego zginęło 60 osób, w tym 37 dzieci. Niedawno Polska odpowiadając na wniosek o ekstradycję wydała Rosji właściciela firmy, która zarządzała tym przedsięwzięciem łamiąc przy okazji, z oszczędności, wszystkie reguły bezpieczeństwa.

I wczoraj przez cały dzień napływały niemiłe, nieprzyjemne, a nieraz wręcz groźnie brzmiące informacje. Najpierw rozbił się w rejonie Krasnodaru samolot szkoleniowy L-39, pilotujący go student jednej z wojskowych szkół lotniczych, niestety zginął. Później rosyjskie siły zbrojne poinformowały, że nad Morzem Czarnym zaginął myśliwiec Su-27, który też nad tym akwenem „zniknął z radarów”. Jak się później okazało, szczątki samolotu odnaleziono po jakimś czasie w morzu. Jeszcze mniej ciekawe, z rosyjskiej perspektywy, informacje napływać poczęły do Rosji z Libii, gdzie tamtejsza armia rządowa rozpoczęła ofensywę przeciwko wspieranemu przez Moskwę, a zbrojnie przez najemników z tzw. grupy Wagnera, samozwańczemu marszałkowi Haftarowi. Walki trwają i pojawiły się doniesienie, póki co jeszcze nie potwierdzone, ale w rosyjskim internecie krążące, że rebelianci Haftara stracili swą bazę lotniczą al-Watiya, położoną 125 km na zachód od Trypolisu. Gdyby te informacje się potwierdziły, to mielibyśmy do czynienia ze znaczącą porażką sił, które Moskwa współfinansuje (obok Egiptu i ZEA) i wspiera. Baza o którą toczą się walki jest przez niektórych analityków porównywana, ze względu na wielkość i strategiczne znaczenie, do syryjskiej Chmeinim. W odwecie oddziały Haftara rozpoczęły intensywny ostrzał Trypolisu. Reuters, w przeciwieństwie do informacji w runecie, donosi o „intensywnych walkach” jakie mają miejsce w al-Watiya nie przesądzając o ich wyniku, ale jedno nie ulega wątpliwości. Ofensywa ta byłaby niemożliwa bez wsparcia tureckiego, a to w dłuższej perspektywie wpływać będzie na wzajemne relacje obydwu państw, tym bardziej, że jak na razie Moskwa nie udzieliła odpowiedzi na propozycje Ankary, aby wspólnie (tzn. wypierając stamtąd Kurdów) eksploatować złoża ropy naftowej we wschodniej Syrii.

Jeśli idzie o kwestie wewnątrzrosyjskie, to kraj z niecierpliwością czekał na przemówienie Putina, które poświęcone miało być najważniejszej dziś w Rosji, tak jak i na całym świecie, kwestii, czyli walce z epidemią koronawirusa. Już na początku kończącego się tygodnia stało się jasne, że rosyjskie władze zmieniają swe podejście do epidemii Covid-19. O ile jeszcze w ubiegłym tygodniu Władimir Putin mówił publicznie, że zamykając granice udało się uchronić Rosję przed szalejąca na świecie zarazą, to po tym jak w poniedziałek rząd w sposób co prawda poufny, ale szybko o tym dowiedział się kraj, zaczął funkcjonować on-line, a urzędnicy niższego i średniego szczebla zaczęli dostawać polecenia udania się na urlopy i nie pojawiania się w pracy, wiadomo było, że coś zaczyna się dziać. Potem Putin spotkał się w kilkuosobową „grupą specjalną” w skład której wchodził mer najbardziej zagrożonego epidemią rosyjskiego miasta, jakim jest Moskwa, Sobianin oraz odpowiedzialna za sprawy społeczne wicepremier Golikowa a następnie w swym słynnym żółtym kombinezonie odbył wizytę w jednym ze szpitali.

Na zmianę podejścia najpewniej wpłynęła lawinowo narastająca liczba chorych, która przyrasta każdego dnia o 30 %, a w najbliższym czasie, jak powiedział wczoraj mer Moskwy Sergiej Sobianin, który spotkał się z Putinem, może zacząć narastać w sposób lawinowy, bo dotychczasowa niewielka liczba przypadków jest raczej efektem opóźnień w zakresie przeprowadzenia testów. W Moskwie, wczoraj, bo ta liczba dziś już może być nieaktualna, było 500 osób objętych obserwacją, których testy, jak oświadczył Sobianin, w 90 % będą pozytywne. Dziś media rosyjskie informują o dwóch, pierwszych w Rosji, zgonach z powodu Covid-19.

Walery Sołowiej, rosyjski politolog, któremu władze w ubiegłym tygodniu zagroziły procesem karnym za „rozpowszechnianie fałszywych informacji” o znacznie większej skali epidemii niźli wynika to z oficjalnych komunikatów, najwyraźniej nie przejął się pogróżkami i na swej stronie w Facebooku wczoraj zacytował fragmenty dwóch listów (z wielu, które otrzymuje, jak zaznaczył) inaczej niż władze opisujących skalę zarazy. Autor jednego z nich informuje, że tylko wśród najbliższych znajomych i rodziny jest 7 osób znajdujących się w szpitalu ze zdiagnozowaną infekcję Covid-19. W innym cytowanym przezeń liście zawarto podobnie brzmiącą informację o 5 przypadkach. Niezależnie od tego czy prawdę mówią Sołowiej, czy Putin jedno jest pewne – w Rosji już rozpoczęła się panika i działanie trochę w stylu „ratuj się kto może”. Najlepiej widać to po wystąpieniach Ramzana Kadyrowa, który oświadczył, że osoby łamiące kwarantannę należałoby rozstrzeliwać. Postronny obserwator mógłby zapytać skąd ta temperatura wypowiedzi, jeśli według oficjalnych danych w Czeczenii dziś odnotowano tylko 1 przypadek, a w sąsiedniej Kabardyno-Bałkarii 4 infekcji?

Wykop Skomentuj108
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka