Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz, historyk, anality
22 obserwujących 137 notek 192376 odsłon
Marek Budzisz, 27 lipca 2017 r.

Walec amerykańskich sankcji i inne złe wiadomości dla Moskwy.

2126 14 0 A A A

Rosjanie są przekonani, że walec amerykańskich sankcji jest praktycznie nie do zatrzymania. Najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu, zgodnie z oświadczeniem senatora Boba Corkera ustawa zostanie poddana pod głosowanie w Senacie. Prawdopodobieństwo, że nie zostanie zatwierdzona jest zdaniem przywoływanych przez rosyjską prasę ekspertów minimalne, jako, że już w sierpniu zdecydowana większość amerykańskich senatorów opowiedziała się za antyrosyjskimi krokami. Podobnie nikt w Moskwie nie wierzy, aby prezydent Trump zdecydował się na zgłoszenie weta, które i tak, wobec większości, która uchwaliła ustawę byłoby nieskuteczne.

A zatem, z punktu widzenia Kremla, trzeba nauczyć się żyć z sankcjami i przygotować kroki odwetowe. Zapowiedział je już zresztą wiceminister spraw zagranicznych Riabkow, który oświadczył, że Rosja będzie działała „statecznie, rozumnie i spokojnie”. Te dyplomatyczne deklaracje w ludzkim języku zdają się oznaczać, iż Moskwa nie zdecyduje się na odpowiedź, określaną, jako symetryczna. Konstantin Kosaczew, kierujący w Dumie komisją ds. polityki zagranicznej powiedział, wprost, że rosyjska reakcja nie powinna być symetryczna, ale „odczuwalna dla Amerykanów”. I tu Rosjanie mają niemały problem – nie są w stanie znaleźć słabych punktów Waszyngtonu, w które mogliby bez strat własnych uderzyć. Najłatwiej jest jeszcze na polu dyplomatycznym. Amerykanie wydalili w grudniu 35 rosyjskich dyplomatów i aresztowali rosyjskie posiadłości dyplomatyczne – my zrobimy to samo, mówią w Moskwie. Mało tego, pojawiają się głosy, że amerykański personel dyplomatyczny w Rosji jest nadmiernie rozbudowany. Nie przechodził redukcji od czasów ZSRR, a przecież rozmiary państwa, w którym się znajdują są inne. Gdyby przyjąć ten punkt widzenia to Rosjanie mogą zażądać jego zmniejszenia. Ale co dalej? I tu kłopot. Wszystkie rosyjskie kontr-sankcje, wobec relatywnie niewielkiego poziomu wymiany handlowej między obydwoma krajami mogą bardziej zaszkodzić rosyjskim eksporterom, niźli amerykańskim odbiorcom. Rosja może oczywiście zawiesić wspólny z Waszyngtonem program związany z lotami do stacji kosmicznej. Zawieszenie dostaw rosyjskich silników rakietowych dla Lockheed Martina spowoduje, że loty nie będą kontynuowane. Ale cytowani przez Kommiersanta rosyjscy eksperci zauważają, że Amerykanie dysponują rakietami Boeinga i wyprodukowanymi przez firmę Falcon Ilona Maska, które chętnie zastąpią konkurenta. Podobna sytuacja jest i na innych polach. Stany Zjednoczone są znaczącym odbiorem rosyjskiego aluminium, tytanu, czy paliwa uranowego stosowanego w energetyce. Ale komu to sprzedać, kiedy dostawy do Stanów zostaną wstrzymane? Pozostaje jeszcze ewentualnie wycofać się z lokowania rosyjskich rezerw państwowych w amerykańskie obligacje rządowe, ale skala tych inwestycji wobec rozmiarów amerykańskiej ekonomii jest praktycznie niezauważalna. Jednym słowem w zakresie ograniczeń w handlu Rosja nie ma wielu narzędzi w ręku. Pojawiają się głosy, że może zabronić Amerykanom i ich firmom obecności na rosyjskim rynku. I podobnie, jak w przypadku ewentualnych ograniczeń handlowych, można powątpiewać, czy wyrzucenie z rosyjskiego rynku Coca – Coli, McDonalda czy batoników Mars uderzy w amerykańską gospodarkę?

Pozostają, zatem narzekania na „pogarszanie się klimatu międzynarodowego”, pokrzepianie się na duchu, że Rosja „poradzi sobie” i liczenie na Europę. Cytowany przez rosyjskie media politolog Sergiej Karaganow, mówi, że decyzja amerykańskiego parlamentu jest ciosem wymierzonym w tradycyjną amerykańską geopolitykę. Przede wszystkim, dlatego, że nie licząc się z interesami firm europejskich doprowadza do rozdźwięku między Waszyngtonem a Starym Kontynentem i w efekcie pcha ten ostatni w objęcia „nowego centrum światowej potęgi”, czyli Chiny i Rosję. Problem wszakże polega również na tym, że rosyjscy analitycy, Karaganowa nie wyłączając, od lat podkreślają, iż Unia Europejska pogrąża się w kryzysie. Nie jest zdolna do podejmowania trudnych decyzji, zreformowania się, rozdzierana jest wewnętrznymi sporami i konfliktami. I w związku z tym, tak twierdzą od lat, istotnym czynnikiem w polityce są państwa narodowe i to z nimi Moskwa winna rozmawiać i się układać.

A tu sytuacja nie jest różowa. Rosjanie zauważyli, że wojownicze deklaracje Junckera nie idą w parze z realnymi działaniami rządów. I tak np. niemiecka rządowa agencja zajmująca się oceną projektów infrastrukturalnych (Bundesnetzagentur), a precyzyjnie, sieciami przesyłowymi, właśnie odmówiła wpisania na listę „projektów perspektywicznych” pięciu związanych z rurociągiem Nord Stream 2. Nie są one zdaniem niemieckich urzędników „perspektywiczne” i w związku z tym do planu rozwoju niemieckiej infrastruktury sieci przesyłowych do 2026 roku nie zostaną włączone. Rosjanie uważają, że decyzja ta jest nie tylko efektem zmiany nastawienia, ale również oceną realnej sytuacji, w jakiej znalazło się to przedsięwzięcie. Jeszcze nie należy na nim „stawiać krzyżyka”, może uda się rurociąg zbudować. Ale z pewnością gorsze warunki w tym wywołane amerykańskimi sankcjami spowodują, że będzie to projekt droższy. I z pewnością nie przyczyni się to do obniżenia cen rosyjskiego gazu sprzedawanego w Europie. Chyba, że Moskwa zadowoli się mniejszym zyskiem. W przeciwnym razie powtarzane, jak mantra, argumenty, że rosyjski gaz jest tańszy od amerykańskiego, mogą stracić swe znaczenie.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Szanowny Panie. Sugeruję poszerzenie wiedzy. Piszę o municypalnym filtrze i jak sama nazwa...
  • Dziękuję za zwrócenie uwagi. Moja pomyłka. Poprawiłem
  • Wyjaśniam. W Kijowie byli obydwaj Zarówno António Guterres (ONZ), jak i Jens Stoltenberg (NATO)

Tematy w dziale Polityka