Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz, historyk, anality
24 obserwujących 158 notek 234731 odsłon
Marek Budzisz, 4 sierpnia 2017 r.

Ukraina – Mołdawia – Gruzja. Koordynowana przez Amerykanów oś oporu wobec Moskwy

1806 21 0 A A A

Mołdawia nie ustępuje. Po tym jak władze tego kraju uznały, że wizyta rosyjskiego wicepremiera Rogozina na uroczystościach z okazji 25-lecia „operacji pokojowej w Naddniestrzu” nie jest najlepszym pomysłem, teraz poszły krok dalej i uznały, że jest on w Mołdawii osobą niepożądaną. Licznie przywoływani w mediach przedstawiciele sił politycznych z Kiszyniowa, ale również analitycy, mówią jednym głosem – wreszcie. Przypominają przy tym, że już samo mianowanie (kilka lat temu przez Miedwiediewa) Rogozina reprezentantem Rosji ds. konfliktu Mołdawii z nieuznawaną republiką Naddniestrza było rosyjską wielkomocarstwową prowokacją. Dlaczego? Bo Rogozin brał udział, mówił o tym zresztą publicznie, w toczących się na początku lat dziewięćdziesiątych, walkach. I to po stronie separatystów.  Z bronią w ręku, czym się zresztą szczycił, opowiedział się za stworzeniem prorosyjskiej enklawy na terytorium Mołdawii.

Bezpośrednią przyczyną podjęcia przez Mołdawię bardziej zdecydowanych kroków był telewizyjny wywiad, którego Rogozin udzielił po powrocie ze swej nieudanej podróży do Kiszyniowa. Przypomnijmy, samolot z rosyjskim wicepremierem na pokładzie nie został wpuszczony w przestrzeń powietrzną Rumunii, bo jak poinformowały władze tego kraju, jest on objęty unijnymi sankcjami. Wcześniej jednak Rogozin bez przeszkód latał nad krajami Unii. I w związku z tym Moskwa uważa to, co się stało, za prowokację inspirowaną w Kiszyniowie. Rogozin, który nigdy nie przebierał w słowach, w rosyjskiej telewizji poszedł na całość. „Mołdawią rządzi władza wybrana nie przez obywateli, a mafijna klika, która trzęsie całym krajem” – grzmiał w studiu telewizyjnym. Mołdawski MSZ uznał te wypowiedzi za „nieprzyjazne” i poinformował, że Rosjanin jest niemile widziany w ich kraju.

Oczywiście Moskwa zapowiedziała „adekwatną odpowiedź”, której udzieli w najbliższym czasie. Tak nawiasem mówiąc będą chyba musieli utworzyć w resorcie spraw zagranicznych specjalną komórkę zajmującą się udzielaniem „adekwatnych odpowiedzi”, bo mogą się w ich liczbie po prostu pogubić. Ostatnio Rosjanie ogłosili, że będą „adekwatnie odpowiadać” Amerykanom, Rumunom, Mołdawii, oczywiście Polsce (za likwidację komunistycznych monumentów). Żelaznymi kandydatami do „adekwatnych odpowiedzi” są też oczywiście Bałtowie, o Ukraińcach i Gruzinach nie wspominając. A czekają jeszcze następne antyrosyjskie sankcje Unii Europejskiej w związku z aferą z turbinami Siemensa i też potrzebna będzie jakaś „adekwatna odpowiedź”.  I już widać pewien chaos. W sprawie ostatnich amerykańskich sankcji rosyjski MSZ zapowiedział, wiadomo, „adekwatną odpowiedź”, (bo wydalenie amerykańskich dyplomatów to reakcja na poprzednie kroki Waszyngtonu, jeszcze z grudnia), ale pytany o to samo rzecznik Kremla Pieskow zdziwił się i powiedział „przecież wydaliliśmy dyplomatów USA”.

Przy okazji przedstawiciele rządzącej Mołdawią pro-euopejskiej Partii Demokratycznej rozgrywają swoją partię szachów z zerkającym w stronę Moskwy prezydentem Dodonem. Kiedy ten ostatni stwierdził, że antyrosyjskie działania są dla Mołdawii niebezpieczne, bo rząd angażuje kraj w „konflikt geopolityczny o bezprecedensowej skali” i nie wykluczył organizowania ulicznych protestów, szybko zareagował przewodniczący tamtejszego parlamentu. Uznawany za jednego z najbliższych współpracowników Władimira Płachotniuka, oligarchy i lidera mołdawskich demokratów, Andrian Kandu, powiedział, że „powstaje wrażenie, że prezydent broni interesów obcego państwa”. I aby nie było wątpliwości, o co chodzi dodał – „trzeba być bardzo uważnym, kiedy się grozi palcem. Palec mogą też urwać.”

Póki, co „rosyjskie wojska pokojowe” stacjonujące w Naddniestrzu urządziły manewry. Ćwiczono forsowanie Dniestru i wysadzenie desantu na obcym terytorium. Wszystkiemu przyglądali się okoliczni mieszkańcy, ale chyba nie byli rozbawieni. Kiszyniów złożył w tej sprawie oficjalny protest w OBWE, ale Rosjanie niewiele sobie z tego robiąc kontynuowali manewry nie dopuszczając przy tym mołdawskich obserwatorów. Wczoraj w Moskwie przebywał z wizytą prezydent Krasnosielski z Naddniestrza, gdzie, jak informują media, rozmawiał z Rogozinem, na temat sytuacji w regionie i „pokojowych” dokonań Moskwy. Rogozin nie byłby sobą, gdyby po zakończeniu spotkanie nie wygłosił kilku typowych dla siebie zdań. Otóż powiedział, że Rosja zarówno finansowo, jak i militarnie nadal podtrzymywać będzie władze nieuznawanej przez świat republiki. Oskarżył przy tym władze Ukrainy o to, że dążą do siłowego rozwiązania konfliktu. A przy tym pogroził. Otóż zapowiedział, że jeśli Rosja nie będzie mogła kontynuować nad Dniestrem swojej misji pokojowej i z powodu blokady wymiana kontyngentu wojskowego okaże się niemożliwa, to w republice „jest 200 tys. ludzi i zmuszają nas do tego, aby oni stali się obrońcami pokoju”. Aluzja do sytuacji na wschodzie Ukrainy nie pozostawia wątpliwości.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Pisałem o Wałdaju wielokrotnie. Dla Pańskiej wiedzy piszę na temat tej organizacji i...
  • Pojechaliśmy z żoną do Żarnowca, pierwszej parafii diecezji Gdańskiej. Niezapomniane chwile,...
  • Szanowny Panie. Doradzam uważną lekturę i chwilę refleksji na temat tego co się czyta....

Tematy w dziale Polityka