Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz, historyk, anality
24 obserwujących 166 notek 250737 odsłon
Marek Budzisz, 14 listopada 2017 r.

Dlaczego Putinowi zależy na porozumieniu z Trumpem?

1255 36 0 A A A

W Moskwie nadal trwa dyskusja na temat tego, dlaczego nie doszło do spotkania Putina z Trumpem w wietnamskim Danang. Bo oczywiście Panowie rozmawiali, ale 4 minutowej wymiany zdań nikt rozsądny nie nazwie w Rosji spotkaniem. Wypowiedział się w tej sprawie rzecznik Kremla, Pieskow (http://www.ng.ru/news/599615.html), wypowiedział się również sam Władimir Władimirowicz. (Link do strony relacjonującej konferencję prasową Pieskowa dedykuję autorom krytycznych komentarzy pod adresem mojego sobotniego tekstu, których zdaniem okłamałem czytelników pisząc, że nie było spotkania. W szczególności mieszkającemu 30 lat w kraju, w którym mówi się po angielsku, lingwiście niebędącemu w stanie przetłumaczyć ze zrozumieniem sformułowania chatted briefly, za to z szybkością kałasznikowa miotającemu obelgi). Putin powiedział m.in., że chciał rozmawiać z Trumpem o relacjach ekonomicznych Rosji ze Stanami Zjednoczonymi.

I do tej części wystąpienia rosyjskiego prezydenta nawiązał w swej cotygodniowej audycji w radiu Echo Moskwy, Konstantin Remczukow, redaktor naczelny Niezawisimej Gaziety, człowiek z pewnością dobrze zorientowany w rosyjskich realiach. Co zainteresowało Remczukowa? Otóż dotychczas obowiązująca linia propagandowa mediów związanych z Kremlem, czy szerzej sympatyzujących z obozem władzy podkreślała, że relacje handlowe, inwestycyjne, generalnie współpraca gospodarcza Rosji ze Stanami Zjednoczonymi jest symboliczna a w związku z tym amerykańskie sankcje nie są w stanie poważnie zaszkodzić rosyjskim interesom. Teraz okazuje się, że Putin chciał rozmawiać z Trumpem o tym właśnie, mało znaczącym obszarze, ba, z tego, że spotkania nie udało się umówić jest niezadowolony i zapowiedział, że urzędników rosyjskiego MSZ, którzy zawiedli, spotkają niemiłe konsekwencje. Remczukow zastanawia się nad powodami zmiany tonu rosyjskiej władzy i przytacza interesujące dane statystyczne, zaprezentowane w trakcie niedawno odbytej konferencji naukowej, przez nie byle, kogo, ale samego Abla Aganbengiana, ojca polityki gospodarczej za czasów Gorbaczowa i patrona licznych ekip rosyjskich „młodych wilków” gospodarczych reform początku lat dziewięćdziesiątych (m.in. Gajdar i Czubajs). Zaprezentowane przez Aganbengiana cyfry odnoszą się do kończącego się, zdaniem władz, rosyjskiego kryzysu ekonomicznego. Otóż między rokiem 2013 a 2015 inwestycje państwowe spadły w Rosji o 27 %, inwestycje wielkich firm kontrolowanych przez kapitał publiczny, takich jak Gazprom czy Rosnieft zmniejszyły się w tym samym czasie o 30 %. Inwestycje w skonsolidowanym budżecie, a zatem uwzględniające również nakłady regionów – minus 22 %. Poziom kredytów inwestycyjnych, minus 27 %. Produkcja przemysłowa spadła o 3 %, Produkt Krajowy o 4 do 4,5 %, budownictwo minus 16 %, poziom eksportu – spadek dwókrotny, nakłady na ochronę zdrowie – minus 10 %, handel hurtowy minus 15 %, realne dochody gospodarstw domowych minus 10 %. Odwrócenie tych trendów, nawet, jeśli przyjąć, że oficjalne informacje o wzroście PKB nie są propagandową, przedwyborczą figurą, a prawdą, czyli powrót do poziomu sprzed kryzysu, zdaniem akademika Aganbengiana nastąpi najwcześniej w 2023 roku, a w przypadku eksportu jeszcze później, bo w 2030 roku. Przy czym jest jeden warunek – ludzie muszą odzyskać zaufanie do rosyjskiego systemu bankowego, a na to, póki, co się nie zanosi. Dlaczego jest to kluczowa dla rosyjskiej gospodarki kwestia? Bo musi wzrosnąć poziom oszczędności, aby móc przyspieszyć inwestycje, a bez znaczących zmian w tym zakresie stagnacja będzie trwała. Ludzie muszą zacząć zakładać lokaty i kupować rządowe papiery skarbowe. Bez tego, nawet wysoka cena ropy naftowej nie przełoży się na wzrost, bo wypływ pieniędzy na rynek wzmocni konsumpcję, ale bez równoległych inwestycji napędzi tylko inflację. I w tym kontekście łatwo zrozumieć ostrożną politykę rosyjskiego banku centralnego, który już odebrał kilkadziesiąt licencji rosyjskim instytucjom finansowym (bankom) i wbrew powszechnym wezwaniom nie chce „poluzowania” i nadal silnie koncentruje się na tłumieniu inflacji. Ale jaki związek z tym wszystkim mają rozmowy Putina ze Stanami Zjednoczonymi? Bo istnieje i druga, szybsza i skuteczniejsza droga przełamania rosyjskiego zastoju – pozyskanie kapitału zagranicznego, jego napływ do Rosji. A tego nie uzyska się będąc w praktyce, w wyniku amerykańskich sankcji, odciętym od światowego rynku finansowego. I w tym kontekście ważny jest Trump, bo zdaniem rosyjskich polityków mówi on i myśli podobnie jak oni - dla niego liczy się interes Stanów Zjednoczonych. Nie zawraca sobie głowy, odmiennie, niźli liderzy europejscy, jakimiś mrzonkami w typie praw człowieka. I z nim łatwiej będzie można się dogadać. Rosjanie mogą się cieszyć, że przyciągają kapitał z Chin i innych krajów azjatyckich, ale gołym okiem widać, że kapitałowe zaangażowanie Pekinu w Stanach Zjednoczonych jest dziesiątki, jeśli nie setki razy większe niźli w Rosji i bez zbliżenia, a przynajmniej normalizacji z Waszyngtonem, wszystko będzie stało w miejscu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dziękuję za zwrócenie uwagi. Ten zawstydzający błąd ortograficzny jest efektem pośpiechu....
  • Chodziło oczywiście o ruble. Dziękuję za zwrócenie uwagi, już poprawiłem.
  • Byłby to wspaniały prezent na 100 lecie odzyskania niepodległości, gdyby udałoby się to...

Tematy w dziale Polityka