Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz historyk analityk
46 obserwujących 233 notki 424323 odsłony
Marek Budzisz, 1 maja 2018 r.

Waży się geopolityczna orientacja Armenii.

1405 11 0 A A A

Dzisiaj, 1 maja parlament w Erywaniu głosował będzie nad kandydaturą nowego premiera. Jest nim lider protestów ulicznych Nikoł Paszynian z opozycyjnej dotychczas frakcji Ełk. Paszynian organizując protesty i demonstracje doprowadził przed tygodniem (23 kwietnia) do ustąpienia wieloletniego prezydenta Serża Sarkisjana. Ten ostatni spowodował, że Armenia nie podpisała umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską i wprowadził swój kraj do kontrolowanej przez Moskwę Unii Euroazjatyckiej w 2014 roku. Wówczas, kiedy w parlamencie akceptowano tę decyzję dzisiejszy kandydat na premiera Paszynian był jej przeciwnikiem i opowiadał się za utrzymaniem poprzedniego, to jest proeuropejskiego kursu Erywania, a jesienią ubiegłego roku jego frakcja parlamentarna przygotowała rezolucję, w której wzywała do wyjścia Armenii z rosyjskiej Unii Euroazjatyckiej.

I ta właśnie kwestia, – w którą stronę pójdzie Armenia, stanowiła jeden z zasadniczych tematów politycznych ostatnich dni. Przy czym trzeba pamiętać o kontekście – od trzydziestu lat tli się nierozstrzygnięta wojna o Górski Karabach i Erywań jest trzymany przez Moskwę w szachu. Przede wszystkim z tego względu, że jest krajem wielokrotnie słabszym, zarówno, jeśli idzie o liczbę ludności oraz siłę gospodarki od sąsiedniego Azerbejdżanu. Gdyby nie obecność rosyjskiej bazy wojskowej w Giurmi oraz dostawy taniej broni rosyjskiej, to Ormianie nie mieliby szans w starciu z sąsiadem, zwłaszcza, że ten wspierany jest przez Turcję. Bo trzeba pamiętać, że Ankara przed kilkunastoma laty zamknęła granicę z Armenią i nadal uprawia politykę izolacji tego niewielkiego (3 mln ludności) kaukaskiego kraju. Konflikt nie jest rozstrzygnięty a emocje nadal silne, nie tylko, dlatego, że Azerbejdżan, co jakiś czas (ostatnio w 2016 roku) próbuje zbrojnie sprawdzić czy szańce Ormian są dobrze bronione. Na rozładowanie nastrojów nie wpływają też wzmianki azerskich polityków wysokiego szczebla, że w gruncie rzeczy Erywań to stare miasto Azerów.  Drugim elementem kontekstu politycznego jest sytuacja gospodarcza Armenii. Nazywając całą sprawę po imieniu należałoby powiedzieć, że Moskwa trzyma ją w garści. Przez lata rządów prezydenta Sarkisjana firmy rosyjskie przejęły w zamian za umorzenie zobowiązań właściwie całość tamtejszej infrastruktury – linie energetyczne, gazociągi, ważniejsze zakłady przemysłowe. To jedno z możliwych narzędzi nacisku. Drugie jest nie mniej istotne – to emigracja zarobkowa. Bez możliwości pracy w Rosji, bez transferów zarobionych tam pieniędzy Erywań nie mógłby funkcjonować. I wreszcie trzecie narzędzie wpływów Moskwy – bliskość kulturowa, bliskość wiary i rosyjskie programy telewizyjne.

Nikt rozsądny w Armenii nie oświadczy dziś publicznie, że chciałby poprowadzić kraj inną niźli były prezydent drogą. Mało, kto wierzy w to, że Unia Europejska odegra w tym rejonie jakąś większą rolę, tym bardziej, że już, co najmniej raz, w 2008 roku zostawiła Erywań samopas. Bo trzeba pamiętać, a w Polsce albo pamięć zawodzi, albo po prostu mało, kto o tym wie, że po wojnie Rosji z Gruzją, Moskwa doprowadziła też do zawarcia porozumienia Erywania z Baku (2008 rok), które daje jej de facto rolę rozjemcy w trwającym przez dziesięciolecia konflikcie.

Wróćmy jednak do sytuacji w Armenii. Zaraz po dymisji Sarkisjana przedstawiciele jego formacji politycznej skontaktowali się z Moskwą wysyłając tam specjalną delegację celem przeprowadzenia rozmów z urzędnikami aparatu Kremla. Niedługo potem, i jak można się domyślać w rezultacie spotkań, do pełniącego obowiązki, ale wywodzącego się z tej samej formacji, co były już premier, zadzwonił Władimir Putin. Jak publicznie poinformowano miał on wezwać Ormian do pokojowego rozstrzygnięcia konfliktów oraz przestrzeganie obowiązującego prawa i konstytucji. I ta właśnie deklaracja została odebrana w Erywaniu, jako dość jednoznaczne poparcie dla Partii Republikańskiej rządzącej dotychczas krajem i uchodzącej za ostoję wpływów Moskwy. Dlaczego? Przede wszystkim z powodu układu sił w tamtejszym parlamencie – większość – 58 mandatów (na 105 miejsc) mają w nim Republikanie. Ale lider protestów ulicznych i dziś jedyny kandydat na premiera Paszynian mówi publicznie, że poprzednie wybory nie były uczciwe – zdecydował w ich wyniku „resurs administracyjny” oraz liczne machinacje i lokalne układy, które kontroluje „partia elit”, czyli właśnie Republikanie. I zapowiada, że zaraz po tym jak zostanie nowym premierem, dodając przy tym, że władza potrzebna jest mu na czas przejściowy i właściwie tylko po to, doprowadzi do zmiany kodeksu wyborczego i przeprowadzenia w Armenii uczciwych wyborów. Bo jego zdaniem władze zastosowały w przeszłości chytry trick. W związku z wielką emigracją zarobkową Ormian do Rosji nikt właściwie, prócz władz, nie wie, kto z uprawnionych do głosowania jest akurat w kraju. I w takiej sytuacji dość łatwo jest oddać głos za pracującego np. w Moskwie gastarbeitera. A pamiętajmy, że emigrantów jest kilkaset tysięcy, a ludzi w Armenii 3 mln. I Paszynian chce to zmienić w dość prosty sposób. Jak mówi trzeba stworzyć dwa rejestry – wyborczy, w którym będą wpisani wszyscy uprawnieni do oddania głosów oraz rejestr wyjeżdżających za pracą. Jeżeli, ktoś opuszcza kraj, to jego zdaniem automatycznie winien zmienić swój status z aktywnego na pasywny w rejestrze uprawnionych do głosowania. Ale tych zmian nie można przeprowadzić nie trzymając władzy w ręku i nie kontrolując lokalnych układów.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Proszę czytać powoli i starać się zrozumieć. Jeśli za pierwszym razem będzie trudno, to...
  • Dziękuję za zwrócenie uwagi na mój błąd, który już poprawiłem.
  • A widzi Pan różnicę między akcjami a obligacjami?

Tematy w dziale Polityka