„Kościół Katolicki nie stanowi obecnie zagrożenia dla PZPR(objaśniał Kiszczak Andropowowi tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego).Milewski włożył wiele wysiłku w agenturalną penetrację kościoła i SB jest obecnie dobrze poinformowana o nastrojach panujących wewnątrz i o zamiarach Kościoła. Na siedemdziesięciu biskupów dobre kontakty utrzymujemy z pięćdziesięcioma. Daje to nam możliwość wywierania wpływu na politykę Kościoła katolickiego i zapobiegania niepożądanym zadaniom. Niedawna śmierć osiemdziesięcioletniego Prymasa, Kardynała Wyszyńskiego, sojusznika „Solidarności” i od lat odważnego obrońcy swobód religijnych, została w Sb przyjęta z wielką ulgą i prawdopodobnie z równą w KGB.
Nowy prymas kardynał Józef Glemp nie jest tak antysowiecko nastawiony jak jego poprzednik. Wyszyński cieszył się autorytetem. Jego słowo było prawem. Był przedmiotem kultu i to na skalę wręcz niewyobrażalną. Glemp to zupełnie inny człowiek i istnieją zapewne możliwości wywierania na niego wpływu.
W stosunkach między państwem a Kościołem pozostały jednak dwa problemy. Pierwszym był Papież, który, jak twierdził Kiszczak, bardzo umiejętnie wykorzystywał sytuację w Polsce dla rozwijania własnej polityki walki z komunizmem w Europie Wschodniej. Nie mniejszy kłopot sprawiał moralny autorytet polskiego Kościoła. Społeczeństwo widziało w Kościele, a nie w partii, „przew0odnią siłę moralną „. Kiszczak przyznawał że, w najbliższej przyszłości partia nie będzie mogła zmienić tego nastawienia społecznego



Komentarze
Pokaż komentarze (1)