witas1972
"Wszystko będzie w porządku. Na nim oparty jest świat."
92 obserwujących
756 notek
1414k odsłon
  1130   2

Krytyka partyjnej nominacji doktora Nawrockiego to nie zdrada

Akurat na tym odcinku działanie, i tak już wszechstronnie skompromitowanej, opozycji wcale nie jawi mi się sprzecznym z Polską Racją Stanu, a choć partykularne przyczyny jej protestów są wyjątkowo (jak na obecną opozycję) bliskie prawdy i słuszności.

   Doktor nauk humanistycznych (na podstawie rozprawy o oporze przeciw komunie w województwie elbląskim po 1976 r.) Karol Nawrocki od lat jest usilnie promowany przez PiS. Załatwiono mu nawet cotygodniową audycję radiową, w której jako gospodarz zaprasza różne osoby i gaworzy z nimi o życiu. Typowy zabieg ocieplania wizerunku medialnego.
   Wiosną 2017 r. został powołany na stanowisko dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, mimo, że profil jego wiedzy i działalności naukowej dotyczy raczej okresu powojennego. Dlatego dodano mu dla wsparcia (i uniknięcia większych wpadek merytorycznych) fachowca w zakresie II wojny doświadczonego historyka Grzegorza Berendta.
   Niestety nie zapobiegło to karygodnym zaniechaniom, aby nie nazwać to historyczną dywersją, poniżaniem wysiłku zbrojnego II Rzeczpospolitej i Żołnierza Polskiego:

   Od 4 lat zwracam dyrektorowi Karolowi Nawrockiemu uwagi, drogą oficjalną i osobistą, na temat fałszywych informacji dotyczących Polskiego Września 1939 na wystawie głównej, podawanych niestety w obu językach używanych w Muzeum.
Od 4 lat na zwiedzających Muzeum czyha fałszywa liczba czołgów, którą dysponowało Wojsko Polskie podczas Wojny Obronnej w 1939 roku - 120 szt.
Wobec podanych obok 2700 niemieckich i 4500 sowieckich tanków robi to wrażenie całkowitej zacofania nie tylko wojskowego, ale i technicznego Państwa Polskiego.
Robi takie wrażenie na zagranicznych gościach, obniżające przedmiot szczerej dumy naszych Przodków - Odrodzonej II Rzeczpospolitej do poziomu afrykańskiej Abisynii walczącej z agresją Mussoliniego za pomocą dzid i oszczepów - czego byłem osobiście niejednokrotnie świadkiem. Palcem porównywano te liczby: 120 - 2700 - 4500, może szukając zamazanego zera...

   Nawet jeśli fałszerz / ignorant / dywersant miał na celu podać liczbę tylko czołgów polskiej produkcji, to według wielu powszechnie dostępnych źródeł było ich 134 sztuki w dwóch batalionach czołgów lekkich i dwóch kompaniach Dowództwa Obrony Warszawy (56+57+10+11 =134 czołgi typu 7TP produkcji polskiej).
   Oczywiście to nie były jedyne czołgi, które Polska miała do dyspozycji po 21 latach Niepodległości.
Przecież Wojsko Polskie otrzymało w lipcu 1939 r. 50 tanków Renault R-35 (kolejne 50 szt. zostało wysłanych za późno i wybuch wojny zastał je podczas dostawy morskiej).
+ 3 również francuskie Hotchkiss H-35
+ 120 wiekowych "hallerowskich" FT-17, w tym 102 sztuki sprawne
+ 38 brytyjskich Vickers-ów.
= Czyli nie 120 czołgów, a prawie 3 razy więcej.

   Można jeszcze do liczby polskiej broni pancernej wliczyć około 400 tankietek POLSKIEJ PRODUKCJI typów TK-3 I TKS, które na polu boja nie ustępowały podstawowym wtedy czołgom niemieckim - lekkim PzKpfw I i PzKpfw II, wtedy ta zapaść technologiczna na poziomie broni pancernej nie wyglądałaby tak rażąco i kompromitująco dla II RP.
Inne powody (lotnictwo, Blitzkrieg, położenie geograficzne, itd) zadecydowały o klęsce Polski w 1939 roku i nie należy sfałszowaną różnicą liczby pojazdów pancernych mącić w umysłach dorosłych i młodzieży zwłaszcza.

   Na tym samym wyświetlaczu Wojny Obronnej Polski 1939 r. widnieją już 4 lata (w tym 36 miesięcy swobodnego zwiedzania) podobnie sfałszowane, zaniżone liczby niemieckich strat zadanych Niemcom przez broniącego Ojczyzny bohaterskiego (ale nie bezbronnego!) Żołnierza Polskiego:
Straty niemieckie: 16 tys. zabitych i 30 tys. rannych
   Powszechnie dostępne (zwłaszcza w dobie internetu) jak zawsze skrupulatne niemieckie źródła podają te liczby, jakby bardziej szanując Polską Historię niż 4 letni Dyrektor gdańskiego muzeum:
17 106 zabitych + 486 zaginionych + 36 995 rannych żołnierzy Wehrmachtu, Luftwaffe i Kriegsmarine.

   Fałszerstwo / ignorancja / olewustwo Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku dotyczą niestety również świętej sprawy jakim jest liczba poległych w Wojnie Obronnej żołnierzy Wojska Polskiego:
Straty polskie: 66 tys. zabitych.

   Dane w Muzeum pochodzą z PRL-owskiej BOW z 1947 r., polskie straty od lat poważni historycy (C.Łuczak, T.Panecki, S.Jaczyński) oceniają na ok. 80-97 tys. poległych.  
   W rzeczywistości samych tylko grobów poległych żołnierzy polskich we Wrześniu'39 jest 70 tysięcy 520 mogił + 964 na terenach za obecną wschodnią granicą + co najmniej kilka tysięcy Polaków zginęło w walce z napierającą ze wschodu Armią Czerwoną, ale ten temat Muzeum II Wojny w Gdańsku chciałoby najwyraźniej skryć - notabene - w wystawie nie ma informacji o walkach obronnych Wojska Polskiego przed sowieckim agresorem od 17 września 1939 r. aż do powstania pierwszych oddziałów partyzanckich II wojny światowej na terenie okupacji sowieckiej - na terenie Podlasia (Bataliony Śmierci Strzelców Kresowych i "Czerwone Bagno) - mimo iż książka na ten temat prof. Strzembosza i Rafała Wnuka jest pierwszą pozycją wydaną przez Muzeum II Wojny Światowej. Ale wydaną w 2009 roku, Karol Nawrocki dopiero zatrudniał się w IPN. Przy okazji - dostęp do tej książki, jak i wszystkich innych z biblioteki Muzeum jest ograniczony do możliwości dostępu na miejscu w czytelni trzy razy w tygodniu.

   Dr Nawrocki chciałby uczynić mottem swoich działań jako szefa IPN: "prawda nie obroni się sama".
"Pod moim kierownictwem IPN odzyska dynamikę, m.in. na polu międzynarodowym" - przekonywał Nawrocki, który w IPN chce poprawić m.in. działalność komunikacyjną.  "Instytut pod moim kierownictwem (...) stanie się instytucją – choć nadal mocno misyjną - to odnajdującą się jednak w realiach XXI wieku".

- Obiecuje Dyrektor instytucji, który przez 4 lata swojego zarządzania nie zechciał stworzyć polskojęzycznego, nie mówiąc już - międzynarodowego, internetowego forum historycznego, który w oparciu o zasoby Muzeum popularyzowałby wiedzę historyczną i Polski punkt widzenia i jej historyczne doświadczenia, w razie potrzeb odkłamując antypolskie fałszerstwa historyczne szerzące się zagranicą. Tak bardzo przydałoby się takie forum muzealne w dobie pandemii i lockdownu!
Nieprzekonywujące dla mnie te obietnice doktora od elbląskiego antykomunizmu.
   Cztery lata temu szczerze cieszyłem się z powodu nominacji młodego doktora Nawrockiego na dyrektora Muzeum II Wojny. Oprócz kilku wątków klerykalnych i nacjonalistycznych nie zauważyłem czegoś znacznie różniącego go od PO-nominanta, poprzedniego dyrektora Machcewicza. Ale pewnie wykazał się innymi zaletami, pretendującymi go, zdaniem PiS, na Prezesa IPN.

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka