witas1972
"Chłopcy silni jak AZOV stal, Oczy patrzą się w dal, Nic nie znaczy nam wojny pożoga, Hej sokoli nasz wzrok, W marszu sprężysty krok, I pogarda dla śmierci i wroga, Gotuj broń, Naprzód marsz ku zwycięstwu!!!
102 obserwujących
829 notek
1568k odsłon
  667   1

Legenda o "Najpiękniejsza polska bitwa" a najtragiczniejszy dzień Powstania

  Kilka lat temu na rocznicę wybuchu Powstania w biuletynie IPN został opublikowany radosny artykuł pod dużo o nim mówiącym tytułem "Najpiękniejsza polska bitwa". Treść udowodniająca tytułowe stwierdzenie, pełna przedszkolnych egzaltacji jak słodko za Ojczyznę umierać nawet z urwanymi kończynami czy z wyrwanymi swoimi kiszkami na asfalcie. Spójrzcie na przejechanego kociaka na drodze, aby przekonać się jakie to musiało być słodkie i efektowne ostatnie przeżycie. Już nie wspomnę o gwałtach azjatyckich Kałmuków (Buriatów?) i niemieckich kryminalistów Dirlenwagera, zresztą wcześniej skazanego za gwałt na nieletniej przez niemiecki sąd.

  Nie wiem kto głupszy: ten co te bzdury napisał i swoim nazwiskiem podpisał, czy ten redaktor, który to w historycznym biuletynie umieścił. I nawet na English przetłumaczyć kazał... Budżet nasz wspólny za wszystko zapłacił.

  Kto w salonie24 czyta, ten wie, że Powstanie Warszawskie 1944 jest dla mnie świętością największą. Najczystszym dowodem na umiłowanie wolności i honoru i walkę do końca. Nawet do męczeńskiej śmierci... Jednak nigdy w życiu, w największej euforii nie nazwałbym to z jednej strony wspaniałe wydarzenie "najpiękniejszym polskim starciem", bo o zbyt wielu jego tragicznych aspektach pamiętam. Oto jedno z nich, może to nie ten dzień, aby o nim wspominać, ale gdy spaceruję uliczkami Starówki nie mogę o tym, o Nich nie myśleć....

  2 września 1944 r. została dokonana jedna z najstraszniejszych zbrodni podczas tłumienia Powstania Warszawskiego - po opuszczeniu Starówki przez oddziały polskie Niemcy zamordowali około 2500 ciężko rannych pozostawionych w prowizorycznych szpitalach polowych: przy ul. Długiej 7 (Pałac Raczyńskich - w nim 430 ciężko rannych), Podwale 25 ("Krzywa Latarnia) i Podwale 11 ("Czarny Łabędź"), Miodowej 23 i 24, Freta 8/10 (kościół dominikanów pw. św. Jacka - ok. 200 rannych), Kilińskiego 1/3 (60 rannych głównie z baonów "Wigry" i "Gustaw"). 

  To o Nich wspomniał zespół Lao Che w najlepszym swoim utworze: "Jest sto tysięcy dusz i tylko jedna rura. Żołnierze przechodzą - cywilom i RANNYM się nie uda!"

  Czy można było tej tragedii uniknąć? Lub chociaż zmniejszyć liczbę pomordowanych? Czy choćby spróbować?

  Po 33 dniach od wybuchu Godziny W i po 3 tygodniach nieustannych, zażartych ataków niemieckich karnych kompanii i ich sowieckich oddziałów kolaboracyjnych, gęsto wspieranych bronią pancerną, saperską, artylerią i lotnictwem wojska polskie opuściły twierdzę Stare Miasto.

  Twierdzą dzielnica ta nie została w wyniku jakiegoś planu, tym bardziej nie było żadnych przygotowań obronnych uczynionych przed 1 sierpnia 44-go. Nie licząc fortyfikacji sprzed kilku wieków. O takiej roli Starówki zdecydowało jej centralne położenie na nadwiślańskiej skarpie i wyjątkowa, nawet jak na atmosferę Powstania'44, iście spartańska determinacja obrońców. Np sam jeden budynek Katedry warszawskiej broniony był przez 2 tygodnie, 14 dni i wiele nocy toczyły się arcyzaciekłe walki nie tylko o każde pomieszczenie, a dosłownie o każdy kąt, potem o każdy metr gruzu. Wielokrotnie do środka kościoła wjeżdżały niemieckie czołgi, aby pomóc kompaniom karnym SS Dirlewanger złamać polski opór, za każdym razem bezskutecznie. Kilka razy Powstańcy uszkadzali niemieckie pancery, a jednego dnia prawie zdobyli niemiecki czołg - z uwięzionej w gruzach maszyny zbiegła załoga...

  Od dawna myślałem napisać tekst na ten temat, ale miałem przed nim obawy i do tej pory mnie one nie opuściły. Ale boli mnie ta sprawa, ta ewentualność... Czy warto by było chociaż spróbować coś z Niemcami dogadać, chociaż część pozostawionych na niełaskę zwyrodnialców rannych uratować... Przecież już po 23 dniach, po upadku powstańczego Mokotowa ci sami nacjonal-socjalistyczni Niemcy polskich rannych już nie zabijali!

  Ostatnie wydarzenia w Mariupolu i przedwczorajsze pod Donieckiem pokazały, że jednak zawsze lepiej nawet ze zdradzieckim zbrodniarzem coś ustalić, bo jest wtedy jakaś szansa. Nadzieja. Przecież kilkadziesięciu rannych obrońców Azovstali jest już bezpieczna w domu. Kilkuset nadal czeka na wymianę i to z dala od zasięgu HIMARSów. Jest szansa że jeszcze żyją i wrócą do domu.

https://www.1944.pl/powstancze-biogramy/jozef-zaremba,51345.html

Lubię to! Skomentuj72 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura