witas1972
"Chłopcy silni jak AZOV stal, Oczy patrzą się w dal, Nic nie znaczy nam wojny pożoga, Hej sokoli nasz wzrok, W marszu sprężysty krok, I pogarda dla śmierci i wroga, Gotuj broń, Naprzód marsz ku zwycięstwu!!!
102 obserwujących
841 notek
1584k odsłony
  1840   7

Polsko-ukraińskie braterstwo broni Września'39 - ochotnicy z Czernihowa. Odwdzięczmy się!

   Do swoich najcenniejszych historycznych odkryć związanych z tragiczną rocznicą 17 września 1939 roku - sowieckiej napaści na Polskę (o której wiedzę popularyzowałem za pomocą prymitywnych ulotek własnej produkcji rozklejanych w trójmiejskiej SKM-ce w latach 80-tych - za co można było zostać mocno obitym przez ZOMO i wylecieć ze szkoły, zwłaszcza mojej - Technikum Łączności nieumiejącego po polsku Sowieta Emira Chazbijewicza i prawdziwej leninistki (obraz Lenina w gabinecie) Jadwigi Piechowiak de domo Poczyńczuk - od 2012 r. znowu dyrektor ZSŁ) zaliczam:
1. poznanie wspaniałej postaci oficera KOP-u Jana Bołbotta, kresowego Raginisa - "Porucznik Jan Bołbott na ścianie wschodniej tak jak Raginis, ale bardziej"
2.  udziału byłych żołnierzy Armii Czerwonej pochodzących z Ukraińskiej SSR, jeńców SGO Polesie generała Kleeberga w ostatnich walkach Kampanii Wrześniowej do 5 października 1939, po polskiej stronie!
   Gdy przeczytałem po raz pierwszy o byłych żołnierzach Czerwonej Armii walczących w szeregach Wojska Polskiego z niemieckim (a może i sowieckim) najeźdźcą, to przyjąłem tą informację jako mocno przesadzoną plotkę.
   Po poszukiwaniach dotarłem do wspomnień dowódcy 60.dywizji piechoty pułkownika Adama Eplera pt. „Ostatni żołnierz polski kampanii 1939 roku”. Jednostkę tą organizował on doraźnie w Słonimiu i Kobryniu w pierwszych tygodniach wojny. Dowódcą kawalerii dywizyjnej został Białorusin (lub Ukrainiec?), były partyzant gen.Bułaka-Bałahowicza - ppłk Anatol Dworenko-Dworkin. Już 14 września rozpoczęła ona walki obronne wokół Kobrynia. Po zaciętych bojach 18 września, już po uzyskaniu informacji o sowieckiej agresji, wycofała się ona na południe, stając się główną siłę Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga. (Drugą dywizją SGO „Polesie” była 50.DP „Brzoza” pod dowództwem wspaniałego z pochodzenia Czecha pułkownika WP Otokara Brzozy-Brzeziny - arcyciekawa postać, warta postu Godziemby. Wiersz Lechonia o nim:
"Pułk się za pułkiem w śmierć przepycha...
To artyleria nasza licha
Dziś puka od świtania.
Ani się pyta kto dziś z nami
Bateria wściekłej stali -
To major Brzoza kartaczami
w moskiewskie pułki wali...".


   Pod koniec Września'39 stoczyła zwycięskie boje z wojskami sowieckimi pod Jabłoniem i Milejowem (30.IX). Wzięła tam kilkudziesięciu jeńców z ich komandirem. Opowiada pułkownik Epler:
  „Przesłuchanie jeńców  wykazało, że pochodzą z dawnej guberni czernihowskiej. Wszyscy są żołnierzami służby czynnej, przynależą do batalionu o jakimś wysokim numerze ponad 400 i są przeważnie rolnikami z kołhozów. Wygląd ich jest pożałowania godny. Młodzi chłopcy, od 21 do 22 lat, przedstawiali obraz ruiny fizycznej. Chudzi, z zapadniętymi piersiami, robili wrażenie zagładzanych od pierwszych chwil swojego życia. Umundurowanie tandetne, drelichy - przeważnie łatane - stare, zużyte obuwie. (…)
   Żołnierze sowieccy początkowo nadrabiają minami: pytają, czy mogą nam mówić "towarzyszu", sami jednak wkrótce przechodzą na "pan." Z Polakami bić się nie chcą. Muszą jednak, bo im zagrożono, że w razie oporu będą wystrzelani. W czasie walki pilnują ich oficerowie i komisarze. Gdy szli do Polski, naprzód mówiono im, że to ćwiczenia. Po przekroczeniu granicy ogłoszono, że idą na wojnę z Niemcami: nawet się ucieszyli. Nawet wtedy jednak nie wydano im ostrej amunicji. Dopiero jednego dnia otrzymali ostre naboje i zawiadomiono ich, że będą się bili z Polakami.
   Po przesłuchaniu jeńców dowódca dywizji powiedział im, że następnego dnia zostaną odesłani w tył, skąd będą mogli wrócić do swoich, lub do Niemców, którzy są przecież ich sprzymierzeńcami. Rzeczywiście trudno było wlec ich ze sobą. Obozów jeńców nie mieliśmy.
   Reakcja ich była niespodziewana. Jeńcy zaczęli błagać, aby ich nie odsyłać. Zaczęły się skargi na stosunki w kraju (Rad) i w armii (Czerwonej). Opowiadali o nędzy, o złym traktowaniu. Dopiero po wejściu do Polski zobaczyli jak żyją inni ludzie:
- „U was są sami Amerykanie, każdy ma chałupę, ziemię, nawet dachy na domach są całe”
– mówili.
- „My już do siebie nie wrócimy – tu jest tak dobrze!”
   Gdy wyczerpali wszystkie swoje argumenty, zaczęli prosić, aby ich wcielić do oddziałów. Przysięgali, że będą nam wierni w walce i pójdą wszędzie z nami. Na pewno prośby ich były odruchowe i robiły wrażenie szczerych. Nie mieli czasu na porozumienie się ze sobą. Generał Kleeberg nie przypuszczał nawet, że w tej chwili wzmocniły się jego siły o kilkudziesięciu żołnierzy.
   Wcieliliśmy naszych jeńców do oddziałów. Bili się z nami do końca, byli wiernymi i oddanymi do końca nam towarzyszami. Poszli z nami do niewoli niemieckiej i tam dopiero mogła zacząć się ich tragedia.”  (A.Epler „Ostatni żołnierz polski kampanii 1939 roku”)

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura