witas1972
Wszystko będzie w porządku. Na nim oparty jest świat.
89 obserwujących
721 notek
1346k odsłon
697 odsłon

Cud w Jekaterynburgu (2)

Wykop Skomentuj14

kontynuacja wczorajszego postu
   Czwartego dnia protestów w obronie zajętego pod budowę cerkwi skweru w centrum Jekaterynburga, czasami dość gwałtownych, m.in. gdy młodzież wyrwała część postawionego przez ochronę ogrodzenia i wrzuciła je do pobliskiego stawu (co gubernator Kujwaszew nazwał "terroryzmem") oraz starć z policyjnymi "kosmonautami" i ze wspierającymi ich prawosławnymi "tituszkami" (w rzeczywistości członkami klubu walki sponsorowanego przez miejscowego oligarchę Ałtuszkina, więc dostali oni zaraz swoją nazwę "ałtuszki"), napięcie i nienawiść po obu stronach wciąż rosła.

   Rosła również każdego dnia i również każdego wieczoru, liczba uczestników protestu, nie tylko młodych, którzy czuwali wokół bronionego skweru i zapewniali, że nie oddadzą swojego ulubionego zielonego miejsca w centrum miasta. W odróżnieniu od innych miast w Rosji, Jekaterynburg ma znacznie więcej niezależnych mediów internetowych, które wspierały i nagłaśniały protest, o którym twardo milczały oficjalne, państwowe radio i telewizja. Również i dzięki temu miasto ma większą przestrzeń wolności,  o czym świadczy wybór opozycyjnego mera (burmistrza) Rojzmana w 2013 roku i nieodwołanie jego, ani aresztowanie pod lada jakimś pretekstem przez całe 5 lat urzędowania. Z powodów tych niezależnych okoliczności władze kremlowskie, na wniosek cytowanego powyżej gubernatora Kujwaszewa ("płot = terroryzm"), odwołały w Jekaterynburgu bezpośrednie, wolne wybory mera, zamieniając je w tradycyjną sowiecko-putinowską farsę. Z tego względy prawy Rojzman zrezygnował z udziału w tym oszustwie, jak się wyraził.

   Napięcie i realne ryzyko ciężkich walk z protestującymi wciąż rosło, ale mało kto z obserwatorów rosyjskiej realności wątpił, że sprawa nie skończy się twardą i bezwzględną pacyfikacją opozycyjnej aktywności.

   A tu nagle, wśród głuchego, kilkudniowego milczenia oficjalnych mediów przemówił Car.

   Oczywiście nie był by Władimirem Władimirowiczem Putinem, jeśliby nie stworzył przy takiej okazji teatru wielkiego aktora.
Otóż podczas spotkania z przedstawicielami regionalnych mediów jeden z dziennikarzy zapytał, co sądzi o sytuacji w Jekaterynburgu, gdzie już kilka dni mieszkańcy przeciwstawiając się policji protestują przeciw budowie cerkwi.
- Protestują przeciwko czemu? - dopytał się udanie zaintrygowany prezydent.
- Przeciw budowie świątyni.
- Bezbożnicy? - z niedowierzaniem upewniał się ten potencjalnie niezły aktor.
- Nie - odparł dziennikarz
- Nie? - zdziwiony powtórzył prezydent.
   Gdy otrzymał od dziennikarza wyjaśnienie, że mieszkańcy bronią wyrębu drzew na swoim ulubionym miejscu odpoczynku i że sytuacja jest bardzo napięta, po czym pytanie, czy Prezydent widzi szansę na jakiś kompromis w tej sprawie, odpowiedział zadumany i jakby bardzo rozsądnie:
- Ja o tym incydencie usłyszałem coś dopiero wczoraj i niezbyt dokładnie, ja nie zrozumiałem, co tam się dzieje. Jak to ludzie protestują przeciw budowie świątyni? Raczej bywa odwrotnie - ludzie proszą o budowę świątyń. To wasza regionalna sprawa. Osobiście sądzę, że świątynie jednoczą ludzi, a nie rozdzielają. Jeżeli nie chodzi o przybyłych tam z Moskwy awanturników.
   Jest prosty sposób na rozwiązanie - przeprowadzić sondaż mieszkańców. I niech mniejszość podporządkuje się decyzjom większości. Na tym polegają zasady demokracji.
   Ale należy również szanować zdanie i interesy mniejszości. Na przykład jeśli wyrąbią przy tej budowie drzewa, to niech w innym miejscu inwestor, miejski czy prywatny - ja nawet nie wiem, kto w tym uczestniczy, posadzi więcej drzew (...)"


   Przerwanie oficjalnego, ogólnorosyjskiego milczenia w sprawie konfliktu o budowę cerkwi na miejskim skwerze przez prezydenta Putina i "zapalenie głupa", że nic on nie wie, i że jeśli to nie awanturnicy z Moskwy, to należy przeprowadzić sondaż, wywołało ogólne zdziwienie. Ale i od razu wszyscy znający "kraj gdzie każdego oszukają" (I.Talkow) zauważyli, że sondaż przeprowadzony przez państwową instytucję poda tylko takie wyniki, na jakie zgodę wyda władza. Najważniejsze przecież kto liczy głosy /opinie.
   Opozycja i protestujący zaczęli domagać się przeprowadzenia normalnego referendum w tym temacie. Ale władze regionalne stanowczo odmówiły, tłumacząc się, że Prezydent Rosyjskiej Federacji zalecił przeprowadzenie sondażu, w żadnym wypadku nie wspominając o referendum. Stało się jasne, że wypowiedź Putina miała na celu zagranie na czas i rozmydlenie, rozgadanie protestu. Przy okazji pozamykanie najbardziej aktywnych "niebezpiecznych elementów".

   Aż tu nagle władza podała wyniki przeprowadzonego jakoby w międzyczasie sondażu: 75 % przeciwko budowie świątyni na spornym skwerze.
   Zalecono natychmiastowe przerwanie robót i zdjęcie postawionego ogrodzenia, o które szły zacięte zmagania ochrony wspomaganej policją i prawosławnymi "koksami z siłowni" z jekaterynburską młodzieżą. Cerkiew ma być postawiona w innym, wybranym przez mieszkańców miejscu.

   Żeby Putin ugiął się, albo nawet przychylił do żądań protestującej opozycji, w dodatku łamiącej przy okazji takiego protestu rosyjskie, ustanowione przez niego, prawo, i walczącej z policyjnymi oddziałami specjalnego przeznaczenia, to ja takiego przypadku od 1999 roku (objęcie przezeń premierostwa) w Rosji nie pamiętam. Cud jakiś, chyba...
to be continued...

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka