SPOSÓB NA KATAKLIZM
" Cywilizacje albo wychodzą w kosmos albo giną"- Carl Sagan (1934-1996) astronom. Tylko skąd On to wiedział.
Być może czytał strzeżone i nie opublikowane do dzisiaj teksty Juliusza Verne. Idąc tropem motta i zazdroszcząc kosmonautom na orbicie wpadłem na pomysł jak przetrwać kataklizm który miał nadejść 20 maja tego roku. W/g czasu amerykańskiego w Polsce miało stać się to nocą z 19/20. Ponieważ kataklizmu nie było to wam zdradzę. Gdyż nie będę miał cierpliwości co dziennie przenosić się w kosmos. Mimo że wtedy mógłbym stać się nowym Noe i przynieść w końcu sławę Polakom jako że od czasu Kopernika nikt godny uwagi się nie pojawił. Najlepszy pomysł to prosty pomysł.
Otóż kupuje się lub pędzi wódeczkę w ilości i zależności od wzrostu oraz wagi konsumującego. Dla mnie abym odszedł w kosmos potrzeba 3/4. Zagryza chlebkiem - najlepiej razowym bo zdrowym. Dla mnie wystarczą trzy kromki nie więcej bo można okrasić nie tylko siebie ale cały kosmos w okół. Kupuje się hamak, który rozwiesza się na wolnym i świeżym powietrzu ( nigdy w domu bo kosmos Cię przywali). No i w czasie trzęsienia hamak nie pozwala na przerwanie błogiego lewitowania jako że utrzymuje nas w stabilnej równowadze. Gdy zrealizowałem swój pomysł i obudziłem się dopiero w południe na skutek wycia psów ( sądziłem że jest to ciąg dalszy snu w którym płynąłem Arką wraz ze zwierzętami) to nie chciałem uwierzyć że ziemia w okół jest taka sama. Dlatego już więcej w koniec świata nie będę wierzył. Niech to robią nawiedzeni, którzy wierzą w różne NOLE albo PSOLE. Choć oczywiście mój pomysł jest uniwersalny i można go zastosować w różnych sytuacjach a niektóre osoby jak zauważyłem stosują go podświadomie.
P.S. Póki co to oczekuję na kataklizm dla Polski jaki spowoduje walka o władzę PIS z PO. A domyślacie się jaka partia będzie leżeć na hamaku? Dla ułatwienia powiem że jak wybierzecie trzy duże litery z pięcioliterowego wyrazu powyżej to się dowiecie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)