O tym co się stało nie będę pisał bo sprawa jest jasna. Kaczyński pogonił Lisa. Można dodać: nareszcie. Czekamy na powtórkę z Moniką Olejnik ale tu prezes Pisu miałby trudniej, bo to kobieta a pań się nie kopie nawet gdy pracują pod latarniami...
Po Lisie spłynie jak spływa od lat. Ja tego człownieka nie nazywam dziennikarzem bo to co najwyżej prezenter - zwykle cudzych poglądów. Taki pajac na sznurkach trzymanych przez ludzi bez nazwisk.
Przejmujecie się jego wczorajszym zachowaniem ale - ja w przeciwieństwie od wielu blogerów, staram się oglądać jego programy i przypomnę tylko jego występ z zeszłego tygodnia gdzie pospół z Wałęsą zaatakowali sobie Kaczyńskiego, tłukli ile wlezie, nie dając szansy prezesowi na obronę. Może dlatego ten wczorajszy program?
Lisa nie wyrzucą z telewizji publicznej. Nie wyrzucą bo jest wygodny. Inna sprawa, że nigdy go nie powinni do publicznej przyjąć. Albo przyjąć i dać mu działkę pogodynki. Do tego się nadaje. Pięknie na nim błyszczy żel, wokół pana Lisa unosi się zapach wazeliny i niegdy, ale to przenigdy nie zada trudnego pytania rządzącym.
Może ktoś mnie oświeci? Czy kiedykolwiek prezenter Lis wypowiadał się krytycznie o służbach radzieckich czyli polskich? Ja sobie nie przypominam....


Komentarze
Pokaż komentarze (6)