Niestety, Polska nie zdała egzaminu a dokładnie jej władze a jeszcze dokładniej Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Wiadomo było od kilku dni, że będzie zadyma. Warszawski ratusz mimo to wydał zezwolenie na organizację kontrmanifestacji. Mimo informacji o zamiarach udziału w kontrmanifestacji zagranicznych grup radyklanych policja niewiele z tym zrobiła. Wystarczyło
- wydać zgodę na manifestację organizatorom "patriotycznym" i
- wydać zgodę na manifestację grupom levackim ale w sobotę albo niedzielę;
nie doszłoby do konfrontacji. Ewidentnie winny jest tu warszawski ratusz i policja, od której ratusz musiał zaciągnąć opinii.
W tej sytuacji policja mogła wyławiać z tłumu największych ekstremistów i ich zgodnie z prawem traktować.
Informacja z ratusza, o delegalizacji manifestacji patriotycznej zaogniła tylko konflikt.
Mnie sie to kojarzy z prowokacją przygorowaną przez Ratusz, bądź z głupotą jego urzędników.
- Dlaczego nie zajęto się niemieckimi lewakami zawczasu skoro było wiadomo, że przyjadą?
- Dlaczego nie zatrzymano lewaków/kibiców ukrywających twarze za szalikami i maskami skoro zakrywanie twarzy w trakcie imprez masowych jest wykroczeniem - wiec policja mogła śmiało to prewencyjnie zrobić?
- Dlaczego nie legitymowano i nie przeszukiwano zawczasu osób, które były ubrane w czarne kurtki i ukrywały swoje oblicza?
Na te pytania powinna odpowiedzieć Hanna Gronkiewicz-Waltz, która jest osobiście odpowiedzialna za przygotowanie, nie marszu i zadym, ale ich zabezpieczenia. Ma takie środki i władzę. Nie skorzystała z nich.
Dlaczego?
Nie jest wystarczająco kompetentna czy może są inne przyczyny?
Jakie?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)