1Maud słusznie zauważa w swoim komentarzu, że w Gdańsku mamy do czynienia z zależnością sądu od władzy wykonawczej na wzór białoruski. Nawet osoba podająca się za współpracownika Arabskiego -dziennikarz "prowokator" - będzie ścigany w stylu białoruskim a może nawet i koraeńskim!
Prezes MIlewski skierował do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na powoływaniu się na wpływy w Kancelarii Premiera.
Nie wiem czy jest takie przestępstwo. Jaki to §?
Gdyby to osobiscie Arabski dzwonil i by się "powolywal na wplywy" to by sędzemu to nie przeszkadzało i przestępstwa by nie było a jeśli robi to dziennikarz to wtedy staje się to przestępstwem?
Czyli przestępstwo raz jest a raz go nie ma - w zalezności kto dany czyn popełnia?
To by wiele wyjaśniało! Jak prezydent Sopotu jest oskarżony o korupcje - to przestępstwa nie ma (według białoruskiego sądu w Gdańsku) a jak ktoś inny, nie będący u władzy to przestępstwo jest!
Tu jest jeszcze kwestia niezależności sędziowskiej. Jeśli sędzia jest niezależny to powoływanie się na jakiekolwiek wpływy w rozmowie z śędzią jest całkowicie bez sensu -bo na nic te wpływy wpłynąć nie mogą!
Co innego, gdy sędzia jest zależny -wtedy wpływy mogą odnieść skutek...
Pośrednio więc Prezes gdańskiego białoruskiego sądu udowodnił, że jest podatny na wpływy!
I zrobił to zupełnie sam, niezależnie i bez żadnych nacisków!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)