Boni powiedział „wszystkim zleżało żeby ciała sprowadzić i pochować szybko”. Na myśli miał rząd i PO a nie jak błędnie interpretują niektórzy komentatorzy -rodziny czy szerzej, społeczeństwo. Przed pałacem prezydenckim zbierały się tłumy. W kościołach w całym kraju zbierali się ludzie i nie było wiadomo co z tego wyniknie. Nawet wojną z Rosją straszono. Dlatego rząd naciskał by pogrzeby odbyły się szybko, bez zbędnych badań zwłok czy otwierania trumien. Dlatego zabrano krzyz sprzed pałacu. Dążyli do tego by zasypanie grobów zamknęło sprawę. Robili to absolutnie świadomie i z pełną premedytacją, od początku grając trupami i tragedią dla politycznej korzyści i ochrony własnych interesów.
W polskiej tradycji, po nagłej śmierci daje się rodzinie czas na refleksję, na spotkanie z krewnymi, podjęcie decyzji o miejscu pochówku, czas na pożegnanie się ze zmarłym. Moj Śp. znajomy czekał od śmierci na pochówek ponad 3 miesiące -po to by ze stanów mogła przyjechać rodzina.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)