W O J N A. Czy tylko wywołują ją czynniki materialne, nacisk koncernów zbrojeniowych, brak surowców i paliw, bieda, element realizacji polityki, itd – czy jej poważniejsze źródła nie tkwią w ludzkiej psychice. Czy lęków, ciszy, egzystencjalnego niepokoju i nudy nie można uznać za główne sprawczynie tego debilnego spektaklu?
Na okładce książki Normana Podhoretza pod znamiennym tytułem „Dlaczego byliśmy w Wietrnamie” - jest rysunek młodego żołnierza. Na wpół rozebrany siedzi przy karabinie maszynowym. Przyjął pozycję, jakby był potwornie zmęczony. Na szyi chłopaka zawieszony jest krzyż. W dalszym tle widać czerwone skały. Widocznie tyle krwi płynęło, że serca walczących żołnierzy są jak skała. Dlaczego młodzi ludzie, przed którymi szaleństwa doby pokoju, wybierają (niestety taki obowiązek służby) szaleństwa wojny. Nuda pokoju wcale nie jest gorsza od nudy wojny, a może jest lepsza, bo żeby się nudzić, trzeba spełnić pewien warunek - nie możesz krwawić.
W niektórych listach żołnierzy amerykańskich wysyłanych do swych domów problem wojny był widziany przez Nich nie tylko jako ślepe posłuszeństwo i bezkrytyczne wykonywanie rozkazów wojskowych, lecz też jako czas dla samego siebie – próby zrozumienia tego wszystkiego co wokół, o ile dało się wtedy cokolwiek zrozumieć. John Houghton pisał, że wszystkie pieniądze On i jego kumple przeznaczali na dziewczyny i alkohol, bo potrzeba była wielkiej miłości w ten samotny czas. Kevin Macaulay pisał, że przez tę wojnę bardzo się postarzał, bardzo, mimo że był wtedy bardzo młodym człowiekiem. Najczęściej powtarzanymi słowami w setkach listów były: bezsens wojny, okrucieństwo, wypalenie, zmęczenie.
Erich Fromm znakomicie punktuje w swym dziele „Anatomia ludzkiej destrukcyjności„ absurdalności wojny, odrzuca pogląd jakoby w ludzkiej naturze tkwił jedynie gen „zabijania”.
Nadal jedynym sensem zabijania (bo przynosi zadowolenie i punkty) jest plansza szachownicy. We wszystkich innych okolicznościach zabijanie jest groźną i nieuleczalną chorobą.
Przeciw genowi „zabijania” pojawił się od dawna gen „tworzenia”. Dlaczego on jest tak lekceważony?



Komentarze
Pokaż komentarze (8)