wnuczek Heleny wnuczek Heleny
52
BLOG

Salonowe spijanie z pyszczka

wnuczek Heleny wnuczek Heleny Polityka Obserwuj notkę 9
W dniu 7 września br., bloger Danz opublikował alarmistyczną notkę:
 
"Szanowni Państwo, chciałbym przekazać krótką informację od FYM-a dla blogerów na salonie24, a także dla gospodarzy salonu. FYM jest obecnie w szpitalu.  Napisze następną notatkę, gdy tylko lepiej będzie się czuł."

Notka opublikowana została na stronie głównej salonu24. Znalazło się pod nią 70 komentarzy (rekord u blogera danza). Komentarze zawierały, co naturalne w takim przypadku, życzenia szybkiego powrotu do zdrowia dla doświadczonego i zasłużonego blogera. Możemy się wszakże nie lubić, sprzeczać, nawet bluzgać, ale zdrowie jest rzeczą najważniejszą. Życzenia złożył również sam szef Salonu, Ignor Janke: "FYM-ie, Jesteśmy z Tobą, trzymaj sie dzielnie i szybko wracaj do zdrowia i pisania, bo Salon bez Ciebie uboższy. Serdeczne pozdrowienia"

http://faxflash.salon24.pl/

W dniu 9 września br. bloger Free Your Mind uspokoił zaniepokojonych członków salonowej społeczności publikując wpis, umieszczony, a jakże, w najważniejszym miejscu strony głównej.

"(...)Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy zechcieli uprzejmie wyrazić swoje słowa otuchy, gdy zniknąłem nie tylko z cyberprzestrzeni, ale i z realnego życia, lądując w szpitalu. Świadomość, że jest tyle osób, które mnie serdecznie duchowo wspierają była niezwykle cenna w sytuacji, gdy przez parę dni funkcjonowałem jak owad i jakikolwiek ruch (nie mówiąc o swobodnym poruszaniu się) wywoływał fale obezwładniającego bólu.
(...)
Ja zaś nie miałem zamiaru jakoś absorbować PT. Czytelników swoim stanem i kłopotami zdrowotnymi, toteż informacja, którą moja żona przesłała Danzowi miała wyłącznie zadanie, że tak powiem, zaznaczenia, że nie uciekłem z Sieci, czy nie wyjechałem nigdzie, lecz po prostu nie mogę pisać. Naprawdę nie chciałem nikomu zawracać moją sytuacją głowy. Wszystko jednak przyszło tak nagle i gwałtownie w środę ubiegłego tygodnia, że wprost nie miałem ani okazji, ani siły, by dać znać, że "ewakuuję się" do szpitala, a potem w czwartek operacja i kompletne wyłączenie z normalności. Uczenie się własnego organizmu od zera niemalże :) No, dla kogoś, kto ma wyostrzoną świadomość, jest to na pewno doświadczenie duchowo i intelektualnie owocne, choć nikomu takiej drogi nie polecam :) Wielodniowe trwanie w bóu to na pewno nie jest "fun", lecz już nie będę wchodzić w szczegóły, których opisywanie chyba w tym miejscu mijałoby się zupełnie z celem. Dziś już jestem, dzięki Bogu, w domu, co pozwala mi nie tylko podjąć pooperacyjną rekonwalescencję, ale i polityczne blogowanie. Jeszcze raz dziękuję za wsparcie, było ono dla mnie bardzo ważne (żona czytała mi komentarze przez telefon :), gdyż poczułem, że wielu zupełnie nieznającym mnie osobom jakoś mój skromny los leży na sercu :) Wielkie, wielkie dzięki. W odpowiedzi mogę rzec uspokajająco, że wszystko już teraz powinno być OK, nie martwcie się. Moim psim obowiązkiem jest więc wymienić wszystkich po kolei:" ... - i tu zaczyna się wyliczanie osób, które życzyły FYM-owi szybkiego powrotu do zdrowia.

Wpis uzyskał do tej pory 205 komentarzy (w tym spóźnione życzenia powrotu do zdrowia od W. Sadurskiego). Dominowały wpisy w stylu: "fajnie, że wróciłeś", "dobrze, że już jesteś", "bardzo cię tutaj brakowało" etc.

http://freeyourmind.salon24.pl/92359,index.html

Pytanie za trzy grosze (po jednym od Free, Your i Mind-a): Na jak długo Free Your Mind "zniknął z cyberprzestrzeni"? Jak długo nie pisał na salonie, że po powrocie z pobytu w szpitalu musiał wytłumaczyć swoje "zniknięcie z cyberprzestrzeni"?

Możliwe odpowiedzi:
a) 6 miesięcy
b) 6 tygodni
c) 6 dni
d) 6 godzin

Podpowiedź: Nie, nie 6 godzin.

Druga zagadka będzie prostsza: Jak Free Your Mind-a zgięło?
a) poważnie
b) niepoważnie
c) Free Your Mind-a nie zgięło a pogięło. Dawno temu.

Dla ułatwienia, dla dzieci neostrady, cytat z FYM: "nie tyle chorowałem, co, że tak powiem, poważnie mnie zgięło :) Ale, dzięki, dzięki."

Nie chcąc wyjść na nieczułą harpię, dołączam się niniejszym do hołdów komentatorów na salonie24 i życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Free-owi, Your-owi, Mind-owi i wszystkim innym salonowiczom, spijającym sobie mleczko z pyszczków. Jezu, po lekturze wpisu i komentarzy zemdliło mnie. Na amen. Jestem znanym salonowym perwertem seksualnym, ale po takiej końskiej dawce ekshibicjonizmu odstawię na kilka tygodni bondage i bukake. 

Lubię jeść w McDonaldzie. W KFC nie lubię.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka