Wrócę jeszcze na chwilkę do wczorajszego programu "Teraz My!". Postawa Janusza Palikota szczególnie mi utkwiła. Nie chodzi o jego błazeństwa, skandale, wyznania "gejszy". Prędzej o pewną postawę, która rzutuje na część społeczeństwa. Dodam - naganną i skrupulatnie przemyślaną, wynikającą z mentalności i wychowania, a może jego braku.
Poseł PO wczoraj wzruszył mnie dogłębnie. Opowiadając o Donaldzie Tusku i incydencie "piłkarskim" stwierdził, że u premiera liczy się wygląd. "Bo czy chcielibyście panowie, aby rządził z takim wyglądem Kaczyński?" - rzucił do dziennikarzy. Sekielski odparł, że wygląd zewnętrzny, szczególnie u polityka, tak naprawdę nie ma większego znaczenia. Ba, żadnego. Palikot, nieugięty, dalej utwierdzał się w głupocie. Okazuje się być nie tylko błaznem politycznym, który wymachuje penisami i oskarża, w dodatku w sposób skandaliczny, Jarosława Kaczyńskiego o molestowanie seksualne mężczyzn. Udowodnił, że ma w sobie niesamowite ilości nienawiści, ale i głupoty. Bo pusty jest człowiek, przywiązujący uwagę przede wszystkim do wyglądu. Tym bardziej, jeśli nim nie zachwyca również premier. I tak reaguje ogromna część ludzi - oceniają innych po wyglądzie, nie biorąc pod uwagę charakteru, intelektu oraz kultury drugiego. I nie można mówić, że Palikot z racji swojego wykształcenia ma być znaczącą postacią w dyskusjach na trudne tematy. Z prostego powodu - człowiek może być wykształcony, ale niezwykle pusty w środku, nic nie wnoszący do debaty, poza chamstwem. I tak właśnie zachowuje się Janusz Palikot.
Inna, ciekawa postawa, to twierdzenie, że Kościołowi jest nie na rękę słuchać tego arcywiarygodnego polityka. Kolejna nieprawda, bowiem sytuacja wygląda zupełnie na odwrót. Żaden z hierarchów Kościoła nie zareagował na jego zaczepki w stosunku właśnie do kapłanów i tejże instytucji. To Palikot przynajmniej raz na tydzień musi jątrzyć i narzekać, nieraz obrażać księży i światopoglądy "Ciemnogrodu". I ma problem, bowiem "Ciemnogród" nie ma zamiaru mu odpowiadać na zaczepki.
Postawa, o której piszę, wiąże się nie tylko z brakiem szacunku do drugiego i szykan. Palikotowcy we wszystkim mu pobłażają, nawet największym kretyństwom. Dla przykładu: ktoś obrzuci drugiego odchodami. Ciemny lud wybaczy i to kupi: "Należało się, bo ten obrzucony jest be". Znowu ten "ktoś" wyjdzie do kamer telewizyjnych i zacznie machać penisami, by ludzie o nim usłyszeli. To nic, że zrobi z siebie idiotę. Trzeba gościa wziąć pod obronę i powiedzieć głośno - policjanci są do bani, a "ktoś" zrobił bardzo dobrze. A że bez kultury i taktu - co to kogo obchodzi? Potem "ktoś" oskarży drugiego, oczywiście również na szerszym forum, o wykorzystywanie seksualne facetów i pociąg homoseksualny. I co z tego, że po raz kolejny zrobił z siebie kreaturę i oszczercę, skoro jego "przeciwnika" nie lubimy? "Przeciwnik" nie jest gejem i kreaturą, ale "ktoś" miał rację. Tak mniej więcej wygląda postawa Palikotowca, której nie brakuje. Kto jest "ktosiem", a kto "przeciwnikiem" - ocenić mogą Państwo sami.
Palikot potrafi być również dowcipny! Może się założyć o swój samolot, że Tusk wygra w wyborach prezydenckich z Kaczyńskim. Ludzie, idźcie w zakład, bo wygrana może być ogromna! Palikot stwarza szansę lepszą, niż Totolotek! Zapewne i tym "genialnym" dowcipem znalazł rzeszę fanów. W końcu miłość wszystko wybaczy, czyż nie?
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka