Można być zwolennikiem PiS, czy PO, jak i każdej innej formacji. Polska konstytucja ponoć gwarantuje wolność wyznania, sumienia i wszelkiego rodzaju pluralizm. Szczególnie na pojęcie prawa i jego przestrzeganie powołują się zwolennicy partii obecnie nam rządzącej. Z tym, że tylko do pewnego czasu. Kiedy ktoś (np. bloger) nie zgadza się z działaniami i kolejnymi kompromitacjami rządu Tuska, zaczyna robić się z niego oszołoma. Nie wystarczy dorabiać "gęby" nielubianym politykom.
Przykro mi, zapewne wiele osób posądzi mnie o wybiórczość, ale cecha dowalania i upadlania jest dominująca po lewej stronie, optującej, co ciekawe, najczęściej za PO. Oczywiście, prawa strona też nie szczędzi krytyki i cierpkich słów, często przesadnych. Na salonie bywam bardzo często, codziennie i czytałem tysiące artykułów o różnej linii poglądowej. To, co różni ludzi "prawicy" od "lewico-podobnych" (bo właściwie poglądowo są tak niespójni, że trudno tę grupę sklasyfikować), tyczy się przede wszystkim jasnej linii ideowej. Zauważmy, biorąc pod uwagę blogerów z salonu 24 - mnie, Toyaha, Sowińca, Marylę, Samąsłodycz, Katarynę i wielu innych - nikt z nas nie zagłosuje na PiS z nienawiści do PO. Główną racją naszych przeciwników jest odsunięcie na zawsze z polityki Kaczyńskich, których nie znoszą i mieszają z błotem częściej, niż raz dziennie. Nie mówię tutaj o wszystkich salonowiczach, nie zgadzających się z PiS, bowiem spotkałem również tych "bez odchyłów", trzeźwo myślących. Myślałem, po tylu latach nawalania na braci Kaczyńskich, że to się po prostu znudzi. Tylko frajerzy, słowo dosadne, ale chyba najlepsze jako określenie, naprawdę uwierzyli Żakowskiemu, Najsztubowi, czy Michnikowi, jakoby Polska w latach 2005-2007 przypominała kraj totalitarny. I naprawdę wierzyłem, że tych frajerów nie ma, bo przecież tego typu chwyty narażają na śmieszność i kompromitację.
Po wygranej w wyborach Platformy Obywatelskiej, eskalacja nienawiści i podziału jeszcze wzrosła. Piszę to z pewnym smutkiem, ponieważ miała nastąpić era miłości i dialogu. Dzisiaj już wszyscy przyzwyczailiśmy się z tym, iż kto krytykuje Tuska, ten od razu wpisuje się do PiSbolszewii. W ogóle nazywanie kogokolwiek bolszewikiem wydaje mnie się skandaliczne. Wypowiadający taki zarzut chyba nie ma pojęcia o słowie, którego właśnie użył. Nie wiem, jak można zwracać się do kogokolwiek per "bolszewik", kto deklaruje się jako antykomunista. Inne ciekawe zjawisko, jakie zaobserwowałem po "lewo-centrowej" stronie, to wypominanie powiązań rodzinnych. Zapewne Kurskiego się nie znosi za "dziadka z Wehrmachtu", ale nam (czytaj: jedynej słusznej linii) wszystko wolno. Poseł PiS za wypominanie ojca Tuska jest bulterierem? No, to nie wiem jak nazwać zarzucanie Ziobrze brzydkiego życiorysu ojca, który...w PZPR wypowiadał się na tematy służby zdrowia, jako iż był lekarzem. Chamstwo jednak nie zna granic.
Typowy "betoniarz" PO uważa się za inteligenta. Ba, nawet nie przyjmował przeprosin Jarosława Kaczyńskiego w lutym, jakby faktycznie zostały skierowane do niego. Bycie elitą umysłową nie przeszkadza takiej jednostce popierać w całej rozciągłości parad kretyństwa Janusza Palikota. Nie przeszkadza mu świrowanie z penisem i kajdankami w ręku, obrażanie bezustanne przeciwników politycznych. Gdyby poseł PO zrobił kupę przed Pałacem Prezydenckim jako znak sprzeciwu i pogardy dla Lecha Kaczyńskiego, pewnie nie zrobiłoby to na nim złego wrażenia, wręcz przeciwnie. Tylko się pytam - gdzie tu elita, mądrość i kultura?
W salonie, jak i w życiu, powinniśmy debatować o kierunku Polski, o stanie naszego państwa, a nie wyzywać się od bolszewików. Oczywiście - nigdy nie unikniemy rywalizacji poglądowej, ostrych starć i głosów, że to właśnie partia, na którą "ja" głosuję jest najlepsza. Jednak są pewne granice, których przekraczać nie powinniśmy. Niektórzy mają to w nosie i nie zwracają nawet uwagi na śmieszność, w jaką popadli. Mnie odpowiada silne państwo, rozliczenie komunizmu, odkrywanie prawdy i wolność pisania o historii, twarde postępowanie z przestępcami, innemu liberalizacja, podatek liniowy, przyszłość - łączy nas jednak Polska. Niestety, zawsze znajdą się Ci, którzy ten normalny porządek burzą. W imię czego?
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka