Życie bywa brutalne. Tak prosta i - wydaje się - banalna formułka, a niesie za sobą wiele treści. Człowiek popełni jeden błąd, a później nie dostrzega, jak wtapia się w cały ich korowód. Wiele zależy też od charakteru, czego idealnym przykładem, związanym z historią PRL, byłby Lech Wałęsa. Ale mowa o kimś innym, kto powinien świecić przykładem. Ks. Czajkowski okazuje się mniej wiarygodny od esbeka.
Przypadek duchownego jest o tyle tragiczny, że sam nie potrafił zmierzyć się wiele lat z przykrą prawdą. Kiedy sprawę donosicielskiej działalności podniósł dwa lata temu historyk IPN - Jan Żaryn - ksiądz zwyczajnie kłamał, że nie miał nic wspólnego z bezpieką:
"Nigdy nie byłem tajnym współpracownikiem. Ale jeśli ktoś wykorzystał moją łatwowierność, bardzo przepraszam."
Prawda okazała się brutalna - Czajkowski był konfidentem SB w latach 1980-1984 pod pseudonimem Jankowski. A donosił za pieniądze na kluczowe persony opozycji - ks. Popiełuszkę, Jacka Kuronia i jego żonę czy Jana Józefa Lipskiego. Jego oficerem prowadzącym został wysoko postawiony w hierarchii płk Adam Pietruszka. Gwoli przypomnienia, oto donos ks. Czajkowskiego, opublikowany po latach w "Głosie":
"Kuroniowa z dezaprobatą i żalem oceniła stanowisko Koscioła wobec głodówki (w kościele sw. Krzyza w 1979 r. brał w niej udział Jacek Kuroń - red.), które zostało jej przedstawione przez bpa Dabrowskiego. Jej zdaniem, wypowiedź bpa Dabrowskiego, że ta glodówka jest sprzeczna z celami Kosciola, nie jest stanowiskiem Prymasa" - relacjonował ks. Czajkowski. W tej sytuacji Pietruszka zlecił TW "Jankowskiemu": "W czasie następnej rozmowy z Kuroniową jednoznacznie stwierdzić, że stanowisko bpa Dąbrowskiego było uzgodnione z kard. Wyszyńskim i poddać w wątpliwość celowość głodówki w sytuacji, gdy nie znalazła ona poparcia w Kościele".
Warto dodać, że żona Kuronia była prześladowana przez SB i zmarła w 1982r. Ks. Czajkowski mógł spokojnie publikować i uczestniczyć w życiu publicznym III RP pod płaszczem ochronnym "Gazety Wyborczej", która pomogła również owianemu złą sławą Maleszce. Duchowny lubi się tłumaczyć i trafiać najwyraźniej do naiwnych serc, zamiast uderzyć się w pierś i żałować za donosy, ułatwiające SB rozpracowywanie ks. Popiełuszki i wspomnianej żony opozycjonisty.
"W moich oświadczeniach mówiłem i teraz to powtarzam: byłem naiwny, miałem słabą wolę i nie umiałem odmówić tych spotkań (z pułkownikiem SB – red.). Podświadomie uważałem też, że mam pewną misję duszpasterską, chciałem poprawić wizerunek Kościoła, także ks. Popiełuszki również w oczach oficerów SB. Stąd taki charakter naszych rozmów, my się tutaj, w tym domu, kłóciliśmy."
Dla SB ks. Czajkowski był doskonałym źródłem informacji. A co na ten temat mówi pułkownik prowadzący, skazany na 25 lat za uprowadzenie i zabójstwo ks. Popiełuszki, Adam Pietruszka? Napisał on list do dziennikarza TVN, Piotra Litki. Najbardziej zaskakuje postawa byłego konfidenta-księdza, który wyznaje, jak to z esbekiem "umawiał się na kawę" - doprawdy żenujące.
Po przeczytaniu tego listu i wywiadu "Dz" z Janem Żarynem, odczuwam niesmak. Bo bardziej wiarygodny, w świetle znalezionych dokumentów, jest esbek, aniżeli ksiądz. Przypadek Czajkowskiego to jednak kolejny, dobitny dowód na to, jak lustracja w Kościele katolickim jest potrzebna. Nie po to, by go obnażać, bo zapisał piękną kartę w PRL, ale po to, by zwyciężyła prawda.
slimak.onet.pl/_m/info/ks1.pdf
slimak.onet.pl/_m/info/ks2.pdf
www.dziennik.pl/polityka/article349045/Historyk_odrzuca_wersje_ks_Czajkowskiego.html
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka