Dzisiaj właściwie dokończenie myśli, zawartej w poprzednim wpisie. Dostałem kolejny dowód na to, jak wygląda poziom rozumienia demokracji wśród niektórych użytkowników Internetu, a sądzę, że się to przekłada na dużą część społeczeństwa. Mamy właściwie, abstrahując już od tematu Madonny, wolność wypowiedzi i głoszenia poglądów, byle nie opierały się na kilku słowach: PiS, katolik, Kościół i Rydzyk.
Nie odkryję zapewne Ameryki jeśli powiem, że kiedy wyrazisz zdanie jako właśnie katolik, zostaniesz zrugany. Oprócz wielu argumentów, rzecz jasna. Ale w większości opierają się one na dowalaniu, a nie szukaniu rozwiązań. W imię czego, jak to ktoś napisał w komentarzu, przeciwnik koncertu Madonny 15 VIII, ale nie dzień później, musi usłyszeć takie oto zdanie:
"Autor jest napewno trochę umysłowo chory jako katolik"
Wedle jakich wskaźników, Wy, obojętnie czy salonowicze czy nie, możecie nazwać jakiegokolwiek człowieka wierzącego i wypowiadającego się w kontekście własnej religii, "chorym umysłowo"? Naruszenie uczuć religijnych może odczuć każdy wierzący i to jego sprawa. Tego poczucia nie można negować, a już na pewno nie jest ku temu uprawniony ateista. Co nie oznacza braku przyzwolenia na polemikę. Czytam i nadziwić się nie mogę, kiedy kolejny dyskutant twierdzi, że ten kto protestuje (nawet bloger), zabrania w ogóle wstępu do Polski Madonnie. Podobne zarzuty miał przyjemność przeczytać RPO. I tutaj stosujemy świadomy zabieg albo nie czytamy ze zrozumieniem - nikt, nawet Brudzyński, nikomu nie zabrania na koncert przyjść. Czym innym jest, jeśli nie zauważyliście, zmiana terminu. Widzę, że nawet obojętni Madonnie nie mogę wpaść na ten pomysł. Dzień po lub przed 15, nawet dla świętego spokoju, żeby katolicy się "nie awanturowali" (no, żeby tak wyglądała każda awantura). Ale nie, musi być ten 15 sierpnia i koniec. Katolicy nie mają prawa do "pyskowania". Demokracja jest dla wszystkich - pluralizm poglądowy dotyczy ateistów, Żydów, muzułmanów, artystów, ale bynajmniej nie dla katolików. Na frondzie spotkałem się za to ze stwierdzeniem, że my, jako ludzie wierzący, "przynosimy Polsce wstyd". Zresztą, zacytuję wypowiedź, a tych bardziej smakowitych jest zresztą kilka:
"wstydze się przez was, napewno przezmnie nikt sie nie wstydzi bycia polakiem. nie jestem patriotom, uważam że takie rzeczy jak patriotyzm, bóg, ojczyzna i tym podobne to balast dla człowieka."
Kolejny dowód na postawione przeze mnie tezy. Dzisiaj Bóg, patriotyzm i ojczyzna, są balastem dla człowieka. Ale dlaczego Ci udręczeni owymi przymiotami są akurat "chorymi psychicznie"? Nie pasuje komuś patriotyzm, czuje się wynarodowionym kosmopolitą i ma gdzieś wiarę, którą wyznaję, to dlaczego zabrania mi głoszenia poglądów? Dodam, że wielu ludzi wyznaje jak mantrę powyższe, zacytowane i pogrubione zdania. I "chory psychicznie" człowiek znajduje na to podejście ripostę - takie postępowanie szkodzi demokracji i Polsce. Współczuję człowiekowi, dla którego tożsamość narodowa, nie mówię już o wyznaniu, nic nie jest warta. Bo staje się takim popychadłem, któremu wszystko można wcisnąć na temat swoich rodaków. Taki ktoś jest narażony na znieczulicę wobec kłamstw, nadchodzących co chwila zza granicy, choćby dla przykładu na temat rzekomych "polskich obozów koncentracyjnych". Wybiegłem nieco od tematu, ale zaprezentowane podejście do spraw kraju bardzo często wiąże się z problemem, który rozwijam. Tylko teraz warto odpowiedzieć sobie na pytanie, kto i czego tak naprawdę ma się wstydzić?
I kolejny przykład poziomu demokracji i poszanowania wolności słowa, jak i wyrażania poglądów wśród naszych salonowych ziomków:
"Dopóty jesteś jescze uważany za człeka młodego, Twój pretensjonalny, nadęty styl może Ci uchodzić, ale jeśli w nim pozostaniesz i za 2-3 lata nie bdzie Cię można już tłumaczyć młodym wiekiem, to staniesz się jednym z oszołomów i głupków blogosfery."
Kiedy widzę, jak niektórzy znawcy spraw wszelakich, związanych z religią, mieszają z błotem Tomasza Terlikowskiego, bynajmniej mnie nie interesują wyliczanki, co i za ile lat. Nie wasza to sprawa, drodzy salonowicze. Ten kolejny smakowity cytacik pokazuje z kolei, że głównym argumentem do zbicia jakichkolwiek tez katolika, jest sztuka ośmieszania. "Oszołom", "głupek", wcześniej "chory psychicznie", "ciemnogród" i nieudolne "wstydzę się za was", doskonale to odzwierciedlają. Tendencje do upodlenia wszystkiego, co właściwie kogoś nie bardzo dotyczy, bo nie ma bliskiego związku z religią czy wiarą, której nie wyznaje. Demokracji antykatolickiej nie szanuję i jej nie uznaję. A teraz kolej na kolejny jej patologiczny rodzaj.
Żyje pewien człowiek, który cokolwiek by nie zrobił i nie powiedział, może liczyć na tłum miłych mu doradców. Oni zawsze "wyczają" każdą kompromitację, antysemityzm czy rasizm. Tych w salonie, ale i na każdym forum internetowym, czy nawet w życiu, nie brakuje. Oczywiście - jednego dnia zastanawiają się, jak to "coś" mógł zrobić ksiądz katolicki, a następnego dnia katolika za wyrażenie poglądu, potrafią nazwać "oszołomem". Pewna blogerka, jak i później komentatorka, którą niezwykle cenię, dały upust swoim frustracjom. Przyjmuję wszak za dobrą monetę dobro o poszanowanie ludzi o odmiennym kolorze skóry, aniżeli białym. Tylko wcale o to nie "chodzi". Oglądałem kilkadziesiąt razy filmik, na którym o. Rydzyk żartuje do znajomego księdza z Afryki i nie dostrzegłem za grosz antysemityzmu, a co najwyżej żart, który mógł sobie odpuścić. Poprawność polityczna (niezwykle momentami niepotrzebna) to raz, a dwa - powinien mieć na względzie, że każda jego wypowiedź "kontrowersyjna" może zostać nagłośniona i wyolbrzymiona. Tylko jeśli człowiek jest tak medialnie zaszczuty przez orszak tych zawsze poprawnych - czy jedynym rozwiązaniem jest zamknięcie się w 4 ścianach na klucz? Teraz przytoczę definicję rasizmu, być może niektórzy uznają - niepotrzebnie, bo sprawa jest oczywista:
"Pseudonaukowa ideologia oraz wypływające z niej zachowania przyjmujące założenie wyższości niektórych ras ludzi nad innymi. Przetrwanie tych "wyższych" ras staje się wartością nadrzędną i z racji swej wyższości dążą do dominowania nad rasami "niższymi". Rasizm opiera się na przekonaniu, że różnice w wyglądzie ludzi niosą za sobą niezbywalne różnice osobowościowe i intelektualne."
Żartobliwa wypowiedź na temat księdza z Afryki, który dziękował Bogu za RM, nie spełnia żadnych kryteriów rasistowskich. I co ciekawe, nikt nie skupił się z osądzających, przede wszystkim w mediach, na reakcji duchownego, jak i słów, skierowanych do pielgrzymów. Bo tematem nr. 1 był rasizm, a drugi - nowa sieć komórkowa. Ale co gorsza, ludzie, narzekający na polityków z prawej strony, sami dzielą społeczeństwo. Na tych bez wykształcenia, słuchających RM, niezwykle ograniczonych umysłowo i światłych, z wieloma tytułami naukowymi. Jeden demokrata z salonu poszedł o wiele dalej, twierdząc, że sonda w salonie 24 nt. Buzka a konkretnie jej wyniki, odzwierciedlają brak wykształcenia u blogerów głosujących. Szczyt poszanowania dla ludzi, których się nie zna.
A ja tylko pytam, faryzeusze - w imię czego tak oceniacie ludzi i co wam przyświeca? Być może demokracja, której do końca nie rozumiecie, a pluralizm poglądowy traktujecie wedle swoich kryteriów? Post być może emocjonalny, ale ma sprowokować do dyskusji. I nie użyjecie już tych samych, obraźliwych argumentów. Bo, mówiąc brutalnie - gdzieś mam demokrację dla wybranych i rzekomo lepszych ludzi. Przykłady waszych światłych poglądów na świat przytoczyłem w małym ułamku - wystarczy.
PS. To pytanie zadałem również posłance Pomaskiej na twitterze, ale nie doczekałem się wyczerpującej odpowiedzi - gdzie byli mistrzowie elegancji i walczący z rasizmem, kiedy minister Sikorski walnął kawał na temat "żarłocznego" Obamy?
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka