Premier Rosji został zaproszony przez polski rząd na obchody, upamiętniające 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Już ten krok ze strony gabinetu Tuska odbieram dwuznacznie - chęć poprawy stosunków z Rosją to jedno, ale wystawienie własnej historii na pośmiewisko - drugie. Wschodnie mocarstwo nigdy nie przyznało, że było agresorem w czasie największego konfliktu w dziejach i prowodyrem do rozpoczęcia agresji.
Putin żyje nadal w przekonaniu, że Rosja "może wszystko". Nasz sąsiad zdaje się wyznawać zasadę - sami mamy prawo do pisania i intepretowania faktów historycznych, obracając wszystko na swoją korzyść. Być może stąd bierze się niezrozumiała dla mnie - i myślę, że nie tylko - miłość do Lenina i Stalina. W XXI wieku Rosjanie podziwiają dwóch przywódców totalitarnego reżimu, którzy mają krew na rękach! Wracając do sedna - cieszę się niezmiernie, że Putin "obawia się wizyty na Westerplatte". Bo to oznacza, iż ma świadomość siły pamięci Polaków, którzy starają się odpowiadać na próby zakłamania historii. I nie zgadzają się na nazywanie niemieckich obozów koncentracyjnych "polskimi", podobnie jak na lansowaną wersję w Rosji - narodu "wyzwoliciela Europy przed hitleryzmem". ZSRR i III Rzesza w równym stropniu odpowiadają za wybuch wojny, a ocena, które państwo totalitarne było "gorsze", zależy od każdego z nas. Wystarczy przeczytać "Inny Świat" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, by wyrobić sobie zdanie o tym, jak imperium sowieckie traktowało Polaków w łagrach. O tym nie chce pamiętać Putin.
Ale premier Rosji nie chce wiedzieć też o kilku wydarzeniach, które wpływały na nasze losy. Począwszy od paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 VIII 1939r., m.in. dzielącego państwo polskie wzdłuż Wisły, Narwii i Sanu pomiędzy III Rzeszę, a ZSRR. Dokument został potwierdzony drugim paktem Ribbentrop-Mołotow miesiąc później, 28 IX 1939r., nazywanym "czwartym rozbiorem Polski". Rosja nie chce pamiętać o agresji na Polskę, rozpoczętą 17 IX 1939r. Nasz kraj musiał walczyć na dwóch frontach z największymi agresorami świata. Stalin chciał do swojego imperium przyłączyć kolejne tereny, poprzez wybory do Zgromadzeń Ludowych Zachodniej Ukrainy i Białorusi w październiku 1939r. Ludzie byli terroryzowani, zastraszani, często aresztowani, a wyniki sfałszowano. I tak "wspaniały" ZSRR "wyzwolił" te tereny spod jarzma polskiego. To właśnie nasz wschodni sąsiad zniszczył wraz z Hitlerem naszą inteligencję. Obozy dla oficerów polskich w Starobielsku, Ostaszkowie czy Kozielsku, a później rozstrzelanie żołnierzy w Katyniu w marcu 1940r., a w kwietniu i maju w Charkowie - tego też Polacy mają nie pamiętać?
Niech Putin żyje w błogim przekonaniu, że nikt mu niczego nie wypomni, kiedy przyjedzie do naszego kraju. On doskonale wie, jakich morderstw dopuściła się matka Rosji i dlatego edukuje się u najlepszych speców od propagandy rosyjskiej, bo trudno ich nazwać historykami. Polski rząd powinien zabiegać o słowo "przepraszam" ze strony naszego partnera zanim on miałby się pojawić na tym symbolicznym i historycznym miejscu II wojny światowej. W imię naszej wspaniałej i zasłużonej historii i jej bohaterów - o zbrodniach hitlerowskich i radzieckich nie możemy zapomnieć.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura