Przybycie Putina do Polski na obchody 70.rocznicy wybuchu II wojny światowej rozpala opinię publiczną. Sukces czy porażka, polepszenie stosunków czy hucpa? Na sprawę nie możemy patrzeć tylko przez pryzmat polityczny, bowiem rzecz dotyczy historii. Tej-być może-najboleśniejszej dla Polski, czyli II wojny światowej.
Wiele osób to wydarzenie historyczne kojarzy głównie z 1 IX i hitleryzmem, a zapomina o agresji radzieckiej na Polskę z 17 IX 1939 roku. Armia Czerwona miała "ujarzmić świat" spod jarzma totalitarnej Rzeszy. Stalin spod jarzma innego "totalitaryzmu" - polskiego - zaanektował w granice ZSRR również terytoria Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi na skutek Wyborów do Zgromadzeń Ludowych tychże terytoriów 22 X 1939r. Zbrodnia katyńska była przez wiele lat tuszowana, a winą za mordy na polskich oficerach w 1940r. obarczano Niemców. Istnieje wszak hipoteza, że hitlerowska akcja AB, której symbolem są Palmiry, były koordynowane z radzieckimi działaniami w Katyniu. Dopiero w czasie upadku komunizmu, strona polska otrzymała dokumenty z rąk Jelcyna z podpisem Berii z marca 1940r. i rozkazem rozstrzelania oficerów. I wydaje się, że wszystko powinno pójść w stronę normalizacji stosunków historycznych pomiędzy krajami. Niestety - sądy rosyjskie do tej pory nie uznają zbrodni w Katyniu za akt ludobójczy. Prezydent Miedwiediew powołał niedawno komisję ds. przeciwdziałaniem próbom fałszowania historii na szkodę interesów Rosji, na czele z Siergiejem Naryszkinem. Organ zajmować się ma "zbieraniem i analizowaniem informacji o fałszowaniu historycznych faktów i wydarzeń mającym na celu pomniejszanie międzynarodowego prestiżu Federacji Rosyjskiej, a także przygotowywanie raportów dla prezydenta FR". W Rosji nadal kontroluje się wiedzę historyczną. Jakikolwiek historyk, który napisze cokolwiek o Katyniu w oparciu o źródła historyczne i przypisze winę za mord swoim przodkom - może mieć problemy z organami ścigania, a nawet trafić do więzienia.
Fakty mówią same za siebie - państwo Putina nie dorosło do tego, by w sposób godny reprezentować stanowisko ws. II wojny światowej. Brak skruchy, słowa "przepraszam", wolności do badań historycznych - wszystko należy robić w imię dbania o interesy mocarstwa rosyjskiego. I dlatego marszałek Komorowski nie ma racji, twierdząc, że "przyjazd Putina do Polski jest sukcesem". Bo na pokorę i fakty historyczne z ust premiera Rosji nie mamy co liczyć. Szczególnie w dobie ostatnich działań prezydenta w sprawie powołania komisji, niczym w państwie totalitarnym.
Nie możemy pozwolić na absurd, jakim może być w przyszłości wniosek, iż to Polska rozpętała II wojnę światową. Mamy do czynienia z tuszowaniem historii w Rosji, a zachodnie gazety epatują stwierdzeniami o "polskich obozach koncentracyjnych". Brak reakcji i poklepywanie po plecach nie jest dyplomacją. A o historii można rozmawiać a nie krzyczeć i za nią zamykać. Bo zupełnie mija się z celem jej sens.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura