Jarosław Kurski wziął udział w inicjatywie Dyrektora Narodowego Centrum Kultury - Krzysztofa Dudka, który zaprosił redaktorów "Rzeczpospolitej", "Dziennika", "Gazety Wyborczej" i "Polski The Times" do debaty na temat "polskiej klamry" w XX-wiecznej historii Europy. Odniosę się do najciekawszego fragmentu wypowiedzi redaktora, bo - być może nieświadomie - włącza się w nurt pomniejszania roli Polaków w II wojnie światowej.
Pomijam, że Kurski niezbyt precyzyjnie wyraża się o powodzie wybuchu największego konfliktu w dziejach świata. Bowiem Gdańsk nie był jedynym powodem i pretekstem do rozpoczęcia militarnych działań przez hitlerowską Rzeszę. Natomiast publicystą napisał inną, szalenie ważną rzecz:
"Dyrektor Krzysztof Dudek pisze o „dumnym oporze narodu polskiego wobec niszczących go sił” w latach 1939-89. Wzniosłe i piękne słowa, ale ile w nich prawdy? Ile urzędowej dydaktyki? Ile czystej mitologii?
Czy można mówić o dumnym oporze narodu polskiego wobec niszczących go sił? Im dłużej żyję, z tym większą mocą dopadają mnie wątpliwości i dochodzi do głosu pesymistyczne przekonanie, że naród w swej masie chciał zawsze przede wszystkim przeżyć. Tak było w czasie okupacji niemieckiej i tak było za PRL-u, a właściwie tak było zawsze."
Po pierwsze - nadrzędnym celem jakiegokolwiek narodu, który zostanie napadnięty przez agresorów, jest chęć przetrwania, "przeżycia". Kurski powinien zdawać sobie sprawę, że w trakcie okupacji niemieckiej, jak i w czasach PRL - walczyliśmy z wrogiem i przeciwstawialiśmy się.
Przede wszystkim - istniał właśnie ruch oporu z wielkimi postaciami. Najpierw oddziały majora Hubala, później Służba Zwycięstwu Polski, którą zastąpił Związek Walki Zbrojnej na czele z gen. Sosnkowskim. Organem politycznym była ostatecznie Delegatura Rządu na Kraj. I wreszcie 14 II 1942r. powstała Armia Krajowa w miejsce ZWZ. Jej przywódcami byli S. Rowecki “Grot”, T. Komorowski “Bór” i L. Okulicki “Niedźwiadek”. Takie akcje, jak "Wawer-Palmiry", "Wieniec", czy wreszcie udany zamach na Franka Kutscherę - to właśnie działania ruchu oporu, mające na celu walkę o niepodległość, ale też o godność i honor Polaków. W związku z tym, przedstawiciel tak potężnego medium nie powinien "siać zamętu" i wpisywać się w nurt odbierania naszemu Narodowi zasług i woli walki. Nie bronię nikomu posiadać takich poglądów, przecież każdy może mieć własne zdanie, ale czym innym wyrażanie wątpliwości w stosunku do działań i ich zasadności (np. odwieczna polemika ws. Powstania Warszawskiego), a czym innym górnolotne stwierdzenia, nawet wątpliwości, uderzające w tych, którzy przelewali krew. Nie tylko dowódców i żołnierzy, ale i zwykłych, szarych ludzi, chcących żyć w wolnej i niepodległej Ojczyźnie.
Ktoś posądzi mnie o zbytne zadufanie i hiperbolizowanie roli i postawy Polaków w trakcie II wojny światowej? Nic bardziej mylnego - uważam, że My jako Naród powinniśmy pięlegnować i podkreślać naszą bohaterską przeszłość. Bo idąc logiką Kurskiego, Francuzi powinni się zapaść pod ziemię, że bronili swojego państwa krócej, aniżeli Polacy. Kampania wrześniowa, tak nazywana klęską, dała kilka miesięcy m.in. Wielkiej Brytanii na przygotowanie się do wojny. Witold Urbanowicz w "Świcie Zwycięstwa" pisał, że gdyby Niemcy rozpoczęły inwazję na Wyspy Brytyjskie wcześniej, niż 10 lipca 1940, być może świat zatopiłby się w morzu hitleryzmu. Warto dla Kurskiego i ludzi, wyrażających podobne opinie i wątpliwości, przypomnieć o roli Dywizjonów 302 i 303 w wielkiej Bitwie o Wielką Brytanię. Ale nie tylko myśliwcy zasłynęli. Staczaliśmy wspaniałe bitwy pod Narwikiem, Tobruk, Monte Cassino. Pomimo okupacji Polski, żołnierze walczyli również za wolność innych narodów, choć - lekko mówiąc - nie przysłużyły się nam w trakcie kampanii wrześniowej.
Biorąc pod uwagę jeszcze działania np. Kedywu, czyli pionu organizacyjnego Armii Krajowej i męstwo gen. Fieldorfa, a w trakcie rozwoju systemu nazistowskich obozów koncentracyjnych Żegoty Kossak-Szczuckiej, gdzie za pomoc Żydom groziła wówczas kara śmierci - nie mamy chyba moralnego prawa odbierać Narodowi chęci walki - nie tylko o swoją niepodległość. Natomiast o ruchu oporu w czasie PRL, wydawałoby się, Jarosław Kurski powinien doskonale wiedzieć jako były działacz RMP.
Nie wiem dokładnie, co chcą osiągnąć jednostki, wpisujące się w kampanię antypolską. Nie wiem też, czy jedynie wątpliwości i nietrafione, aczkolwiek przykre stwierdzenia, można tak nazywać. Jako Polacy winniśmy być dumni z naszych przodków i podkreślać walkę o niepodległość. Niepodległość, która nie jest "tylko" przetrwaniem, kawałkiem mięsa - kiełbasą. Jest czymś, na czym buduje się tożsamość i wiedzę dla pokoleń, dumę narodową. Kurski najwidoczniej tego nie rozumie, ale dlaczego mnie to nie dziwi...
http://www.3989.pl/pl,d60,jaroslaw_kurski_dumny_narod_stoi_po_kielbase%E2%80%9D.html
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura