Stary Wiarus Stary Wiarus
243
BLOG

Hamlet, książę berliński

Stary Wiarus Stary Wiarus Polityka Obserwuj notkę 8
Być albo nie być - oto jest pytanie. Kto postępuje godniej: ten, kto biernie stoi pod gradem zajadłych strzał losu, czy ten, kto stawia opór morzu nieszczęść I w walce kładzie im kres?

Kanclerz Olaf Scholz przeżywa duchowe katusze Hamleta - "Sein oder Nichtsein; Zahlen oder Nichtzahlen, das ist hier die Frage..."

Kanclerz, co ciekawe, porzucił już na wczesnym etapie wojny o reparacje swoją pierwszą linię obrony - "Polacy zrzekli się reparacji w 1953 roku" - i odwołuje się teraz do umowy 2+4 w kwestii zjednoczenia Niemiec.

Opuszczenie pierwszej linii okopów prawdopodobnie należy przypisać zamówionej na cito przez urząd kanclerski opinii prawnej pióra przysłowiowych "acht und achtzig Professoren", zaczynającej się od słów "leider nicht...", "leider nicht mehr" lub "leider keine", w której  można prawdopodobnie przeczytać, że Niemcy nie mają w ręku nic na piśmie, co dałoby się podciągnąć pod definicję aktu prawnego prawa międzynarodowego, dokumentującego dobrowolną decyzję suwerennego państwa, które zrzekło się reparacji wojennych od Bundesrepublik Deutschland z pełnym skutkiem prawnym.

Kanclerz Scholz nie może zaś, zwłaszcza w dobie, kiedy Rosjanie prowadzą przeciwko Ukrainie agresywną wojnę zaborczą,  w toku której popełniają zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, ze zbrodnią ludobójstwa włącznie, dać upustu swoim rzeczywistym sentymentom i powiedzieć na jakimkolwiek forum międzynarodowym:

"Polacy w 1953 roku zrzekli się reparacji, bo Rosjanie im tak kazali. Z samego prawa natury jest zaś zupełnie jasne (ganz klar), że Polacy mają słuchać Rosjan, teraz i zawsze i na wieki wieków amen, a zatem problem reparacji jest rozwiązany. My, Niemcy, nie mamy z tym nic wspólnego!"

Drugą linię okopów kanclerza stanowi umowa 2+4 o zjednoczeniu Niemiec. Tyle że Polska nie jest stroną tej umowy, nie brała udziału w jej negocjowaniu, była konsultowana wyłącznie w sprawie zapisów o poszanowaniu powojennych granic, a w umowie nie ma ani słowa o należnościach powstałych w wyniku nieprzedawniających się zbrodni popełnionych podczas II wojny światowej przez państwo niemieckie (a nie beznarodowych nazistów z Marsa).


Kanclerz Scholz ponadto kroczy w awangardzie dyplomacji europejskiej i przeciera jej nowe szlaki w dziewiczej dżungli, ponieważ odrzucił polską notę dyplomatyczną w sprawie reparacji jeszcze przed jej wysłaniem do Berlina, a niewykluczone, że zgoła przed jej napisaniem.


Lecę kupić więcej popcornu.

 












emigrant (nie mylić z gastarbeiterem)       

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka