Stary Wiarus Stary Wiarus
224
BLOG

Dwa miliony zaginionych Polaków

Stary Wiarus Stary Wiarus Polityka Obserwuj notkę 4
Panika urzędów - "Polacy bez ubezpieczenia zdrowotnego. Zatrważające dane. "Nikt nie wie, co się stało" https://www.salon24.pl/newsroom/1250994,polacy-bez-ubezpieczenia-zdrowotnego-zatrwazajace-dane-nikt-nie-wie-co-sie-stalo. A to tymczasem wypłynęło na powierzchnię zjawisko, o którym wołam na puszczy od 20 lat – Polaków jest w Polsce o 2mln mniej niż podaje ewidencja. Ciekawe, czy Polska bierze z Unii subwencje na "martwe dusze"?

Co to w ogóle znaczy, że ktoś jest nieubezpieczony?

W Polsce jest ubezpieczony każdy pracujący, bo pracodawca wnosi za niego składki na ZUS, oraz każdy bezrobotny, od którego składek ZUS się nie pobiera.


Skąd zatem miałoby się naraz wziąć 2 mln nieubezpieczonych? Dwumilionowa szara strefa pracujących za gotówkę do ręki, ani ujętych w ewidencji pracowników, ani zarejestrowanych jako bezrobotni?


Moim zdaniem, te dwa miliony to fantom, artefakt statystyczny. Wynika z tego, że GUS wpada we własną pułapkę definiowania przy spisach powszechnych nieobecnych jako obecnych.

GUS uważa osoby, które wyjechały z Polski bez wymeldowania się z adresu zamieszkania, za nadal obecne w Polsce. Ponieważ np. żadna z 1,1 mln osób które zbiegły z PRL w latach 1980-89 nie zawiadamiała prowadzących księgi meldunkowe, że za dwa tygodnie ucieka z kraju i już nie wróci, GUS maniakalnie uważa te osoby za nadal obecne w Polsce.


Po 1989 roku, wiele osób wyjeżdzających z Polski z zamiarem popracowania przez kilka miesięcy za granicą i powrotu, dochodziło i często nadal dochodzi do wniosku, że zostaną tam gdzie są na dłużej, na całkiem długo, albo na stałe, nikomu się z tego nie opowiadając, a najmniej GUSowi.


Podczas ostatniego spisu powszechnego ZUS jojczył, że około 2 mln obywateli polskich znajduje się poza zasięgiem spisu, ponieważ mieszkają za granicą nikomu się z tego nie tłumacząc, a wielu w ogóle nie wie, że w dalekiej Polsce jest spis powszechny, i nie mają najmniejszego zamiaru tej ekscytującej informacji tropić


Ponieważ cały aparat państwa razem wzięty może im naskoczyć, więc nie wypełniają przy spisie kunsztownych formularzy "Kwestionariusz Osobowy Emigranta Długoterminowego", albo z czystej nieświadomości, albo wychodząc z założenia, że żaden to zasrany interes RP wypytywać mieszkańca np. Kanady gdzie mieszka i co robi.


Tylko że to są czysto nominalni obywatele polscy, w wielu wypadkach ludzie, którzy są od dawna obywatelami innych krajów, a polskimi pozostają jedynie technicznie.

Pozostają w ewidencji obywateli polskich tylko dlatego, że komuniści-staliniści zmienili w 1951 roku prawo o obywatelstwie, komuniści PRL twórczo rozwinęli te zmiany w 1962 roku, a po 1989 roku postkomuniści-kretyni III RP bezmyślnie przenieśli zmianę do kolejnych wersji tego prawa.


Przed 1939 rokiem, obywatel polski, który naturalizował się za granicą, uzyskując obywatelstwo innego państwa, automatycznie tracił obywatelstwo polskie.


Od 1962 roku wymaga się, aby organa państwa polskiego (w PRL Rada Państwa, w III RP Prezydent RP) "zwolniły go" z obywatelstwa, bo inaczej PRL/RP uważa go dalej za swojego obywatela.


Procedura zrzekania się obywatelstwa na własny wniosek wymaga zejścia do siódmego kręgu polskich biurokratycznych piekieł, bez gwarancji sukcesu, (furmanka papierów, tajna opinia dwóch ministerstw, osobista decyzja Prezydenta RP niezaskarżalna do sądów, dantejskie koszty) i obejmuje liczne przeczołgiwania petenta w biurokratycznym bagnie jako 'zdrajcy narodu'. Mało kto zatem zawraca sobie tym głowę.


Ot i cała tajemnica dwóch milionów nieubezpieczonych 'martwych dusz'. Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało.





PS. Messieurs and mesdames de OLAF, czy Polska bierze z Unii pieniądze na te "martwe dusze", których dawno w Polsce nie ma, tyko GUS przekonał siebie, że są? Byłby to prawdopodobnie jeden z największych przekrętów finansowych od powstania Unii.


PS2. Szczegółowe badania BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności) dotyczące aktywności zawodowej i zatrudnienia doliczyły się 1 mln 952 tys. "nieobecnych".



emigrant (nie mylić z gastarbeiterem)       

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka