
Radosław Tomasz Sikorski, Koryfeusz Dyplomacji, skomentował wcześniejszą wypowiedź Thomasa Rose, sprzed ogłoszenia jego nominacji jako ambasadora USA w Polsce, w której Amerykanin zdawał się sugerować, że Polska musi wybrać, czy chce „zbliżyć się do centrum władzy w Unii Europejskiej”, czy „pozostać suwerennym, dumnym krajem, który spełnia swoje zobowiązania sojusznicze”.
Innymi słowy, przyszły ambasador USA w Warszawie zadał jak najbardziej sensowne pytanie "a wy s nami, ili protiw nas?"
Na to Radek:
Sprawa jest bardzo poważna, bo mam wrażenie, a wręcz wiedzę, że w USA nie wszyscy rozumieją, na czym UE polega.
Radek chętnie by wytłumaczył Amerykanom gdzie bije serce cywilizacji europejskiej i dlaczego w Berlinie, ale szkopuł w tym, że Amerykanie od czasu słynnego tweeta "Thank you, USA", ogłoszenia Radka rosyjskim dezinformatorem przez Departament Stanu, oraz publikacji licznych obelg miotanych przez Radka na Donalda Trumpa w mediach społecznościowych jakoś nie bardzo chcą go słuchać. Wygląda na to, że Radek jest spalony w USA, więc rozpaczliwie próbuje odnowy wizerunku w roli euro-jastrzębia od Yankee Go Home, autonomii strategicznej, armii europejskiej, żelaznej kopuły nad całą Europą i innych antyamerykańskich artefaktów produkcji niemieckiej ulepionych z mchu i paproci. Niestety, Radek studiował w Oxfordzie zamiast w Heidelbergu, więc Berlin nie bardzo chce uwierzyć w jego nagłe nawrócenie na germanofilię.

https://www.salon24.pl/u/wtemaciemaci/1421249,zajac-na-torach
Zanosi się na starcie zająca z niedźwiedziem. Jako zając, Radek ma niewykonalne zadanie wytłumaczenia niedźwiedziowi, że to tylko taka oszybka była i takie męskie żarty.
Wszyscy obserwatorzy Radkowego prężenia dyplomatycznych muskułów znają metaforę niedźwiedzia i zająca i dobrze pamiętają, co w popularnym wierszyku niedźwiedź uczynił z zającem.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)