
Tusk przyjmuje Macrona w Gdańsku (w rocznicę urodzin Hitlera), i podczas przechadzki po Starówce, rozmawiając z Francuzem po angielsku, używa nazwy Danzig. 
Po zakończeniu wizyty, prezydent Francji przysyła mu kurtuazyjną notkę, w której używa poprawnej nazwy Gdańsk.

Ale dla Tuska Danzig to Danzig, łobuz to Bowke, dureń to Pomuchelkopf, a czułe zdrobnienie to Krümel.
"Przez całe dzieciństwo, kiedy biegałem po podwórku, byłem chłopakiem bowke. A kiedy narozrabiałem, byłem Pomuchelkopf (dosłownie głowa dorsza)". A jak w odwiedziny przychodziła babcia Anna, z niemiecka nazywała mnie zdrobniale Krümel - kruszynka." Donald Tusk w: Olga Dębicka, "Fotografie z tłem. Gdańszczanie po roku 1945", wyd. słowo/obraz/terytoria 2003.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)