3 obserwujących
369 notek
20k odsłon
43 odsłony

Poprzez wielki ucisk zyskałam wielkie korzyści

Wykop Skomentuj

Świadectwa wiary chrześcijańskiej – Poprzez wielki ucisk zyskałam wielkie korzyści – Kościół Boga Wszechmogącego

Bóg powiedział: „W oparciu o poszczególne funkcje i świadectwa, zwycięzcy w królestwie będą kapłanami lub naśladowcami, a wszyscy ci, którzy są zwycięzcami wśród ucisku stworzą grono kapłanów w królestwie. (…) W gronie kapłanów będą arcykapłani i kapłani, a reszta będzie synami i ludem Bożym. To wszystko będzie zależeć od świadectw, jakie złożyli o Bogu podczas ucisku; nie są to tytuły, które są nadawane pod wpływem kaprysu” („Dzieło Boga i praktykowanie przez człowieka” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Czas ucisku nie będzie zbyt długi – nie będzie to nawet rok. Jeśli miałby trwać rok, opóźniłby kolejny etap dzieła, a postawa ludzi byłaby nieodpowiednia. Gdyby był zbyt długo, nie byliby w nim wytrwać – postawa ludzi ma swoje ograniczenia” („Jak powinieneś przejść ostatni etap ścieżki” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Gdy przeczytałam te słowa, pomyślałam: „Pozycja w królestwie będzie ustalana w oparciu o to, jak ludzie będą składać świadectwa w czasie ucisku; te świadectwa mogłyby mieć wpływ na czyjś los. Gdy ucisk spadnie na mnie, będę musiała zacisnąć zęby i wykrzesać z siebie wystarczająco dużo energii, a na pewno dam piękne świadectwo. W ten sposób będę mogła uzyskać wielkie błogosławieństwa; zresztą ucisk nie potrwa długo – niespełna rok. Cokolwiek się zdarzy, będę w stanie przetrwać ten okres niedoli”. Wypełniona myślami o uzyskaniu błogosławieństw, podjęłam decyzję, aby przygotować się na mający nadejść czas ucisku; myślałam, że polegając na swojej własnej „wierze” i „woli”, będę mogła stać się zwycięzcą w ucisku. 

image

Obraz Kościoła Boga Wszechmogącego

Jednak Boże dzieło zbawiania ludzi jest tak wspaniałe i tak mądre, że doprawdy niezgłębione dla człowieka W 1996 roku wszyscy wkroczyliśmy w czas wielkiego ucisku zgodnie z Bożym planem. Gdy to się stało, nikt jednak nie zdawał sobie z tego sprawy; wszystko stało się tak naturalnie i podczas próby wielkiego ucisku wyszło na jaw moje prawdziwe oblicze i haniebna postawa oportunistki. 

W czerwcu i lipcu 1996 roku wypełniałam swój obowiązek w innej części kraju. Pewnego dnia zwierzchnicy lokalnego kościoła powiedzieli nam, że obecna sytuacja nie jest najlepsza i że taka a taka Siostra została aresztowana przez policję KPCh. Gdy o tym usłyszeliśmy, chcieliśmy pomodlić się za tę siostrę i nie pomyśleliśmy o niczym innym, gdyż wszyscy wiedzieliśmy, że aresztowanie ludzi za wiarę Boga w Chinach – kraju, który prześladował Boga właśnie w ten sposób – jest na porządku dziennym. Po kilku dniach dowiedzieliśmy się, że kilkanaście osób zostało aresztowanych, a wielu znanych wiernych i wielu przywódców kościoła znalazło się na tajnej liście poszukiwanych. Byli też tacy, za których aresztowanie wyznaczono nagrodę. Na sporządzonej przez rząd KPCh czarnej liście osób przeznaczonych do aresztowania znaleźli się także lokalni zwierzchnicy. Czułam, że sprawy mają się niedobrze: wyglądało na to, że rząd KPCh próbuje zniszczyć wiernych za jednym zamachem. Zapanowała wśród nas atmosfera strachu: nie wiedzieliśmy, co robić w tej sytuacji; chcieliśmy skontaktować się z przywódcami wyższego szczebla i spytać ich, jak powinniśmy postąpić, lecz nie mogliśmy się z nimi skontaktować. Później dowiedzieliśmy się, że ten ucisk miał swój początek już miesiąc wcześniej. Jednak w tamtym czasie nasz duch był odrętwiały i nie odważaliśmy się snuć szalonych przypuszczeń ani definiować dzieła Bożego. Nie wiedzieliśmy zatem, że to właśnie był wielki ucisk. Czuliśmy jedynie złowrogą rękę rządu KPCh zaciskającą się na nas i z tego powodu praca kościoła nie mogła postępować. Postawieni w tego rodzaju trudnej sytuacji, słabo uświadamialiśmy sobie, że to Bóg pozwalał na przerwanie pracy; to Bóg sugerował nam, abyśmy przerwali pracę, ukryli się i czym prędzej powrócili do swoich rodzinnych miast. W ten sposób mieliśmy być bezpieczniejsi. W rezultacie zostaliśmy zmuszeni do rozproszenia się i powrotu do swoich rodzinnych miast. 

Zdążyłam spędzić w domu zaledwie tydzień, gdy siostra przyniosła mi list z wiadomością, że został aresztowany jeden z braci w naszym kościele i muszę natychmiast opuścić swój dom. Wtedy byłam zupełnie jak jeleń w świetle reflektorów; nie miałam żadnej wiary, a w moim sercu była tylko jedna myśl: „Szybko się ukryć i nie dać się schwytać policji, gdyż KPCh jest zbyt straszna i okrutna, a bezwzględne metody stosowane przez nią w celu zniszczenia wiernych są nad wyraz brutalne. Jeśli wpadnę w ręce demona, skutki będą niewyobrażalne”. Następnie siostra wzięła mnie ze sobą w góry, gdzie zajęłam się gotowaniem posiłków dla górników. Byłam tam z dwiema siostrami i gdy nikogo nie było w pobliżu, korzystaliśmy z tego czytając słowa Boga, rozmawiając o prawdzie i śpiewając hymny na chwałę Boga. Ponieważ mieliśmy zapas słów Bożych, każdy dzień był bardzo wzbogacający. Jednak po niespełna miesiącu zjawiła się policja KPCh, aby nas skontrolować, i nie pozostało mi nic innego, jak szybko opuścić tamto miejsce. Później podjęłam pracę w restauracji. Każdy, z kim miałam kontakt, był niewierzący i nie miałam z nimi wspólnego języka; co więcej, w tego rodzaju środowisku nie miałam słowa Bożego ani kazań i doszło do tego, że trudno mi było nawet prawidłowo odmówić modlitwę. Czułam się osamotniona i opuszczona i moje serce nie widziało innego wyjścia, jak zacząć narzekać. Miałam nawet pragnienie, aby zdradzić Boga, i pomyślałam sobie: „Wierzyć w Boga naprawdę nie jest łatwo i jestem przez cały czas na krawędzi; wędruję po świecie, w którym brakuje sprawiedliwości; kiedy te dni się skończą? Gdybym nie wierzyła w Boga, prowadząc łatwe i stabilne życie, jak to czynią niewierzący, czyż nie byłoby to wspaniałe?” Choć moje serce myślało w ten sposób, nie odważyłam się opuścić Boga; czułam też, że nie mogę opuścić Boga, myśl o opuszczeniu Boga sprawiała mi ból. Jednak skoro nie miałam zapału do czytania słów Boga w przeszłości, nie dążyłam do prawdy i nie pamiętałam wielu słów Boga, stąd też w momencie, gdy zostawiłam księgi słowa Bożego, nie byłam w stanie przypomnieć sobie choćby jednego wersetu. Bez wsparcia w postaci Bożych słów życia byłam jak głupiec. Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić ani czego szukać. Po prostu zmuszałam się do tego, aby przetrwać każdy kolejny dzień. Jaka była wola Boża? Dlaczego zaplanował to dla mnie? Jak mogłabym praktykować i zadowolić Boga? Nie miałam w sobie chęci do zastanawiania się nad tym. Co gorsza, moja wiara we wszechmoc i mądrość Boga oraz w powszechną władzę Boga przepadła, myślałam wyłącznie o swoich niedolach. Doszło do tego, że gdy siostra zwróciła się do mnie z prośbą o odwiedzenie kilku braci i sióstr, odmówiłam, gdyż byłam tchórzliwa i bałam się aresztowania. Polegałam na swoim rozumie i myślach, sądząc, że ta sytuacja nie ulegnie poprawie. W tym okresie rząd KPCh będzie zajadle ścigać i aresztować wszystkich, którzy szczerze wierzą w Boga. Muszę dobrze się ochronić. W ciągu dwu i pół miesiąca, gdy pracowałam w restauracji, moje serce coraz bardziej oddalało się od Boga, niemal do tego stopnia, że zaledwie uznawałam imię Boga, lecz nie miałam Boga w swoim sercu. Moje serce często lgnęło do zmysłowych przyjemności; chciałam uciec od Bożej ręki i żyć tak, jak żyją niewierzący. Nie wiedziałam dlaczego, ale przez następne kilka dni wyjątkowo brakowało mi Boga oraz braci i sióstr; brakowało mi poprzedniego życia w kościele. Będąc sama, nie mogłam powstrzymać się od płaczu. Moje serce smuciło się: „O Boże, cały dzień jestem z niewierzącymi; jeśli nie pracuję, to jem lub prowadzę nudną rozmowę. Czuję, że jestem daleko od Ciebie. Tylko Ty znasz pustkę i ból w moim sercu. O Boże, kiedy ta długa noc przeminie? Kiedy będziemy mieć swobodę wiary w Boga, zbierając się razem, wykonując nasze obowiązki i czytając Twoje słowa w normalnych warunkach?” W tym czasie moje serce było udręczone, jakby zarosły je chwasty i nie mogłam już dłużej tam zostać. Gdy zbliżało się Święto Wiosny, skorzystałam z okazji, aby odejść z pracy, i szybko powróciłam do swoich braci i sióstr. Później dowiedziałam się, że nie tylko ja miałam takie myśli; tego samego doświadczyło wielu braci i sióstr, którzy uniknęli aresztowania przez rząd KPCh, uciekając na inne tereny. Wszyscy wrócili do domu, ponieważ myśleli o tym samym. Było to cudowne przewodnictwo Ducha Świętego. 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale