1 obserwujący
17 notek
9739 odsłon
  1559   0

To jest wojna. Wojna gazowa.

Poza rozwiązaniami dotyczącymi europejskiego rynku energii, które finalnie na stałe podzielą kraje EU na beneficjentów i pokonanych, rozwiązaniami w zakresie warunków rozwoju ciepłownictwa, które dokonają dodatkowej selekcji na biednych i bogatych, w krótszym okresie istotnym elementem teatru wojennego stanie się struktura europejskiego gazownictwa.

Rozpoczynając swoją działalność w Salonie 24 na początku listopada 2021 zdecydowałem się skoncentrować na tematach związanych z energetyką.

I właśnie w tym kontekście zdecydowałem się umieścić w tytule bloga odniesienie do (prawdopodobnej ) wojny. Oczywiście nie miałem na myśli gorącej wojny militarnej, tylko raczej mniej , czy bardziej wyrafinowaną wojnę gospodarczą. W tytule bloga było też drobne zastrzeżenie:  "chyba". Było w tym trochę nadziei, trochę myślenia życzeniowego.

Dzisiaj nie ma już wątpliwości.

Wszystkie unijne , ale i w innych formatach międzynarodowych, dyskusje o kierunkach zmian energetycznych to nie jest raczej dążenie do sprawiedliwego rozwiązania światowych problemów, ale bezwzględna walka o uzyskanie silniejszej pozycji w sferze gospodarki i w konsekwencji polityki.

Parafrazując klasyka: polityka energetyczna to prowadzenie polityki państwowej innymi środkami.

Potwierdzenie stanu wojennego w energetyce nie jest już obecnie oryginalne (podobna identyfikacja sytuacji jest już obecna w wystąpieniach polityków i publicystów co najmniej od miesiąca

Jeśli tutaj akcentuję ten pogląd to dlatego, że chciałbym zachęcić wszystkich uczestników debaty do uwzględniania kwestii „wojennej” w swoich poglądach.

Co prawda nie wydaje się prawdopodobne , żeby „stan wojenny” mógł doprowadzić do zawieszenia broni na forum krajowym, ale u ludzi „dobrej woli” powinien doprowadzić do wstrzymywania się z podejmowaniem działań i prezentowaniem opinii, które, w sposób ewidentny, lub domniemany, mogą godzić w polskie interes gospodarczy i polityczny.

Oczekiwań wobec ludzi „złej woli” formułować nie będę.

Mam za sobą jednoroczny epizod mundurowy związany z uczestniczeniem w szkoleniach wojskowych dla absolwentów szkół wyższych. Nie upoważnia mnie on do prezentowania zbyt szczegółowych opinii na temat strategii i taktyki wojennej, ale nie zaryzykuję chyba zbyt wiele, jeśli jako ważną podstawę wojennego sukcesu wskażę właściwe rozpoznanie pola walki.

Poza rozwiązaniami dotyczącymi europejskiego rynku energii, które finalnie na stałe podzielą kraje EU na beneficjentów i pokonanych, rozwiązaniami w zakresie warunków rozwoju ciepłownictwa, które dokonają dodatkowej selekcji na biednych i bogatych, w krótszym okresie istotnym elementem teatru wojennego stanie się struktura europejskiego gazownictwa.

Piszę o gazownictwie , a nie np. tylko o rynku gazu ponieważ wpływ gazu na resztę gospodarki i polityki będzie dotyczył zarówno kwestii ekonomicznych jak też kwestii fizycznego bezpieczeństwa dostaw.

Ostatni miesiąc przyniósł na rynku krajowym istny wysyp wypowiedzi polityków i innych publikacji dotyczących gazu. Wzrost cen gazu zarówno na rynku giełdowym jak też w ofercie największego krajowego dostawcy uruchomił rzeczywiste zainteresowanie społeczne jak też „wzmożenie” polityków.

Wysokie ceny gazu dały opozycji asumpt do oskarżenia władzy o nieudolność, a rządzących prowokuje do „powrotu do przeszłości” i odgrzewania oskarżeń o historyczne godzenie w bezpieczeństwo kraju.

Zainteresowani połajankami i przerzucaniem się odpowiedzialnością znajdą dużo interesujących materiałów na portalach branżowych i ogólnych.

Nie chciałbym powielać politycznych argumentów obu walczących stron, chciałbym natomiast ustalić podstawowy zestaw faktów, w oparciu, o które „ludzie dobrej woli” mogliby dalej szukać rozwiązań pozwalających zająć lepsze pozycje do prowadzenia nieuchronnego starcia w interesie Polski.

Z gazem jest w zasadzie prosto. Musi być zawsze dostępny fizycznie ponieważ , ze względu na małe możliwości magazynowania. Z tego punktu widzenia , każde dodatkowe źródło dostaw fizycznych jest korzystne.

Gaz musi być też atrakcyjny kosztowo, co ma jednak dwa warunki pomocnicze. Gaz musi być tani, z punktu widzenia zdolności nabywczych mieszkańców i jego zakup nie może pochłaniać zbyt wielkiej części dochodu gospodarstw domowych i powodować zbyt wysokich kosztów dla lokalnego małego biznesu.

Jednocześnie gaz w dostawach dla energetyki i eksporterów nie może być istotnie droższy niż u innych konkurentów ekonomicznych, gdyż tylko wtedy ich produkcja energii, czy nawozów sztucznych nie będzie wypychana z rynku.

Wskazane wyżej perspektywa bezpieczeństwo fizycznego i dwie perspektywy ekonomiczne muszą być używane do oceny działań historycznych i sytuacji bieżącej

Zacznijmy od Jamału. O ile istotne fragmenty opisujące dzisiejsze pole walki mogą dotyczyć samego początku umowy jamalskiej oraz jej pobocznych , choć medialnie nośnych wątków takich jak funkcjonowanie umowy przesyłowej i roli pełnionej przez firmę Gas Trading i pana Gudzowatego to jednak z dzisiejszej perspektywy wystarczy krótsze podsumowanie.

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka