1 obserwujący
24 notki
11k odsłon
  175   0

Energetyka czasu wojny.

Wojna na Ukrainie stworzyła zupełnie nowe warunki pisania o energetyce.

Po pierwsze pojawiły się kwestie militarne i uwarunkowania związane już nie tylko z bezpieczeństwem energetycznym, tak jak było do tej pory było ono definiowane. Konieczność uwzględniania kwestii bezpieczeństwa militarnego i sytuacji politycznej kraju powodują zapotrzebowanie na nowe kompetencje.

Nawet perfekcyjna znajomość zasad rynku energii już nie wystarczy!

Po drugie pomimo tragedii krwawych wydarzeń na Ukrainie, to kwestie energetyczne zdominowały sposób postrzegania wojny w pozostałych krajach Unii Europejskiej. W rezultacie znacznie więcej niż do tej pory osób uznało za wskazane o kwestiach energetycznych się wypowiadać. Wypowiadają się więc i politycy i historycy bez wiedzy branżowej. Niektórzy mogą wnieść coś istotnego w kwestiach wynikających z uwarunkowań geostrategicznych lub bieżących wydarzeń na arenie politycznej.

Ale tych jest zdecydowana mniejszość!

Czy konieczność nowego spojrzenia na energetykę przez pryzmat wyzwań geopolitycznych co jednak nie unieważnia potrzeby rozumienia specyfiki rynków energii stanowi zbyt trudne wyzwanie, które ma skutkować zaprzestaniem wartościowych dyskusji z powodu braku osób kompetentnych?

Oczywiście, że nie. Jednak dyskutanci muszą zdawać sobie sprawę, że trudne sprawy jeszcze się skomplikowały i warto być świadomym własnych ograniczeń!

Co do ograniczeń własnych to nie będę udawał, że moja wiedza o szansach i wyzwaniach wynikających z sytuacji geostrategicznej, czy bieżących wydarzeń na arenie międzynarodowej wykracza poza to co można znaleźć w publicznie dostępnych portalach.

W tej sytuacji to co chciałbym obecnie zaproponować jako wkład własny do dyskusji o bieżącej sytuacji w polskiej energetyce to kilka uwag porządkujących.

O ile sytuacja energetyczna staje się z dnia na dzień co raz bardziej skomplikowana i ciągle przybywa kwestii i pilnych i ważnych to jednak dwie z nich zdominowały dyskurs krajowy w ostatnich dniach.

A więc po pierwsze dopłaty do węgla i ostatecznie także innych paliw.

W tym kontekście warto przypomnieć, że o ile problem wysokich cen zaczął się od jesiennych ograniczeń w dostawa gazu ze strony Rosji w roku 2021 to jednak pełna skala ujawniła się dopiero po rozpoczęciu agresji Rosji na Ukrainę.

Czy była to sytuacja przewidywalna? Niektórzy twierdzą, że tak. Podobno o nieuchronnej wojnie „wszyscy” wiedzieli.

I w tym zakresie ekspert energetyczny jest bezradny.

Ja o „oczywistej” wojnie nie widziałem i stąd nie jestem zaskoczony, że aż do jej faktycznego wybuchu zakupy np. węgla i ropy z Rosji były realizowane w formule BAU.

Oczywiście wybuch wojny wszystko zmienił!

Jednak nie z punktu widzenia uwarunkowań energetycznych, ale polityki.

Nadal węgiel „gruby” i niskosiarkowy były potrzebne dla krajowych gospodarstw domowych i lokalnych ciepłowni i to nie względy polityki energetyczno-klimatycznej spowodowały decyzję o wprowadzeniu krajowych ograniczeń importowych.

Nie wiem jakie były w tym zakresie dyskusje w sferach rządowych, ale dla mnie decyzja o jednostronnym wstrzymaniu importu węgla z Rosji była spowodowana udaną szarża medialną opozycji przeciwko „zdradzieckiemu wspieraniu rosyjskiego agresora” przez polskie władze.

Słynne marcowe wystąpienie w tym zakresie marszałka Grodzkiego uruchomiło proces. Nie wymaga też wysiłku znalezienie innych wystąpień polityków opozycyjnych, na czele z Donaldem Tuskiem, w których atakowali import węgla z Rosji do Polski i żądali jego natychmiastowego zaprzestania!

Nie było tutaj mowy o jakichkolwiek warunkach zawieszających.

No i … politycy opozycyjni odnieśli spektakularny sukces!

Nie czekając na decyzje UE polski rząd niemal natychmiast po wezwaniu marszałka Grodzkiego importu węgla z Rosji zakazał bez zaprezentowania analizy kosztów i korzyści z punktu widzenia bilansu energetycznego.

Czy można tą inicjatywę opozycji i ostateczną decyzję rządową w sposób oczywisty potępić?

Z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski była to inicjatywa i decyzja oczywiście szkodliwa.

Wydaje się, że w szerszej perspektywie oprócz zapewnienia komfortu moralnego ( „nie importujemy węgla od zbrodniarzy”) „wyjście przed szereg” unijny dało nam dwie korzyści.

Po pierwsze pozwoliło rządowi, bez specjalnych przepychanek medialnych, odrzucić kolejną wrzutkę ze strony opozycji tj wezwanie do natychmiastowego zaprzestania importu LPG z Rosji.

Druga potencjalna korzyść polegała na uzyskaniu „moralnej legitymacji” do wezwania krajów unijnych do ograniczenia współpracy z Rosją w obszarze gazu.

Faktycznie był to atak na wieloletnią politykę energetyczna Niemiec, które organizując u siebie centrum handlu rosyjskim gazem dla Europy środkowej i wschodniej uzyskiwały narzędzie do uzyskania wieloletniej przewagi gospodarczej.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka