2 obserwujących
28 notek
12k odsłon
  84   1

Energetyka czasu wojny- historia alternatywna.

Chociaż do zimy jeszcze kilka miesięcy to jednak już dzisiaj odczuwamy coraz mocniej negatywne skutki ograniczenia dostępności i drastycznego wzrostu cen nośników energii.

Część problemów wynika wprost z decyzji Rosji, cześć natomiast jest wynikiem suwerennych decyzji Polski lub Unii Europejskiej będących reakcją na agresję za nasza wschodnią granicą.

Do oczywistych braków rosyjskiego węgla dla lokalnych ciepłowni i gospodarstw domowych dołączyło ostatnio zagrożenie dla rolnictwa wynikające ze wstrzymania produkcji w naszych zakładach azotowych. Tutaj jeszcze nie brak surowca, ale jego kosmiczne ceny uderzają w gospodarkę.

To wszystko już bardzo bolesne, a mamy dopiero 29 dzień sierpnia. Czy można mieć wątpliwości, że z nadejściem zimy czeka nas prawdziwy horror? Nie, nie filmowy horror , ale prawdziwe zagrożenie co najmniej dla naszego bezpieczeństwa ekonomicznego, a może nawet fizycznego.

W przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej głosów krytykujących nieprzygotowane i emocjonalne decyzje rządu. Autorzy prześcigają się we wskazywaniu produktów i usług, których w najbliższym czasie może zabrakną lub staną się horrendalnie drogie.

Rządzący miotają się z kolei jak ranny zwierz w klatce.

To przesiewają w portach węgiel poszukując „groszku” dla wsi , to znowu bawią się wyłączając i włączając ponownie guziki w zakładach chemicznych.

Nie wiadomo, czy bardziej kpić z naszego bezrozumnego romantyzmu, czy słynnego polskiego porządku , które nie pozwoliły nam spokojnie czekać kierując się polska racją stanu tak racją węgierską kieruje się Wiktor Orban.

Coraz więcej Polaków widzie zagrożenie, a szansa na demokratyczna korektę dopiero za rok.

A przecież mogło być zupełnie inaczej.

Wyobraźmy sobie …

Ponownie jest 24 lutego.

Przerywając normalny program spiker z przejęciem informuje o rozpoczęcie misji specjalnej Rosji na Ukrainie.

Na szczęście wjazd rosyjskich kolumn wojskowych odbywa się setki kilometrów od polskiej granicy.

O ile pod presją amerykańskich sojuszników jesteśmy zmuszeni do stworzenia warunków dla zapewnienia logistyki dostaw wojskowych na Ukrainę to jednak nikt nie wymaga od nas heroizmu innego niż otwarcie granic dla kolejnych fal uchodźców.

Zresztą chyba nawet Amerykanie nie są pewni co do optymalnego stopnia własnego zaangażowania. Nawet wolą nie dotykać się naszych Migów 29 w ich drodze na Ukrainę.

Rząd nie podejmuje też nerwowych ruchów w reakcji na orędzie Marszałka Grodzkiego do obywateli Ukrainy.

Tak, wspieramy nadal reżim Putina pozwalając na zakup węgla przez prywatne spółki, ale ponieważ jest to korzystne ekonomicznie więc tej polityki nie zmieniamy.

Zresztą z tym wsparciem to oczywiście przesada. Kilka milionów to rocznie ma się nijak do generującego miliardy dolarów przychodu importu gazu i przede wszystkim ropy naftowej.

Nie ograniczamy własnego importu węgla, ale też nie utrudniamy życia naszym sąsiadom, którzy nie słysząc naszych pouczeń o nieetycznym imporcie surowców energetycznych spokojnie przeprowadzają kolejne próby odbiorowe NS2.

Nie jest wykluczone, że już w czerwcu oba NS pracują pełną parą zapełniając magazyny gazu i dając gwarancje bezpiecznej energii dla wszystkich Europejczyków.

W tej sytuacji Rosja nie musi już wyłączać dostaw gazu do Polski gazociągiem jamalskim.

Jego dalsze działanie nie jest dalej istotne ani z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa, ani nawet z punktu widzenia skuteczności polityki rosyjskiej wobec Polski.

Po ostatecznym uwolnieniu Niemiec od Jamału, który utrudniał prowadzenie skutecznej polityki hegemonii gazowej w Europie Środkowo-Wschodniej alternatywa jest prosta: albo kupujesz droższy gaz z Jamału, albo nieco tańszy rewersem z NS. Bezpieczeństwo fizyczne i ekonomiczne ? Wybór nie należy do Ciebie!

Oczywiście szybko można się zorientować, że brak nerwowych reakcji w zakresie dostaw gazu skutkuje trwałym pogorszeniem naszej pozycji konkurencyjnej wobec Niemiec.

Biorąc pod uwagę oczywiste przesłanki techniczno-ekonomiczne gaz importowany rewersem musi i jest droższy niż ten na rynku niemieckim. I nie pora na spóźnione żale. To tylko biznes i kiedy nie umiało się zrezygnować z rosyjskiego węgla, mimo zachęt marszałka Grodzkiego, to nie można oczekiwać, że inni zrezygnują ze swoich ekonomicznych przewag. Nawet tych wielokrotnie większych.

 Nie zawstydzając, bo i jak, sąsiadów własnym aktywizmem na polu ograniczania importu surowców z Rosji tym bardziej nie możemy pozwalać sobie na zawstydzanie europejskich partnerów na polu udzielania Ukrainie wsparcia militarnego.

Skoro sami nadal pełnymi garściami czerpiemy z dobrodziejstw rosyjskiego miru to nie ma już sensu uporczywe „kolędowanie” naszych przedstawicieli po europejskich stolicach. Przecież przysłowiowe „hełmy” i tak się znajdą.

Mimo zasadniczej zmiany polskich reakcji nie ma co do tego pewności, ale wydaje się, że obrona ukraińska, pozbawiona dostaw z Polski ,ale też z innych krajów, które nie są już przez nas „zawstydzane” znacznie by osłabła.

Czy oznaczałoby to, że dzisiaj, 29 sierpnia 2022 na naszej wschodniej granicy stałyby oddziały „Z”?

To nie jest pewne, ale jeśli nawet to chyba nie obchodziłoby to nikogo poza nami.

Dla Berlina, czy Paryża Rosja nad Bugiem to nadal odległe zagrożenie. A może nie tylko zagrożenie, ale i szansa na łatwiejsze i szybsze interesy. Być może na wiele następnych lat.

Czy opisany powyżej scenariusza to pewny skutek odejścia od dotychczasowej polityki polskiego rządu?

Na pewno nie!

Zarówno strategiczni analitycy jak też potencjalni autorzy dysktopijnych bestselerów mają pełne prawo przedstawić swoje ciekawsze i bardziej rozbudowane wersje alternatywnych wydarzeń.

Bo gdybyśmy nie zablokowali importu węgla …

Bo gdybyśmy, pozbawiając się importu rosyjskiego węgla, nie wywodzili z tego prawa do żądania ograniczeń w wykorzystaniu NS przez naszych przyjaciół…

A więc drogi węgiel i jego brak. I gaz w analogicznej wersji.

Pinokio ganiający jak … po pustym sklepie i starający się złapać wszystkie „spadające noże”?

To rzeczywiście komiczne.

Kiedy już jednak ze śmiechu zbraknie nam tchu warto pójść o krok dalej i stworzyć swoją pełną wersją wydarzeń dbając, żeby była bardziej atrakcyjna.


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka