O godzinie 9:30 został znaleziony martwy w Bellevue Hotel, obecnie Kimpton George Hotel w Waszyngtonie, przez pokojówkę. Przy łóżku leżały trzy notatki samobójcze. Hotel położony kilka przecznic od Kapitolu. Ciało leżało w kałuży krwi, spowodowanej pojedynczą raną postrzałową w prawą skroń z rewolweru kalibru 0,38 znalezionego w prawej ręce. Nie żył już od 6 godzin. Choć miał pokój zarezerwowany na stałe w dużym hotelu w centrum miasta, w którym zawsze przebywał, gdy był w Waszyngtonie, to jednak znalazł się w tym małym Bellevue. Dlaczego tam poszedł?

Zostawił list, w którym dał swojej żonie i dzieciom wskazówkę, że rząd radziecki i ludzie z nim zwiazani są ich najlepszymi przyjaciółmi. Wcześniej jednak ostrzegał ich, że jeśli zostanie znaleziony martwy, nigdy w żadnych okolicznościach niech nie będą wierzyć, że popełnił samobójstwo. Kto zmusił go do napisania listu?

Już przed wybuchem II wojny światowej ujawnił plany podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Za co został brutalnie zaatakowany przez lewicę amerykańską, jednak hejt ustał, gdy niemiecko-radziecki pakt stał się faktem. Zwerbował Madame Lepescu, żonę króla Rumunii Karola II. Dał pierwsze dowody penetracji brytyjskiego rządu i służb przez radzieckich kretów. Jego nazwisko nomen omen od słowa przekrzywiony - Kriwicki, Krzywicki, było rewolucyjnym nom de guerre, gdy zasilił szeregi Czeka, bolszewickiego wywiadu, około 1917 roku. Działał jako nielegalny szpieg mieszkający z fałszywym nazwiskiem i dokumentami w Niemczech, Polsce, Austrii, Włoszech i na Węgrzech. Awansował na stopień oficera kontroli.

W roku 1920 prowadził dywersję w Polsce w czasie wojny polsko-bolszewickiej. Szczególnie podczas letniej ofensywy Armii Czerwonej. Takie działania powodowały ograniczone zaufanie do żołnierzy WP pochodzenia żydowskiego i internowanie ich podczas Bitwy Warszawskiej w Jabłonnej.
"W 1920 r.... zostałem przydzielony do sowieckiego wywiadu wojskowego na froncie zachodnim, który miał swoją kwaterę główną w Smoleńsku. Gdy Armie Czerwone gen.Tuchaczewskiego ruszyły w kierunku Warszawy, funkcją naszego wydziału było potajemne działanie za liniami polskimi, tworzyć dywersje, sabotować wysyłkę amunicji, propagandowo niszczyć morale wojska polskiego oraz dostarczać informacje wojskowe i polityczne sztabu generalnego Armii Czerwonej”.
Praca Kriwitskiego polegała na podważaniu wysiłku wojennego wroga. Pisał w „ Byłem agentem Stalina” (1939): „Zorganizowaliśmy strajk w Gdańsku, aby zapobiec lądowaniu francuskiej amunicji dla wojska polskiego. Jeździłem do Warszawy, Krakowa, Lwowa, niemieckiego i czeskiego Śląska oraz do Wiednia, organizując strajki aby powstrzymać dostawy broni. Zorganizowałem udany strajk kolejowy na czeskim węźle kolejowym w Oderbergu, przekonując czeskich kolejarzy do wycofania się, zablokowania przesyłki amunicji dla Polski Józefa Piłsudskiego." Krzywicki napisał jedną z ulotek kolportowanych wśród czeskich kolejarzy: „Robotnicy kolejowi! Transportujecie na swoich liniach broń, by wymordować swoich rosyjskich braci z klasy robotniczej”.
9 lutego 1941 zatrzymał się w hotelu Bellevue na Wzgórzu Kapitolińskim w Waszyngtonie. Dostał pokój numer 524, zapłacił 2,5 dolara za nocleg. Następnego dnia rano pokojówka znalazła go martwego. Zginął od strzału rewolweru w skroń. Pokój był zamknięty. Znaleziono w nim trzy notatki, mogące wskazywać na samobójstwo. I tak orzekła policja, wiele jednak wskazuje na to, iż padł ofiarą zemsty osób trzecich.
Walter Kriwicki, prawdziwe nazwisko Samuel Ginzberg urodzony w Podwołoczyskach, na terenach II RP,– oficer Razwiedupru (IV Zarząd Sztabu Generalnego Armii Czerwonej – wywiad wojskowy), rezydent INO NKWD na Europę Zachodnią (1935-1937), odmówił powrotu do ZSRR i wyemigrował do USA. Autor demaskatorskich publikacji prasowych w The Saturday Evening Post, ujawniających publicznie w kwietniu 1939 – na kilka miesięcy przed zawarciem Paktu Ribbentrop-Mołotow – konsekwentne od kilku lat dążenie Stalina do porozumienia z III Rzeszą. Tak pisze w biograficznej książce "Świdek" o swoim spotkaniu z Krzywicki Whittaker Chambers:
"(...)Ale nic innego, co powiedzieliśmy, nie było tak ważne dla świata, ani dla sposobu działania, który nakazywał nam obu na różne sposoby, jak to, co Krivitsky miał mi do powiedzenia o planach sowieckiej polityki zagranicznej. Wtedy bowiem po raz pierwszy dowiedziałem się, że od ponad roku Stalin desperacko starał się wynegocjować sojusz z Hitlerem. Próby negocjowania paktu podejmowano przez cały okres, gdy komunizm (za jego pośrednictwem Front Ludowy) przedstawiał masom ludzkim jedynego nieugiętego wroga faszyzmu. Ponieważ w odpowiedzi na moje pierwsze niedowierzanie Krivitsky rozwinął polityczną logikę, która wymagała sojuszu, od razu wiedziałem, jak tylko były komunista by to zrobił, że mówi prawdę. Sojusz był w rzeczywistości polityczną nieuchronnością. Zastanawiałem się tylko, dlaczego nie mogłem tego przewidzieć. Za pomocą paktu komunizm mógł bowiem przeciwstawić jeden sektor Zachodu drugiemu i użyć obu do zniszczenia tego, co pozostało ze świata niekomunistycznego. Jako strategia komunistyczna pakt był całkowicie uzasadniony, a partia komunistyczna miała rację, potępiając wszystkich tych, którzy mu się sprzeciwiali, jako wrogów komunizmu. Z każdego ludzkiego punktu widzenia pakt był zły.(...)"

W 1923 próbował wzniecić rewolucję komunistyczną w Niemczech, potem pracował w sztabie Razwiedupru w Moskwie. W 1934 został przeniesiony z wywiadu wojskowego do Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych - NKWD. Jego służba w Razwieduprze i NKWD związana była z wywiadem zagranicznym.
Był szefem rezydentury w Holandii, kontrolującej radziecki wywiad wojskowy w Europie Zachodniej. Odmówił Siergiejowi Szpigelglasowi udziału w „wystawieniu” Ignacego Reissa, swojego przyjaciela, więc we wrześniu 1937 otrzymał rozkaz powrotu do Moskwy. W obawie, że stanie się ofiarą czystki, jaką właśnie przeprowadzał Józef Stalin w Armii Czerwonej i NKWD oraz innych instytucjach cywilnych i wojskowych, postanowił zbiec. Pojechał do Paryża i zwrócił się do Francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o azyl, który otrzymał. W końcu udało mu się wraz z żoną i czteroletnim synkiem dostać do Stanów Zjednoczonych, mimo prób radzieckich agentów NKWD zgładzenia go jeszcze we Francji. Posiadane przez niego informacje miały dużą wartość dla amerykańskiego, brytyjskiego i francuskiego kontrwywiadu. W 1939 pojechał do Wielkiej Brytanii. To, co tam ujawnił, było pierwszym dowodem penetracji brytyjskiego rządu przez radzieckich kretów i bezpośrednio doprowadziło do aresztowania Johna H. Kinga. Zwrócił także uwagę na innego radzieckiego szpiega w Wielkiej Brytanii, młodego angielskiego dziennikarza, który pisał do londyńskiej gazety korespondencje z wojny domowej w Hiszpanii. Był nim Harold (Kim) Philby, chociaż wówczas go jeszcze nie zidentyfikowano. Kriwicki ujawnił, że w Wielkiej Brytanii i we Wspólnocie Brytyjskiej pracowało 61 radzieckich agentów, chociaż nie potrafił ich wszystkich dokładnie wskazać. Trzech, jak mówił, znajdowało się w Foreign Office, a trzech w służbach wywiadowczych - Security Service, Secret Intelligence Service. W wyniku przesłuchania Kriwickiego Brytyjczycy byli w stanie aresztować Johna Kinga, szyfranta w MSZ. Podał też niejasny opis dwóch innych sowieckich szpiegów, Donalda Macleana i Johna Cairncrossa, ale bez wystarczających szczegółów, aby umożliwić ich aresztowanie. Sowieckie operacje wywiadowcze w Wielkiej Brytanii przez pewien czas popadły w chaos.





Komentarze
Pokaż komentarze (3)