Podczas Festiwalu Filmów Jednominutowych w Pożedze (Chorwacja), gdzie byłem przewodniczącym jury, nadesłano blisko dwa tysiące filmów, z czego sześćdziesiąt dopuszczono do konkursu, Grand Prix festiwalu otrzymał polski film "Wojtek". Jeden z filmów holenderskich, choć ze względów artystycznych nie zakwalifikował się do pierwszej dziesiątki, zwrócił moją szczególną uwagę. To fabuła składająca się z dwóch scen. Pierwsza to II wojna światowa: Poddasze, drżąca z zimna, z sercem ściśniętym strachem i być może pogodzona z losem, ukrywająca się pod kocem, dziewczynka. Niemiecki żołnierz odkrywa naiwną kryjówkę, ale zamiast wykonać rozkaz przykłada palec do ust nakazując by dziecko zachowało ciszę. Tym ratuje je z rąk oprawców. Nawet w najobrzydliwszych z mundurów wciąż pozostaje ludzki. Druga scena ma już miejsce w czasach dzisiejszych. Stary człowiek odnajduje dom, który pamięta z przeszłości. Na widok intruza z domu wychodzi stara kobieta. Odpowiedzią starca jest przyłożenie do ust palca na znak zachowania ciszy. Po chwili zakłopotania, kobieta odpowiada mu tym samym. Po latach ten znak znów ich łączy.
Podczas spotkań z twórcami podszedł do mnie autor tego obrazu. Przedstawił się jako kombatant, żołnierz, który służył w holenderskich oddziałach ONZ podczas tragedii jaka się wydarzyła w Srebrnicy. Tutaj ta ziemia przywołała mu obrazy z przeszłości. Odkrywał swoje tajemnice. Zaczęła się opowieść, młode festiwalowe wolontariuszki odchodziły od stołu nie chcąc jej słuchać. To co było dla mnie niewidzialne stało się widzialne. Odwieczny moralny problem czy ratować ludzkie życie wbrew rozkazom, był również jego problemem.
Ja znałem historię Srebrnicy taką jakie podawały media. O wycofaniu się żołnierzy holenderskich, co doprowadziło do największego ludobójstwa w Europie po II WŚ. Jego wersja była inna. Oddziały holenderskie zostały zostawione bez kontaktu z władzami ONZ, bez amunicji i prowiantu tak jakby komuś zależało na tym by się wycofały, by doszło do tragedii i by było to pretekstem do eskalacji działań wojskowych ze strony ONZ. Ten film stał się jakby odpowiedzią na to co mu się wydarzyło tutaj na tej ziemi i było jego osobistym głosem. Jego obrona, w którą tak szczerze wierzył zabrzmiała dla mnie wiarygodnie: Czy prosty żołnierz może uchylić się od konsekwencji swego czynu?





Komentarze
Pokaż komentarze (1)