Paweł Łęski Paweł Łęski
102
BLOG

Die Welt/ UE można szantażować tylko dlatego, że boi się kilku tysięcy uchodźców

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 2

Die Welt/ (....)Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest obecnie dramatyczna. Ludzie muszą znosić  mrozy - podaje się oficjalnie informacje o zgonach. Według eksperta ds. migracji humanitarna kontrola na granicach jest konieczna, aby zachować empatię Europejczyków.


Obrazy trudów i nędzy na granicach, polityków, którzy wydają się przytłoczeni siłą wydarzeń: każdemu, kto przygląda się dramatycznej sytuacji na granicy białorusko-polskiej, można przypomnieć rok 2015.


 Na zewnętrznej granicy UE ludzie wytrzymują temperatury bliskie zera. Kilka zgonów jest oficjalnych. Ilu z nich jest nieodkrytych w bagnistym lesie na polskiej granicy, nie wiadomo. Unia Europejska wydaje się w dużej mierze nieprzygotowana. Ale czy rzeczywiście sytuacja jest porównywalna z 2015 r., kiedy do samych Niemiec przyjechało 1,1 mln azylantów?


Nieporównywalne, mówi ekspert ds. migracji Gerald Knaus z think tanku European Stability Initiative. Ale widzi w wydarzeniach „konsekwencje nie wyciągania właściwych wniosków z 2015 roku” – mianowicie, że „humanitarna kontrola” granic jest konieczna, aby zachować empatię Europejczyków.


Oczywista różnica w stosunku do 2015 roku: Turcja to nie Białoruś. Choć Unia Europejska zmaga się z prezydentem Recepem Tayyipem Erdoganem i jego czasami agresywną retoryką, jest trudna , Turcja pozostaje ważnym partnerem, a także członkiem NATO. Z kolei Zachód oskarża białoruskiego władcę Aleksandra Łukaszenkę o fałszerstwa wyborcze i bezwzględne represje wobec opozycji.


Teraz UE oskarża Łukaszenkę o używanie migracji jako broni. Tysiące ludzi z krajów takich jak Syria czy Irak czeka na możliwość nielegalnego przekroczenia granicy z UE - zostali przywiezieni na rozkaz Łukaszenki. Szczególnie duża jest presja na granicy z Polską. Warszawa reaguje ostro i ustawą, która zdaniem krytyków łamie prawo unijne, ponieważ zawiesza prawo do azylu. Komisja Europejska i inne państwa europejskie wstrzymują się z krytyką polskiego rządu


Migracja jako środek nacisku nie jest dla UE niczym nowym. Ostatnio państwa raz po raz poszukiwały konfliktu z Unią Europejską – i specjalnie pokazywały migrantom drogę do wspólnoty państw. Maroko złagodziło w maju kontrole graniczne z hiszpańską eksklawą w Afryce Północnej Ceutą; Erdogan ogłosił, że granica z Grecją wzdłuż rzeki Evros zostanie otwarta w lutym 2020 roku. W obu przypadkach tysiące migrantów trafiło do UE - dotknięte nią państwa UE zareagowały ostrymi reakcjami, UE to zatwierdziła.


Aby przeciwdziałać wielkiemu ruchowi uchodźców w 2015 i 2016 roku, UE zawarła porozumienie z Turcją w marcu 2016 roku. Przewiduje, że Ankara podejmie działania przeciwko nielegalnej migracji do UE i że Ateny będą mogły odesłać do Turcji migrantów, którzy nielegalnie wjechali na Wyspy Egejskie.


W zamian UE chciała przyjąć syryjskiego uchodźcę z Turcji za każdego odesłanego Syryjczyka i wesprzeć kraj finansowo w opiece nad uchodźcami. W rezultacie na Wyspach Egejskich utworzono obozy, w których migranci nadal żyją w niegodnych warunkach. Ustępujący rząd federalny uważa porozumienie za sukces: przyczyniło się ono do tego, że znacznie mniej osób przekracza Morze Śródziemne bez pozwolenia. Jednak według badacza migracji Knausa, umowa nie została wdrożona od wiosny 2020 roku.


„To, co wówczas było radykalnym stanowiskiem AfD, jest teraz polityką całej UE”

Knaus jest uważany za architekta umowy UE-Turcja. Na pytanie, czy obecna sytuacja jest porównywalna z ówczesną, odpowiada liczbą: (...). Według najnowszych informacji Policji Federalnej do połowy listopada przez Białoruś doszło do 9549 nieautoryzowanych wjazdów. „Jeśli chodzi o wymiary, oczywiście nie ma żadnego porównania”, mówi Knaus.


Ale reakcja polityczna jest zupełnie inna. To, co w tamtym czasie było radykalnym stanowiskiem AfD , jest obecnie polityką całej UE: uniemożliwienie kobietom i dzieciom wjazdu do Unii Europejskiej z użyciem broni palnej.

„Stopniowo przyzwyczailiśmy się do tego, że przemoc i naruszenia prawa są akceptowane jako środki kontroli granic” – mówi Knaus. Wiele rządów w UE zauważyło, że brutalność jest łatwiejsza niż często żmudna współpraca z innymi krajami. Sam: „Jeśli chcesz wygrać odstraszającą grę z Łukaszenką, musisz być gotowy na brutalność o fatalnych skutkach, która przyćmiewa wszystko, co było wcześniej”.


Od dawna propaguje „koncepcje humanitarnej kontroli”, na czym UE zawiodła w ostatnich latach. W przypadku Białorusi proponuje współpracę z Ukrainą lub Mołdawią, podobną do umowy UE-Turcja. Procedury azylowe wszystkich migrantów, którzy przybywają do UE przez Białoruś, np. na Ukrainę, powinny być rozpatrywane od określonej daty.


„Umowa UE-Turcja nie jest planem”

To prawda, że ​​odrzucono już z Kijowa. Trzeba jednak zaoferować Ukrainie „naprawdę hojny pakiet wsparcia”, z którego skorzysta sama Ukraina. Knaus wskazuje na około 1,5 miliona osób wewnętrznie przesiedlonych na Ukrainie, niespokojną gospodarkę i trwający konflikt z Rosją. Jednocześnie powinny zostać zaostrzone sankcje wobec białoruskiego władcy Łukaszenki, a migranci na granicy z Polską powinni zostać zaakceptowani przez kraje UE.


Jednak dla politologa Olafa Kleista z Niemieckiego Centrum Badań nad Integracją i Migracją (Dezim) umowa UE-Turcja nie jest tylko planem. Wynika z „polityki w trybie kryzysowym, która stała się stanem trwałym”. O wiele za dużo tu chodzi o obronę osób szukających ochrony, podczas gdy prawo do azylu odchodzi na dalszy plan. „UE w zbyt dużym stopniu polega na krajach trzecich, ponieważ nie może znaleźć krajowych rozwiązań politycznych w kwestii migracji” – skarży się.


Heiko Maas opowiada się za odesłaniem ich do krajów pochodzenia

„UE można szantażować tylko dlatego, że boi się kilku tysięcy uchodźców i pozwala Łukaszence ją szantażować” – mówi Kleist. „Gdyby po prostu wpuściła uchodźców, Łukaszenko wkrótce by się poddał. Samej Białorusi nie zależy na tym, by w dłuższej perspektywie stać się krajem tranzytowym: „Polska musi otworzyć swoje granice, a Niemcy również powinny wziąć udział w procesie przyjęcia.


Wątpliwe jest jednak, czy znajdzie się dla tego poparcie w Niemczech i Europie. W każdym razie pełniący obowiązki federalnego ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa (SPD) niedawno zaapelował o odesłanie ludzi, którzy obecnie tkwią w strefie przygranicznej, do ich krajów pochodzenia.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura