WSPÓLNOTA
Logline
Nie ma złoczyńcy. Jest tylko 12 gospodarzy, jedno pastwisko i zasada: kto weźmie więcej, przeżyje zimę. Problem w tym, że jeśli wezmą więcej wszyscy — nie przeżyje nikt. I ktoś już zaczął brać.
Nie XIX wiek. Teraz. Wieś 80 km od Warszawy, tuż przy Dolinie Bugu. 12 gospodarstw ma notarialnie wspólną łąkę — 40 hektarów, jedno ujęcie wody głębinowej, jedna pompa. Od pokoleń umowa: każdy może wypasać 10 sztuk. Tyle udźwignie ziemia.
W tym roku susza. Trawa odrasta o połowę wolniej. Weterynarz mówi, że kto wypasie 12 zamiast 10, uratuje stado. Kto wypasie 10, straci dwie krowy. Racjonalne jest oszukiwać.
Bohater
Michał wraca z Warszawy po 15 latach po śmierci ojca. Ma przejąć jego 10 sztuk. Jest z zewnątrz, więc jako jedyny liczy. I widzi, że trawa nie trzyma się matematyki.
Codziennie rano mierzy wysokość trawy patykiem. Codziennie jest jej mniej, niż powinno być. Ktoś wypasa nocą.
Mechanizm paranoi - czyli jak działa tragedia
Tu nie ma mordercy. Jest pułapka społeczna i to ona jest antagonistą:
1. Indywidualny zysk jest racjonalny. Jeśli ty oszukasz, a inni nie — wygrywasz. Jeśli wszyscy oszukują, a ty nie — przegrywasz najbardziej. Więc każdy ma powód, by oszukać.
2. Nikt się nie przyzna. Bo w małej wspólnocie kradzież wspólnego to wykluczenie. Więc wszyscy kłamią. Przy kawie mówią o solidarności, w nocy wyprowadzają krowy.
3. Pastwisko nie krzyczy od razu. To nie pożar. To powolne łysienie. Każdy dzień wygląda prawie normalnie. Dopiero jak spojrzysz na zdjęcia sprzed miesiąca, widzisz, że to już pustynia. To idealne paliwo dla paranoi — nie wiesz, kiedy przekroczyliście punkt bez powrotu.
Michał zakłada fotopułapki. Ktoś je niszczy. Zaczyna liczyć krowy sąsiadów. Sąsiadka ma 11. Tłumaczy, że jedna to "cielak sąsiada na przechowaniu". Sąsiad ma 10, ale jego krowy są grube jak nigdy.
Każdy ma alibi, które jest ekonomicznie racjonalne.
Struktura
AKT I - POMIAR: Michał próbuje uratować wspólnotę. Proponuje wspólny kalendarz wypasu, kłódkę na bramie, monitoring. Wszyscy się zgadzają na zebraniu. W nocy kłódka jest przecięta.
AKT II - PODEJRZENIA: Zaczyna się polowanie. Michał śledzi. Odkrywa, że WSZYSCY oszukują, ale po trochu. Po 1 krowie więcej. 12 gospodarzy x 1 krowa = 12 dodatkowych krów. Pastwisko umiera nie przez jednego potwora, ale przez 12 małych, racjonalnych decyzji. I teraz najgorsze — on też musi wypaść 11, bo inaczej jego stado padnie pierwsze. Staje się tym, kogo ściga.
AKT III - TRAGEDIA: Woda w studni spada. Pompa zasysa muł. Nie ma już trawy do ratowania. Na ostatnim zebraniu wyciąga zeszyt z pomiarami. Chce pokazać dowody. I wtedy rozumie: oni wszyscy wiedzieli. Od początku. Po prostu liczyli, że to inni pękną pierwsi i sprzedadzą gospodarstwo. Pastwisko to nie był zasób. To była gra w tchórza.
Ostatnia scena: pusta, popękana ziemia. 12 pustych obór. Na środku Michał wypasa swoje 10 krów, bo przecież teraz, gdy nie ma nikogo, trawy wreszcie wystarczy.
I wtedy podjeżdża deweloper z Warszawy. Mówi, że gmina chce odkupić "nieużytki" pod osiedle domków. Tanio. Bo przecież nic tu już nie rośnie.
To jest tragedia wspólnego pastwiska. Nikt nie chciał zniszczyć. Każdy chciał tylko przetrwać. A przegrali wszyscy.



Komentarze
Pokaż komentarze