MARTWA STREFA
Logline:
Technik z DHS znajduje wokół Białego Domu trzy aktywne IMSI-catchery podszywające się pod nadajniki komórkowe. Śledztwo kontrwywiadu FBI wskazuje na sojusznika, który ma żelazną dyrektywę: nigdy nie szpiegować na terenie USA. Kiedy Biały Dom każe sprawę zamieść pod dywan, technik zaczyna rozumieć, że znalazł nie urządzenia, tylko test lojalności.
Bohaterowie:
1. MIRA (38) - analityczka RF z DHS. Była z NSA, wyrzucona za raport o nielegalnym zbieraniu danych na obywatelach. Teraz jeździ vanem po DC i mapuje anomalie w sieci komórkowej. 2. RAY (52) - szef kontrwywiadu FBI. 25 lat w robocie. Wie, że w Waszyngtonie szpiegują wszyscy, ale są niepisane zasady, kogo się nie rusza. 3. PREZYDENT - populista, charyzmatyczny, nie używa zabezpieczonych telefonów. Jego ludzie wolą, żeby prawda nie wyszła, bo zepsuje deal stulecia na Bliskim Wschodzie. 4. AMOS (60) - weteran służb sojuszniczego kraju. Oficjalnie w Waszyngtonie zajmuje się współpracą antyterrorystyczną. Prywatnie powtarza jak mantrę: "Mamy dyrektywę. Bez wyjątków."
TREATMENT
AKT I - SYGNAŁ
Październik. Mira w ramach rutynowego audytu bezpieczeństwa 5G wykrywa anomalię: telefony w okolicach Lafayette Square logują się do nadajnika o zbyt silnym sygnale i z dziwnym Country Code. Znajduje dwa kolejne - jeden przy obserwatorium wiceprezydenta, jeden przy hotelu, gdzie nocują szefowie sztabu. To klasyczne StingRaye - łapacze IMSI. Ktoś zbiera numery, lokalizacje, a przy słabszych telefonach może słuchać.
Przekazuje raport. DHS blokuje. Dopiero gdy nieoficjalnie podrzuca dane kumplowi z FBI, sprawa rusza. Laboratorium FBI robi analizę: części komercyjne, ale firmware niestandardowy, sposób zasilania i profil działania - sygnatura znana z operacji na Bliskim Wschodzie.
Ray dostaje nieoficjalny brief: "Wygląda na naszych najbliższych przyjaciół."
AKT II - DYREKTYWA
Zaczyna się śledztwo, którego oficjalnie nie ma. Mira i Ray odtwarzają trasę: urządzenia podrzucane co 72 godziny, wymieniane przez kurierów dyplomatycznych, których nie wolno zatrzymać.
Spotkanie w ambasadzie. Amos zaprasza ich na kawę. Spokojnie, z uśmiechem, mówi tekst, który potem powtórzy premier w Soczi: "To kompletna fikcja. Mamy dyrektywę. Nigdy, żadnych operacji wywiadowczych w USA. Bez wyjątków." Pokazuje im wewnętrzny dokument. Wygląda autentycznie.
Prezydent na konferencji mówi: "Nie wierzę, że to oni."
Ray dostaje polecenie: zamknąć sprawę jako "urządzenia niewiadomego pochodzenia, prawdopodobnie komercyjne, usunięte". Mira odkrywa, że jeden z IMSI-catchery zebrał też telefony samego szefa FBI - ktoś wiedział o jego prywatnym spotkaniu z dziennikarzem Politico.
Paranoja: czy urządzenia naprawdę szpiegowały Prezydenta, czy szpiegowały tych, którzy szpiegują Prezydenta? Czy Amos kłamie, czy ktoś w jego własnej centrali złamał jego świętą dyrektywę, żeby chronić państwo za wszelką cenę? A może ktoś trzeci podrzucił sprzęt tak, żeby wyglądał jak izraelski?
AKT III - ROZWIĄZANIE BEZ ROZWIĄZANIA
Finał: szczyt w Europie. Mira namierza ostatni, czwarty nadajnik, który nie został zdjęty. Jest w bagażniku samochodu z immunitetem dyplomatycznym zaparkowanego 300 metrów od miejsca, gdzie Prezydent ma spotkać się z Prezydentem Rosji.
Musi podjąć decyzję: zgłosić i wywołać kryzys dyplomatyczny na żywo w TV, czy pozwolić odjechać i zachować dowód, który i tak zostanie sklasyfikowany na 50 lat.
Ostatnia scena - 3 miesiące później. Mira już nie pracuje w rządzie. Dostaje anonimową przesyłkę. W środku stary, rozebrany StingRay i kartka: "Dyrektywa nadal obowiązuje."
Nie wiemy, kto to wysłał. Nie wiemy, kto kłamał.
Zero strzelanin. Cały horror w Excelach z logami BTS, w ciszy serwerowni, w zdaniu "nie komentujemy". Największy wróg to nie obcy wywiad, tylko własna administracja, która woli nie wiedzieć.



Komentarze
Pokaż komentarze