"MARGINES BŁĘDU"
Logline: Szef podupadającej sondażowni "PRECYZJA" ma 48 godzin, żeby dostarczyć sondaż, który wreszcie się sprawdzi. Problem w tym, że Polacy w jego badaniach zawsze odpowiadają co innego niż potem robią w lokalu wyborczym.
BOHATEROWIE:
• MIREK (52) - właściciel "Pracowni Badań PRECYZJA". Od 20 lat tłumaczy w TV, dlaczego sondaż się nie sprawdził. Ma gotowe zdania: "ukryty elektorat", "efekt niezdecydowanych", "późna mobilizacja". • ANKA (24) - stażystka, socjologia, wierzy w dane. Jedyna osoba, która naprawdę liczy. • PAN ZDZISŁAW (71) - respondent idealny. Odbiera każdy telefon. W każdym sondażu mówi co innego, dla żartu. • KLIENT - polityk, który chce sondażu na zamówienie, ale takiego, żeby wyglądał na niezależny.
FILM - SKRÓT SCENARIUSZA
AKT 1: METODA
Biuro PRECYZJI. Na ścianie wykresy z ostatnich 10 lat. Wszystkie nietrafione.
MIREK do kamery w śniadaniówce:
"Nasz najnowszy sondaż pokazuje 28,6% dla KO, 18,2% dla PiS... plus minus 3 punkty procentowe marginesu błędu, plus minus 30 punktów poczucia humoru wyborców."
Anka przynosi wyniki z terenu. Dzwonili CATI.
ANKA: Szefie, 14% niezdecydowanych, 2,5% odmówiło odpowiedzi, a 40% powiedziało "a co to Pana obchodzi".
MIREK: Klasyka. Dobra, to tych niezdecydowanych rozdzielimy po połowie. Odmawiających dodamy do lidera. A tych wkurzonych zapiszemy jako "elektorat antysystemowy".
ANKA: Ale to nie ma sensu metodologicznego!
MIREK: Anka, my nie badamy rzeczywistości. My badamy nastrój przed weekendem.
Wchodzi KLIENT.
KLIENT: Potrzebuję sondażu. Takiego... żeby rosło.
MIREK: Wzrost gwarantowany. Pytanie tylko, komu ma rosnąć w tym tygodniu?
AKT 2: TEREN
Jadą w Polskę robić "badania jakościowe w terenie", czyli pytać ludzi na targu w Rzeszowie.
PYTANIE ANKI: "Na kogo Pan zagłosuje?"
PAN 1: "Na tych porządnych."
PAN 2: "Na tych drugich porządnych."
PANI 3: "Ja to w ogóle nie głosuję, ale jakbym głosowała, to bym nie powiedziała."
Pan Zdzisław odbiera telefon po raz 5 tego dnia. W każdym sondażu innej firmy mówi co innego.
PAN ZDZISŁAW (do telefonu, szeptem): Dzisiaj jestem... lewicowym konserwatystą zielonym. Zapiszcie sobie. I dopiszcie, że Polska 2050 ma 0,5%. Lubię tę liczbę.
Wieczorem w biurze Mirek ma załamanie. Wszystkie trzy sondażownie w tym samym tygodniu dały inne wyniki, a wszystkie twierdzą, że mają 1000 reprezentatywnych osób.
MIREK: Jak to możliwe, że my wszyscy badamy 1000 Polaków i każdy znajduje innych Polaków?!
ANKA wpada na genialny pomysł. Robi najbardziej uczciwy sondaż w historii Polski:
"Pytanie 1: Na kogo zagłosujesz?
a) Nie wiem
b) Nie powiem
c) Zagłosuję, a potem będę żałować
d) A jakie są opcje?"
Wynik wychodzi: 100% odpowiedź c).
AKT 3: WIECZÓR WYBORCZY
Dzień wyborów. Studio telewizyjne. Mirek jako ekspert.
Na ekranie wyniki exit poll - totalnie inne niż wszystkie sondaże z całego roku.
PROWADZĄCY: Panie Mirku, jak Pan to skomentuje? Żadna sondażownia nie trafiła!
MIREK (z ulgą, po raz pierwszy szczery): Nareszcie! Wreszcie wszyscy się pomyliliśmy równo! To znaczy, że nasza metodologia jest... stabilnie niestabilna! To sukces branży!
Anka patrzy na telefon. Dzwoni Pan Zdzisław.
PAN ZDZISŁAW: Córeczko, to ja. Właśnie zagłosowałem. Na kogo? A na kogo trzeba było?
I wtedy wszyscy w studio wybuchają śmiechem, bo rozumieją, że jedyny sondaż, który zawsze się sprawdza, to ten, że 74% Polaków deklaruje, że pójdzie na wybory, a potem i tak decyduje ostatnie 5 minut w kolejce po kiełbasę wyborczą.
NAPIS KOŃCOWY:
Film oparty na faktach. Wszystkie niezgodności z rzeczywistością są zgodne z marginesem błędu +/- 3%.



Komentarze
Pokaż komentarze