Świerk. Kronika papierowej bomby
W Polsce nigdy nie było wiele reaktorów. Było ich dokładnie sześć i wszystkie stały w jednym miejscu. EWA, Maryla, Anna, Agata, Maria i UR-100, czyli Wanda, która dziś jako eksponat stoi na AGH. Pierwszy, EWA, uruchomiony 14 czerwca 1958 roku, był darem ZSRR, tankowym reaktorem na wysoko wzbogaconym uranie. Ostatni, Maria, uruchomiony w 1974 roku, 10 MW na początku, 30 MW po modernizacji, jest jedynym który działa do dziś.
To jest baza faktów. Na niej wyrosły trzy piętra mitów.
Piętro pierwsze: paliwo.
Kluczem nigdy nie był budynek reaktora, tylko to co w nim leżało. Do 1999 roku Maria pracowała na 80% HEU, potem na 36%, dziś na 19,75% LEU, czyli paliwie francusko-rosyjskim, nisko wzbogaconym, nienadającym się na broń.
Przez 40 lat zgromadziliśmy ponad 700 kg wysoko wzbogaconego uranu w formie świeżego i wypalonego paliwa z Ewy i Marii. Ostatni transport, 61 kg, wyjechał 26 września 2016 roku. Wcześniej, w jednej partii, 27 kg świeżego i 61,9 kg wypalonego. Amerykańska NNSA oceniała 40 kg świeżego jako "six bombs worth" - ale tylko w modelu terrorystycznym, przy założeniu że ktoś ma już hutę metalicznego uranu.
I tu pada mit który wraca w komentarzach: "od HEU do gadgetu w 6 miesięcy". Gdyby to była sztabka metalu 93%, tak, da się złożyć prymitywny ładunek typu gun w kilka miesięcy. Ale paliwo Marii to dyspersja U3Si2 w aluminium. Żeby z tego zrobić metal, trzeba zakładu reprocessingu, gorących komór, chemii PUREX. Polska nigdy go nie miała. Z 27 kg świeżego da się teoretycznie wycisnąć jedną głowicę z reflektorem. Z 61,9 kg wypalonego, wypalonego w 40-60%, bez chemii zero.
Dlatego paliwo wyjechało. Nie "poza Polską decyzją", tylko na podstawie umowy z 2009 roku o wywozie zużytego paliwa do Rosji, podpisanej za rządu Tuska, kiedy szefem MSZ był Radosław Sikorski, w ramach amerykańskiego programu GTRI likwidacji HEU z cywilnych ośrodków. Całość sfinansowały Stany Zjednoczone. Celem nie było rozbrojenie Polski, tylko usunięcie materiału który w ocenie IAEA był ryzykiem kradzieży.
Piętro drugie: polityka.
W marcu 2026 roku minister Sikorski napisał na X, że "rząd PiS 26 września 2016 oddał Rosji cały zasób wytworzonego w Polsce wzbogaconego uranu". Sam podpiął pod to źródło z nuclear.pl i odpowiedź Groka, które mówiły co innego: że to było paliwo pochodzenia rosyjskiego, wypalone, a Polska stała się krajem wolnym od HEU. Portal Demagog nazwał to manipulacją - przeinaczeniem pochodzenia i pominięciem faktu, że umowę na wywóz podpisano za jego własnej kadencji.
To pokazuje mechanizm: HEU ze Świerku nie jest już problemem technicznym, tylko polityczną pałką. Raz służy do straszenia że "PiS oddał bombę Ruskim", raz do straszenia że "PO oddała uran".
Piętro trzecie: przerwa.
I tu wchodzimy w 2025 rok. 31 marca kończy się 10-letnia licencja Marii. NCBJ składa wniosek 20 sierpnia 2024. PAA nie wydaje nowej, bo dokumentacja ma luki. Wzywa 10 razy do uzupełnień. Reaktor staje. Od 9 maja zaczyna się dodatkowa przerwa do czasu uzyskania zezwolenia. Nowe bezterminowe zezwolenie podpisane zostaje dopiero 31 lipca.
Technicznie: żadnej awarii. Organizacyjnie: katastrofa. Maria produkuje cały krajowy jod-131 i ok. 10% światowego molibdenu-99. Onkolodzy zostają bez izotopów. Ministerstwo uspokaja, że "od połowy kwietnia używany jest materiał kupiony od zewnętrznych dostawców".
I wtedy rodzą się teorie które Panowie opisaliście w komentarzach.
Wyborca.Polski pisze o "wolnej Reńce" - że przerwa w Świerku zbiegła się z przerwami w Petten i BR2, a w lukę weszły FRM II w Garchingu i TRIGA Mark II w Moguncji. To nie teoria, to fakt rynkowy. Rynek Mo-99 to oligopol. Gdy jeden reaktor staje, drugi zarabia. Niemcy mają 4 reaktory szkoleniowe plus badawcze, my mamy jeden i to z przerwą.
MOMIM pisze: "kopaliśmy uran i cały oddawaliśmy Ruskim". Tak. Kowary 1948-1973, ok. 650 ton, sowiecka eksploatacja naszych złóż w Sudetach. Skończyła się, bo Sowieci znaleźli bogatsze złoża u siebie. Zostały nam szacowane 440 tys. ton rudy pod Bałtykiem koło Krynicy, nie do ruszenia.
-ab- pisze: "będziemy płacili jak za woły, na wszystkim wisimy u klamki". I tu wszystkie wątki się zazębiają. Tak, za budowę zapłacimy jak za woły - atom jest drogi na starcie. Ale paliwo to w atomie 10% ceny, a nie 60% jak w węglu. Odpady to kilka kontenerów w Różanie, a nie hałdy. Wiszenie u klamki? Wisimy tak samo na węglu, bo kombajny robi nam Caterpillar, na gazie bo gaz robi nam Katar, na wiatrakach bo turbiny robi Siemens.
Różnica jest jedna: pręt z Marii leży 5 lat i można go zmagazynować na 10 lat. Gazu nie zmagazynujesz.
Świerk nie jest więc historią o ukrytej bombie. Jest historią o tym, jak z 700 kg HEU, które mogło być realnym zagrożeniem proliferacyjnym, zrobiliśmy kraj HEU-free, a z jedynego reaktora który zarabiał na izotopach, zrobiliśmy 4-miesięczny przestój przez braki w papierach. Nie potrzeba KGB ani spisku farmaceutycznego. Wystarczy brak pamięci instytucjonalnej.



Komentarze
Pokaż komentarze