Paweł Łęski Paweł Łęski
36
BLOG

Świerk. Kronika papierowej bomby

Paweł Łęski Paweł Łęski Technologie Obserwuj notkę 0

Świerk. Kronika papierowej bomby


W Polsce nigdy nie było wiele reaktorów. Było ich dokładnie sześć i wszystkie stały w jednym miejscu. EWA, Maryla, Anna, Agata, Maria i UR-100, czyli Wanda, która dziś jako eksponat stoi na AGH. Pierwszy, EWA, uruchomiony 14 czerwca 1958 roku, był darem ZSRR, tankowym reaktorem na wysoko wzbogaconym uranie. Ostatni, Maria, uruchomiony w 1974 roku, 10 MW na początku, 30 MW po modernizacji, jest jedynym który działa do dziś.


To jest baza faktów. Na niej wyrosły trzy piętra mitów.


Piętro pierwsze: paliwo.


Kluczem nigdy nie był budynek reaktora, tylko to co w nim leżało. Do 1999 roku Maria pracowała na 80% HEU, potem na 36%, dziś na 19,75% LEU, czyli paliwie francusko-rosyjskim, nisko wzbogaconym, nienadającym się na broń. 


Przez 40 lat zgromadziliśmy ponad 700 kg wysoko wzbogaconego uranu w formie świeżego i wypalonego paliwa z Ewy i Marii. Ostatni transport, 61 kg, wyjechał 26 września 2016 roku. Wcześniej, w jednej partii, 27 kg świeżego i 61,9 kg wypalonego. Amerykańska NNSA oceniała 40 kg świeżego jako "six bombs worth" - ale tylko w modelu terrorystycznym, przy założeniu że ktoś ma już hutę metalicznego uranu.


I tu pada mit który wraca w komentarzach: "od HEU do gadgetu w 6 miesięcy". Gdyby to była sztabka metalu 93%, tak, da się złożyć prymitywny ładunek typu gun w kilka miesięcy. Ale paliwo Marii to dyspersja U3Si2 w aluminium. Żeby z tego zrobić metal, trzeba zakładu reprocessingu, gorących komór, chemii PUREX. Polska nigdy go nie miała. Z 27 kg świeżego da się teoretycznie wycisnąć jedną głowicę z reflektorem. Z 61,9 kg wypalonego, wypalonego w 40-60%, bez chemii zero. 


Dlatego paliwo wyjechało. Nie "poza Polską decyzją", tylko na podstawie umowy z 2009 roku o wywozie zużytego paliwa do Rosji, podpisanej za rządu Tuska, kiedy szefem MSZ był Radosław Sikorski, w ramach amerykańskiego programu GTRI likwidacji HEU z cywilnych ośrodków. Całość sfinansowały Stany Zjednoczone. Celem nie było rozbrojenie Polski, tylko usunięcie materiału który w ocenie IAEA był ryzykiem kradzieży.


Piętro drugie: polityka.


W marcu 2026 roku minister Sikorski napisał na X, że "rząd PiS 26 września 2016 oddał Rosji cały zasób wytworzonego w Polsce wzbogaconego uranu". Sam podpiął pod to źródło z nuclear.pl i odpowiedź Groka, które mówiły co innego: że to było paliwo pochodzenia rosyjskiego, wypalone, a Polska stała się krajem wolnym od HEU. Portal Demagog nazwał to manipulacją - przeinaczeniem pochodzenia i pominięciem faktu, że umowę na wywóz podpisano za jego własnej kadencji. 


To pokazuje mechanizm: HEU ze Świerku nie jest już problemem technicznym, tylko polityczną pałką. Raz służy do straszenia że "PiS oddał bombę Ruskim", raz do straszenia że "PO oddała uran".


Piętro trzecie: przerwa.


I tu wchodzimy w 2025 rok. 31 marca kończy się 10-letnia licencja Marii. NCBJ składa wniosek 20 sierpnia 2024. PAA nie wydaje nowej, bo dokumentacja ma luki. Wzywa 10 razy do uzupełnień. Reaktor staje. Od 9 maja zaczyna się dodatkowa przerwa do czasu uzyskania zezwolenia. Nowe bezterminowe zezwolenie podpisane zostaje dopiero 31 lipca.


Technicznie: żadnej awarii. Organizacyjnie: katastrofa. Maria produkuje cały krajowy jod-131 i ok. 10% światowego molibdenu-99. Onkolodzy zostają bez izotopów. Ministerstwo uspokaja, że "od połowy kwietnia używany jest materiał kupiony od zewnętrznych dostawców".


I wtedy rodzą się teorie które Panowie opisaliście w komentarzach.


Wyborca.Polski pisze o "wolnej Reńce" - że przerwa w Świerku zbiegła się z przerwami w Petten i BR2, a w lukę weszły FRM II w Garchingu i TRIGA Mark II w Moguncji. To nie teoria, to fakt rynkowy. Rynek Mo-99 to oligopol. Gdy jeden reaktor staje, drugi zarabia. Niemcy mają 4 reaktory szkoleniowe plus badawcze, my mamy jeden i to z przerwą.


MOMIM pisze: "kopaliśmy uran i cały oddawaliśmy Ruskim". Tak. Kowary 1948-1973, ok. 650 ton, sowiecka eksploatacja naszych złóż w Sudetach. Skończyła się, bo Sowieci znaleźli bogatsze złoża u siebie. Zostały nam szacowane 440 tys. ton rudy pod Bałtykiem koło Krynicy, nie do ruszenia.


-ab- pisze: "będziemy płacili jak za woły, na wszystkim wisimy u klamki". I tu wszystkie wątki się zazębiają. Tak, za budowę zapłacimy jak za woły - atom jest drogi na starcie. Ale paliwo to w atomie 10% ceny, a nie 60% jak w węglu. Odpady to kilka kontenerów w Różanie, a nie hałdy. Wiszenie u klamki? Wisimy tak samo na węglu, bo kombajny robi nam Caterpillar, na gazie bo gaz robi nam Katar, na wiatrakach bo turbiny robi Siemens.


Różnica jest jedna: pręt z Marii leży 5 lat i można go zmagazynować na 10 lat. Gazu nie zmagazynujesz.


Świerk nie jest więc historią o ukrytej bombie. Jest historią o tym, jak z 700 kg HEU, które mogło być realnym zagrożeniem proliferacyjnym, zrobiliśmy kraj HEU-free, a z jedynego reaktora który zarabiał na izotopach, zrobiliśmy 4-miesięczny przestój przez braki w papierach. Nie potrzeba KGB ani spisku farmaceutycznego. Wystarczy brak pamięci instytucjonalnej.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Technologie