Paweł Łęski Paweł Łęski
182
BLOG

Kino LGBT

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 3

image

Queer, kino stanowiące silny nurt, więc niemogące być pominięte, pokazujące doświadczenia osób LGBT. Do niedawna obrazy takie jak "Tajemnice Brokeback Mountain" Anga Lee, "Mala noche" Gusa Van Santa, "Nie czas na łzy" Kimberly Peirce, "Paryż płonie" Jennie Livingston, czy "Pożegnalne spojrzenia" BillaSherwooda szukały swojego miejsca w kinie otwartym.

image

W otwartej przestrzeni dyskusji kina offowego pojawiają się również filmy podważające binarną definicję płci. Jednym z nich był mocny, zaangażowany społecznie, obraz Williama Foiresta, z rolą Redouane'a Behache'a jako Sofiane, "7eme Ciel" czy klasyczny wystudiowany korzystający z symboliki "Garçonne" Nicolasa Sarkisiana.


Sofiane, przypadkowy łowca ogłoszeń, mieszka w podparyskim osiedlu wśród wielu takich jak on, mających coś do ukrycia, młodych-bezczynnych, cierpiących na chęć bycia czymkolwiek. Brutalny w grupie gdy dochodzi do pobicia przypadkowego przechodnia. Jego związki, pełne sprzeczności, wielokątne, wykraczają poza jednoznaczne kategorie. Będąc heteroseksualnym zaczyna kwestionować własną tożsamość. Zarabia na życie ciałem, nie jest jednak tancerzem, trudni się prostytucją, full service włącznie z sado maso. Zawód wykoślawia mu charakter, zmienia postrzeganie rzeczywistości. Wyszukiwanie napalonych homoentuzjastów w internecie wypełnia większość czasu aż poddany przypadkowi, potraktowany jak zabawka, przekraczając kolejne granice nie wytrzyma próby...


Redouane Behache jako Sofiane w sposób właściwy wymodelował postać. Dokonał interesujących wyborów, wnosząc, współgrający z tym co napisane, fragment siebie samego. Zwalcza pokusę by zbytnio przeintelektualizować, nie dodaje elementów, które nie są częścią narracji napisanej postaci. Operowanie podtekstami daje mu koncentrację, energię i pomaga wydobyć emocje, których potrzebuje. Gra sceny moment po momencie, nie stara się traktować je jako całość.


Różny w stylistyce od "7eme Ciel", być może mniej wszechstronny, "Garçonne", nie przekraczając granic intymności, daleki od politycznego aktywizmu, opowiada o jawnych i ukrytych zasadach wyznaczających ramy indywidualnej ekspresji początku XX wieku. Zdjęcia zaś za sprawą Benjamin Chartier, szczególnie koncepcja podwodnych zdjęć cylindrycznych wsparta fascynującą podwodną choreografią, dostarczą wysokojakościowych doznań estetycznych. Kostiumy w stylu mody garçonne Coco Chanel, silny makijaż, zarezerwowany dotąd tylko dla kobiet lekkich obyczajów.

image

Okres liberalizmu społecznego. Rok 1920, gorące lato, francuska wieś. Siedemnastoletnia Lisa, ucieka od nudy i opresywności życia w bogatej mieszczańskiej rodzinie. Nad brzegiem jeziora czyta skandalizującą powieść Victora Margueritte "Chłopczyca" (La Garçonne). Tutaj, z obserwacji dziwnej grupy plażowiczów spotykających się na subwersywne petting parties, rodzi się jej seksualność. Symboliczne staje się jezioro i pragnienie dotarcia do dolnej strefy, tam gdzie nie dociera już światło słoneczne, do profundalu, gdzie żyją organizmy uzależnione od pokarmu z wyższych warstw...

image

Nieznajomy nad jeziorem

Wracając do przeszłości i przypominając sobie, podczas filmowej retrospektywy, twórczość jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiego i francuskiego kina erotycznego, Waleriana Borowczyka, realizatora animowanych, dokumentalnych, krótkometrażowych i kilkunastu długometrażowych fabularnych obrazów, zapamiętanego w Polsce jako reżysera adaptacji powieści Stefana Żeromskiego „Dzieje Grzechu”, we Francji sequela kultowego erotyku „Emmanuelle”. Laureata między innymi „Srebrnego Lwa Św. Marka”( MFFiK Wenecja 1957) za „Był sobie raz”, „Srebrnego Niedźwiedzia” na MFF Berlin 1966 za „Rozalię”, Grand Prix MFF Berlin 1971 za film „Blanche”. Porównując z nią francuską realizację Alaina Guiraudie z 2013 roku „Nieznajomy nad jeziorem”, zwaną, przez recenzentów, erotycznym thrillerem, uhonorowaną podczas Cannes IFF 2013 w konkursie Un Certain Regard nagrodą główną za najlepszą reżyserię i Queer Palm nagrodą LGBT, widać jak został poszerzony w ciągu tych lat zakres swobody twórczej w pokazywaniu ludzkiego ciała i seksu. Choć jak pisał Borowczyk: „ Erotyka, seks to przecież jedna z najbardziej moralnych stron życia. Erotyka nie zabija, nie unicestwia, nie nakłania do zła, nie prowadzi do przestępstwa. Wręcz przeciwnie: łagodzi obyczaje, przynosi radość, daje spełnienie, sprawia bezinteresowną przyjemność.” To w wypadku filmu „Nieznajomy nad jeziorem” nie tylko forma, odwracająca uwagę od treści, może szokować i budzić uzasadnione kontrowersje. Z klasyfikacją tego filmu jako erotyki też nie wszyscy są w pełni zgodni.


Przyjęło się dzielić pornografię na dwa rodzaje – "miękką", z pogranicza erotyki i seksu, oraz "twardą", do której zalicza się, jak podaje definicja,” treści ilustrujące genitalia w stanie wzbudzenia czy aktywność seksualną”. Czytając recenzje dotyczące obrazu Alaina Guiraudie „Nieznajomy nad jeziorem” (L'inconnu du lac) trudno natrafić na takie, które definiują film jako pornografię:„zdjęcia uwodzą czystą zmysłowością” jest to„erotyczny thriller.”


Za erotyzm przyjęto uważać aktywność seksualną człowieka przeciwstawioną takiejże aktywności zwierzęcej, tj. seksualność staje się erotyczna o tyle, o ile wykracza poza tę postać seksualności, jaką dzielimy ze zwierzętami. Król jest nagi, film spełnia definicję twardej pornografii a nie erotyki i tyle. Tym bardziej, że balans jest przechylony na stronę obrazów z pogranicza lub wprost pornograficznych. Zdjęcia ilustrujące pejzaże, jezioro, las, zmieniające nieco proporcje, o których później recenzenci mówią jako o „potężnych symbolach nieświadomości”,„wielopiętrowej metaforze” dodane zostały później i na etapie scenariusza ich nie było.


Młody mężczyzna spędza lato nad jeziorem, na codziennym „cruisingu.” Królują tu nagie żądze, niebezpieczne popędy, można złapać faceta na szybką wymianę, bez zabezpieczenia, płynów ustrojowych.Korzysta się z czasu, póki jeszcze jest, nie bacząc na konsekwencje.Alain Guiraudie pokazuje gejowski seks bez ogródek, uprawiany przez maniaków katastrof. Może dlatego morderca w ich gronie nie budzi takiej grozy. W jeziorze znikają kolejni mężczyźni.


W dyskusjach dotyczących pornografii największe kontrowersje budzi zazwyczaj kwestia uczynienia tych treści dostępnymi dla większej, z góry nieokreślonej liczby osób. Ze względu na przyjętą przez Dumę ustawę zakazującą propagandy homoseksualnej, film „Nieznajomy nad jeziorem” nie został rozpowszechniony w Rosji.

 image

Turpizm Greenawaya dla fań&fanów/ Goltzius&The Pelican Company


Pewnie sala rzymskiego kina festiwalowego nie wypełniona by była tylko w jednej trzeciej a trzask zamykanych siedzeń nie towarzyszyłby tekstowi płynącemu z ekranu, gdyby wcześniej opinię publiczną obiegła wiadomość, że Rosja wstrzymuje dystrybucję filmu.


Akcja żartobliwej opowieści o erotyce, mającej ukazać hipokryzję kościoła, dzieje się w roku 1590. Hendrick Goltzius (R.Nasr) i jego załoga drukarzy, przybywają do pałacu bogatego władcy Alzacji (F.M.Abraham), z prośbą o sfinansowanie druku frywolnie ilustrowanej wersji Starego Testamentu. Aby przypieczętować umowę, Goltzius musi podniecić potężnego margrabiego, czerpiącego dotąd przyjemność z permanentnego wypróżniania się, i jego dwór żywymi interpretacjami tego, co będzie wydrukowane. Pięć staro i jedno nowo testamentowe seksualne tabu: poczynając od seksu analnego w przypadku Adama i Ewy, kazirodztwa Lota i jego córek, prostytucji i cudzołóstwa - Dawid i Batszeba, Samson i Delilah, pedofili -Józef i żona Potifara, i wreszcie nekrofili w opowieści o Salome i Janie Chrzcicielu. Sacrum przenika profanum. A bibliści zapewne postawiliby wiele znaków zapytania. Zabawianie zepsutego władcy Alzacji stanie się w końcu igraniem z ogniem.


„Jako kilkunastoletni chłopiec chodziłem do kina soft porno, gdzie przeważały tytuły szwedzkie, kierownik kina pewnego dnia pomyłkowo puścił „Siódmą pieczęć” Bergmana odtąd zapragnąłem zostać filmowcem” – mówi o sobie Peter Greenaway doszukując się w dalszej części wywiadu paraleli między sobą a Goltziusem. „Goltzius&The Pelican Company”, druga część trylogii o wielkich malarzach, po „Nightwatching’u” a przed filmem o Hieronimie Boschu, który ma się ukazać w 500 rocznicę śmierci pierwszego surrealisty, swoim fanom zapewni ucztę zmysłów bardziej obfitą niż szwedzkie soft porno z połowy XX wieku. Znajdzie tu widz więcej wyprostowanych penisów, wygolonych pochew, integracji niezbyt ponętnych ciał, mniej zaś intelektualnej erekcji na miarę Bergmana. Obraz brzydoty wygolonego ciała ludzkiego niczym przygotowanego do działań medycznych będzie tu w przewadze.


Reżyser mówiąc o symbiotyce sztuki i seksu wskazuje, że sztuki wizualne od zawsze by być towarem bardziej chodliwym musiały zostać co najmniej częściowo zainfekowane erotyką. Jest taka scena, na początku filmu, dość symboliczna, mówiąca o symbiotycznych relacjach między sztuką i erotyką. Margrabia podczas czynności wypróżniania częstuje Goltziusa świeżymi jabłkami. Goltzius zjada je wraz z pestkami, jabłko w tradycji malarskiej symbolizuje seks, pestki to sztuka. Owoc staje się żywnością symbiotyczną bo wprawdzie zjadając go niszczy Goltzius sporą część nasion, ale część nieuszkodzona przechodzi przez przewód pokarmowy, gdzie ziarna zostają najlepiej przygotowane do siewu. Oddając stolec w odległym miejscu natury — sieje, rozmnażając roślinę.

image

Udany debiut meksykańskiego reżysera Fernando Eibcke: „Sezon na Kaczki” . Przypominam, że obraz tego artysty „Nad jeziorem Tahoea” był dostrzeżony na berlińskim festiwalu.

Historia czwórki bohaterów, dwóch czternastoletnich namiętnych fanów gier video Flamy i Mokko, szesnastoletniej Rity, sąsiadki chłopców, pechowej kucharki i trzydziestoletniego dostawcy pizzy Ullisesa, którego opóźniony rozwój emocjonalny sprawia, że staje się równorzędnym partnerem dla pozostałej trójki.

Film jest opowieścią o rodzącej się przyjaźni, której tłem jest niesprecyzowana seksualność. Rozwód rodziców, samotność czy traumatyczna przeszłość w przypadku Ullisesa (uprzednia praca w schronisku dla psów) cementują wzajemne zależności.

Jeżeli awaria prądu, która wpływa na narrację, neorealistyczna poetyka, taśma czarno-biała, przybliżą nas do kultowego czeskiego filmu Jaroslava Papouseka - „Straszne skutki awarii telewizora” to będzie to podobieństwo pozorne, gdyż w wypadku tego filmu komediowość jest o wiele mniej zewnętrzna.

Staranna kompozycja kadrów przy minimalistycznym ruchu samej kamery. Film bardzo dobrze zagrany. Wydobywane w sposób zaskakujący mikroreakcje pomiędzy aktorami. Widać wzajemne zaufanie pomiędzy reżyserem i odtwórcami głównych ról. Ten stworzony na planie filmowym komfort pracy owocuje pełnią prawdy.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura