Skandal z pedofilią w Polsce może być obciążeniem w wyborach do PE
Paris Match | Opublikowano 17/05/2019 o 8:00
Bliskość konserwatywnej partii rządzącej PiS i Kościoła katolickiego może mieć konsekwencje dla wyborów europejskich w Polsce.
Fala uderzeniowa podniesiona w Polsce przez dokument o pedofilii w Kościele katolickim prawdopodobnie ukarze konserwatywną partię będącą u władzy, w okresie poprzedzającym wybory do Parlamentu Europejskiego. Dwie główne siły polityczne, które ze sobą konkurują- konserwatyści prawa i sprawiedliwości (PiS) i europejska koalicja kilku partii opozycyjnych - są na styku w sondażu.
Tak więc w wyborach 26 maja „ta sprawa może przechylić szalę na stronę opozycji” - powiedział AFP politolog Polskiej Akademii Nauk Stanisław Mocek. Innymi słowy, PiS, będący u władzy od 2015 r., Może drogo zapłacić za bliskość Kościoła katolickiego. „W Polsce mamy sojusz tronu i ołtarza”, przyznaje badacz, „symbioza, która pasuje do obu stron”.
Wysłany w zeszłą sobotę na YouTube film braci Tomasza i Marka Sekielskich miało prawie 18 milionów wejść, a media pełne są rewelacji, świadectw i komentarzy na temat wykorzystywania seksualnego popełnianego przez księży na nieletnich ,
Dominują dwa elementy: krytyka biskupów, którzy nie zareagowali skutecznie na znane nadużycia, i domaganie się utworzenia niezależnej komisji śledczej, która rzuci światło na to zjawisko.
W wyborach europejskich decydujący może być ruch 1% lub 2% głosów pod wpływem skandalu z pedofilią, mówi profesor Mocek.
„Panika” w PiS i biskupstwie?
Antropolog i teolog Uniwersytetu Warszawskiego Stanisław Obirek, były jezuita, idzie dalej. Rozumie, że „panika panuje” zarówno w PiS, jak i w biskupstwie, i uważa, że wizyta w czerwcu arcybiskupa maltańskiego Charlesa Scicluny, czołowego eksperta Watykanu w sprawach nadużyć seksualnych, może doprowadzić do szeregu rezygnacji wśród polskich biskupów. „To nie będą kosmetyczne zmiany”, przewiduje były jezuicki ksiądz, który został laikiem w 2005 roku.
Partia Konserwatywna zareagowała natychmiast na niebezpieczeństwo. Zgodnie ze swoim stylem gry flash, jego lider Jarosław Kaczyński ogłosił w niedzielę znaczące zaostrzenie wyroków za pedofilię. Procedowany w środę w parlamencie, gdzie PiS ma bezwzględną większość, projekt ustawy został przyjęty w czwartek przez posłów 263 głosami. Nowe przepisy przewidują do 30 lat więzienia dla osób uznanych za winnych aktów pedofilii, a także kary dożywocia dla najbardziej niebezpiecznych pedofilów. (...)
Rzeczniczka rządu Joanna Kopcinska zdecydowanie zaprzeczyła, i uznała za „absurdalną" tezę, by miało to jakikolwiek związek z kampanią wyborczą do Parlamentu Europejskiego, zauważając, że poprawki do kodeksu karnego zostały przygotowywane„od ponad dziesięciu miesięcy”.
Wpływowy religijny redemptorysta Tadeusz Rydzyk, stojący na czele katolickiej stacji Radio Maryja, ze swojej strony potępił kampanię „nienawiści" przeciw Kościołowi. Jeśli motywacją kampanii przeciwko pedofilii było poszukiwanie dobra, powiedział to: „cytujmy również procent ludzi winnych tych przestępstw w innych grupach społecznych i wskażemy, że odsetek księży jest niski”.
Ze swej strony wicepremier Jarosław Gowin przyznał, że debata na temat pedofilii „grozi określonymi konsekwencjami wyborczymi”. Jeśli chodzi o Kościół, teolog Stanisław Obirek uważa, że jest „u progu fundamentalnych zmian”.
Przebywający w Warszawie przełożony generalny Towarzystwa Jezusowego, Arturo Sosa, powiedział w środę na publicznym spotkaniu, że problemy Kościoła katolickiego były spowodowane „klerykalizmem”, mianowicie nadmierną dominacją duchowieństwa wśród wiernych i brak przejrzystości w instytucji religijnej.




Komentarze
Pokaż komentarze