5 obserwujących
147 notek
65k odsłon
  199   1

Syn i ojciec

Niklas Frank nie wierzy w autentyczność reakcji swego ojca na pokazane w czasie procesu nagrania filmowe z obozów koncentracyjnych. Strażnicy musieli zabrać ojca z miejsca, bo wciąż gapił się w ekran, ze łzami w oczach. Uważa, że ojciec, w swym zakłamaniu odegrał tani teatrzyk.

Nie wierzy też w jego nawrócenie. W październiku 1945 r., jeszcze przed rozpoczęciem procesu, Hans Frank przyjął w więzieniu chrzest. Potem przez kolejne miesiące procesu pobożnie czytał Biblię. W listach do dzieci pisał o dobrym Bogu. Niklas Frank przestudiował wszystkie jego listy do żony i dzieci i policzył, że słowo „Bóg” napisane jest 550 razy. Szczera wiara? Niklas zdecydowanie zaprzecza.

Cóż, tego czy ktoś nawrócił się szczerze, czy na pokaz, nigdy do końca nie wiemy. Może Hans Frank nawrócił się na pokaz, by złagodzić stanowisko sędziów, lub zostawić po sobie lepszy wizerunek? Może swoiście realizował zakład Pascala? A może, w obliczu nieuchronnego końca swego życia, zastanawiał się nad sensem swego istnienia i szczerze zwrócił się ku Bogu? Byłby wtedy jednym z wielu zażartych wrogów Boga i Kościoła, którzy na łożu śmierci wołali księdza. Szkoda tylko, że nie mogą podzielić się już tym doświadczeniem ze swoimi następcami, bo nie każdy z nich zdąży przed śmiercią pogodzić się z Bogiem.

Radykalny rozrachunek z przeszłością własnej rodziny skierował Niklasa Franka zdecydowanie na lewo. W każdym, kto głosi opinie odmienne od lewicowego mainstreamu, słyszy głos swojego ojca. To nie krytyka, a stwierdzenie faktu. Trudno to oceniać komuś, kto miał, dzięki Bogu, normalnego ojca. Nie wiem, jak żyłbym z takim bagażem, jaki ma Niklas Frank.

Niemniej jego postawa jest dość charakterystyczna i oddająca różnicę między dwoma lewicowymi totalitaryzmami. Byli naziści często stają się komunistami lub innymi lewakami, by skuteczniej walczyć z faszyzmem. Natomiast mało jest wyleczonych z komunizmu, którzy zostają faszystami czy nazistami (jest pewna różnica), by skuteczniej walczyć z komunizmem. Zwykle przyjmują poglądu centrowe lub konserwatywne.

Niemiecki mainstream, a wraz nim mainstream europejski, to już czysta lewica zwalczająca faszyzm i szukająca go gdzie się da, najczęściej tam, gdzie go nie ma. Być może jest to efekt przepracowania dziedzictwa III Rzeszy? Może przyjęto stalinowską tezę, że narodowy socjalizm to prawica, i szukano antidotum na lewicy ze znanym skutkiem. Może tam tkwi błąd? Trudno powiedzieć. Mało jest krajów winnych zbrodni systemów totalitarnych, które chciały sobie z tym poradzić, więc nie ma z czym porównywać.

Uczciwie stwierdzić trzeba, że Niemcy, jako państwo i społeczeństwo, przynajmniej usiłowały poradzić sobie ze swoją przeszłością. Pozytywne recenzje książki Niklasa Franka w niemieckich mediach są tego dowodem. Wyszło jednak, jak wyszło.

W Rosji takiej próby nie podjęto. To znaczy, podejmowały ją jednostki, które ostatnio skutecznie uciszono. W dzisiejszej Rosji penalizuje się wspominanie o zbrodniach komunistycznych, co prowadzi prostą drogą do recydywy.

I dlatego należy się bać. A raczej być czujnym i, przede wszystkim, zbroić się.


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura