Zbigniew Kopczyński Zbigniew Kopczyński
78
BLOG

Wejście szeryfa

Zbigniew Kopczyński Zbigniew Kopczyński Polityka Obserwuj notkę 1
Marszałek Czarzasty zapowiada zablokowanie, Nagrody Nobla dla Donalda Trumpa, a przynajmniej wydaje mu się, że jego brak zgody ma jakieś znaczenie. Donald Tusk spieszy do rozliczania praworządności w Ameryce. Polska staje więc na czele walki państw europejskich z Ameryką, jako wiodące mocarstwo.

Świat pędzi szybciutko, sytuacje zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie. Nawiasem mówiąc, kto jeszcze wie, jak wygląda ta zabawka?

Taki prorosyjski, podobno, prezydent Trump zawarł porozumienie z Indiami, w którym to porozumieniu Indie zadeklarowały zakończenie zakupów rosyjskiej ropy. Jeśli ta deklaracja stanie się faktem, będzie to duży cios dla Kremla, ustanie dużego i regularnego dopływu pieniędzy. Równie boleśnie tę sytuację odczują nasi europejscy sojusznicy kupujący „indyjskie” paliwo na potęgę i konsekwentnie usiłujący nie dowiadywać się skąd Indie tę ropę biorą.

To kolejny przykład hipokryzji. Głośno mówi się o pomocy dla walczącej Ukrainy, a po cichutko za większe pieniądze kupuje się od Rosji paliwa, by szybciej mogła się z Ukrainą rozprawić.

W kraju nieco odmienne wydarzenia. Piesi w Warszawie muszą szczególnie uważać na pasach, bo minister Żurek ma trudności z zatrzymywaniem się przed pieszym na przejściu. To akurat nie dziwi. Śmieszno i straszno robi się po przeczytaniu oświadczenia, a w zasadzie samokrytyki, Filipa Nowobilskiego - dziennikarza, w którego samochodzie minister piracił. Zapachniało pięknymi latami pięćdziesiątymi. Cóż, dziennikarz zachował się naprawdę skandalicznie: nie dość, że zwrócił uwagę na łamanie przez ministra przepisów, to jeszcze ośmielił się wyemitować nagranie z incydentem. Słuszna czeka go zatem kara.

Byliśmy też w Polsce świadkami historycznego wydarzenia na miarę europejską. Pierwszy od stuleci proces o czary. Pewna wiedźma spod Torunia rzuciła urok na Jerzego Owsiaka, dobroczyńcę naszego wspaniałego, pisząc „giń człowieku”. Za taką klątwę Sąd Rejonowy w Toruniu w osobie sędziego Marcina Czarcińskiego wymierzył czarownicy słuszny wyrok pół roku więzienia, lecz w miłosierdziu swoim zawiesił wykonanie kary. Gdyby jednak skazana wiedźma ponownie czyniła czary, wtedy znajdzie się za kratami z automatu. I tak ma szczęście, że palenia na stosie Kodeks karny nie przewiduje.

Z czarami trudno wygrać, są bardzo niebezpieczne i mogą dotknąć każdego z nas. Cieszmy się więc z tego wyroku i z tego, że sędzia Czarciński w zarodku zdusił odradzanie się czarnej magii w Polsce. Brawo!

Premier ogłosił kolejną krucjatę, kolejny zespół do rozliczenia i ukarania. Tym razem nie pisozbrodniarzy, a pedofilów. I to nie w Polsce, a w dalekiej Ameryce. Zespół, na którego czele stanie dzielny minister do spraw służb specjalnych i jeszcze dzielniejszy minister sprawiedliwości, wykryje i przeanalizuje wszystkie polskie ślady, a raczej ślady śladów, w aferze Epsteina i pokaże Jankesom jak prowadzić rzetelne śledztwo.

Cóż premier ma bogate doświadczenie w walce z pedofilami, a raczej jej ogłaszaniu. Co niektórzy pamiętają, jak za swych poprzednich rządów w płomiennym przemówieniu ogłosił zero tolerancji dla pedofilów i zapowiedział karanie ich chemiczną kastracją. Czas biegnie nieubłaganie i pamięć coraz słabsza, więc pewnie z tego powodu nie mogę przypomnieć sobie ani jednego pedofila wykastrowanego, choćby chemicznie, ani jakiegokolwiek działania rządu w następstwie płomiennego wystąpienia premiera. Może ktoś coś słyszał, ktoś coś wie? Będę wdzięczny za informację.

Gdyby Donald Tusk chciał rzeczywiście walczyć z pedofilami, nie musiałby ich szukać za oceanem. Jego partia rządzi już w sumie dziesięć lat. To dużo czasu by wykazać się jakimiś działaniami. Choć zauważyć trzeba, że nie tylko rządy Platformy cechowała nieporadność, nazwijmy to delikatnie, w tej kwestii.

Najbardziej chyba wstrząsającym momentem było pojawienie się pięć lat temu filmu Patryka Vegi „Oczy diabła”, będącego reportażem uczestniczącym pozyskiwania dzieci, tych najmniejszych, do niemieckich burdeli dla zboczeńców. W filmie jest wystarczająco dużo faktów i wskazówek, by służby zrobiły z nich użytek. Gdyby tylko chciały. I nic.

Trzy lata rządów Prawa i Sprawiedliwości, dwa lata rządów Platformy Obywatelskiej, a dalej aktualne jest pytanie czarnego charakteru tego filmu „Wiesz, ile dzieci w Polsce nie ma swoich grobów?” Ile zostało okaleczonych, wręcz rozerwanych, przez zboczeńców i później „zutilizowanych” (określenie z filmu), a ile rozebranych na części, by pozyskać organy dla dzieci bogatych rodziców?

Poza buńczucznymi zapowiedziami nie zrobiono nic. I trudno się temu dziwić. Walka z prawdziwą zorganizowaną grupą przestępczą to sprawa trudna i niebezpieczna. Nigdy nie wiadomo czym może się skończyć. Znacznie łatwiej jest ścigać za wymyślone przestępstwa wymyślone zorganizowane grupy i wymachiwać szabelką tym, którzy tego nie zauważą. Odgrażanie się przeprowadzeniem śledztwa w sprawie przestępstwa dokonanego w Ameryce przez Amerykanów, to dalszy ciąg celowania w plecy Donalda Trumpa, takie to dziecinnie głupie.

Gdy w Smoleńsku zginął prezydent Rzeczypospolitej, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego i wiele ważnych osób, Donald Tusk nie próbował nawet podjąć śledztwa w tej sprawie i z pełnym zaufaniem pozostawił dochodzenie w rękach uczciwych i rzetelnych rosyjskich prokuratorów i sławnego Międzynarodowego (a raczej: Międzyrepublikańskiego) Komitetu Lotniczego. Ale gdy pojawiły się cienie podejrzeń polskich śladów w aferze Epsteina, takie, że ktoś, coś, kiedyś, kogoś, gdzieś, nie pozostawił tego w rękach amerykańskich śledczych i uruchomił cały aparat polskiego państwa. Wygląda na to, że putinowska Rosja jest dla Donalda Tuska bardziej godna zaufania niż trumpowska Ameryka.

Marszałek Czarzasty zapowiada zablokowanie, Nagrody Nobla dla Donalda Trumpa, a przynajmniej wydaje mu się, że jego brak zgody ma jakieś znaczenie. Donald Tusk spieszy do rozliczania praworządności w Ameryce. Polska staje więc na czele walki państw europejskich z Ameryką, jako wiodące mocarstwo.

Na Ukrainie trwa wojna, Polska, kraje bałtyckie i skandynawskie zagrożone są agresją Rosji. W takiej sytuacji wojna z Ameryką jest tym, czego Polakom brakuje do szczęścia. To żart, ale do szczęścia potrzebna jest ona Donaldowi Tuskowi i jego mocodawcom.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka