Zamiast 60 tys zł kwoty wolnej w PIT dla wszystkich, symboliczna obniżka podatku dla zaledwie 14% podatników
1. Wczoraj premier Tusk i jego guru od finansów minister Domański, ogłosili obniżki obciążeń w PIT, przy czym w 2027 roku ma to dotyczyć tylko ok 3,5 mln podatników, a więc dla zaledwie 14% wszystkich, bowiem tym podatkiem jest objętych około 25,5 mln osób. Zamiast podniesienia kwoty wolnej w PIT do 60 tys zł ,co było sztandarową obietnicą Donalda Tuska ( 4. konkret wśród 100 konkretów, który miał być wprowadzony w 100 dni po objęciu rządów), która pozwoliłaby na obniżenie PIT dla wszystkich podatników, jego rząd proponuje w 4. roku rządzenia ( bo obniżki mają dotyczyć dochodów osiągniętych w 2027 roku), symboliczną obniżkę dla nielicznych. Tusk z Domańskim zaproponowali wprowadzenie w PIT dodatkowej stawki 24% dla rocznych dochodów w przedziale od 120-150 tys. zł, co oznacza, że gdyby te zmiany zostałyby wprowadzone, w tym podatku były aż trzy stawki podatkowe. Dla dochodów rocznych do 130 tys zł obowiązywałaby stawka 12%, dla dochodów od 130 tys zł do 150 tys zł wspomniana stawka 24% od nadwyżki powyżej 130 tys zł i wreszcie dla dochodów powyżej 150 tys zł stawka 32% od nadwyżki powyżej 150 tys zł. Swoistym zwieńczeniem tych zmian w obciążeniach podatkowych jest propozycja podwyższenia tzw. podatku solidarnościowego z 4% do 5% dochodów dla ok. 50 tys podatników, osiągających dochody wynoszące ponad 1 mln zł rocznie.
2. Obniżka jak już wspomniałem miałaby dotyczyć 3,5 mln podatników a jej maksymalna wysokość miałaby wynieść ok 3,6 tys zł rocznie, czyli zaledwie ok. 300 zł miesięcznie, przy czym ,żeby uzyskać taki uzysk podatkowy to trzeba mieć dochody na poziomie 14,8 tys zł brutto miesięcznie, im dochód mniejszy tym kwota uzysku podatkowego mniejsza, przy wynagrodzeniu 12 tys zł brutto uzysk ten wynosi zaledwie 21 zł miesięcznie, czyli zaledwie 250 zł rocznie. Natomiast składana przez Tuska obietnica 60 tys zł kwoty wolnej, miała całkowicie zwolnić z PIT wszystkie świadczenia emerytalno- rentowe do 5 tys zł brutto miesięcznie i wszystkie wynagrodzenia do 6 tys zł brutto miesięcznie. Taka obietnica była wielokrotnie powtarzana na otwartych spotkaniach z wyborcami przez Donalda Tuska w kampanii wyborczej 2023 roku, ba kilkunastu posłów Platformy nagrało wtedy spot wyborczy, dotyczący tej kwestii, a zwolnienie z PIT emerytur do 5 tys zł i płac do 6 tys zł w tym spocie, zapowiadał przyszły minister finansów czyli Andrzej Domański. Doszło więc do klasycznego oszustwa wyborczego, obietnicę składał Tusk w kampanii wyborczej z zamiarem jej nie zrealizowania, bowiem już na jesieni 2024 roku jego rząd wysłał do Brukseli zobowiązanie zawarte w tzw. planie budżetowo- strukturalnym ,że nie będzie podwyższania kwoty wolnej w PIT do 2028 roku włącznie.
3. Ale ponieważ ekipa Tuska doprowadziła finanse publiczne do ruiny, czego wyrazem są już trzy deficyty w wysokości ponad 200 mld zł każdy, to jakakolwiek obniżka jednych podatków, wymaga podwyższenia podatków dla innej kategorii podatników. I rzeczywiście od wczoraj przedsiębiorcy są zapewne zszokowani, bowiem niespodziewanie usłyszeli , że im rząd zamierza podwyższyć i to znacznie podatki, chodzi zarówno o CIT, jak i wypchnięcie dużej grupy podatników z podatku ryczałtowego do podatku liniowego PIT ze stawką 19% ,albo do PIT ze stawkami progresywnymi. Otóż przedsiębiorcy, których firmy osiągną przychody (obroty) powyżej 50 mln euro, zapłacą w 2027 roku podatek nie wg dotychczasowej stawki 19%, a wg stawki 22%, czyli stawka podatkowa będzie dla nich aż o 3pp wyższa. A więc po bankach, którym rząd Tuska podwyższył stawkę podatku CIT z 19% na 30% już na rok 2026, kolejną grupą mają być większe przedsiębiorstwa i grupy kapitałowe, których w roku 2027, będzie w Polsce już ponad 5 tys , przy czym w większości są to firmy polskie i wszystkie one zapłacą CIT wg stawki w wysokości 22%.
4. Jeszcze bardziej „wyrafinowaną” operację minister Domański zastosował w odniesieniu podatników, którzy płacą podatek ryczałtowy od przychodów ewidencjonowanych wg stawek w przedziale od 2% do 17%, w zależności od rodzaju prowadzonej działalności gospodarczej, lub źródła przychodu. Podatkiem zryczałtowanym mogli się do tej pory rozliczać z fiskusem podatnicy (firmy), które osiągały przychody (obroty) do 2 mln euro rocznie, a więc ponad 8 mln zł, od 2027 roku takim podatkiem będą się mogli rozliczać podatnicy ,których obroty nie przekroczyły 250 tys euro, czyli niewiele ponad 1 mln zł rocznie. Oznacza to ponad 8-krotne obniżenie poziomu przychodów dla podatników rozliczających się ryczałtem i szacunkowo wypchnie z tego rodzaju opodatkowania około 200-300 tys firm, które prowadzą działalność gospodarczą, korzystając z tej uproszczonej formy opodatkowania. Te firmy będą musiały przejść na liniowy PIT ze stawką 19% albo przekształcić się w podmiot gospodarczy, który będzie rozliczał się podatkiem CIT, przy czym niezależnie od tego ją formę opodatkowania wybierze, dla tak dużej grupy firm, będzie to oznaczało znaczący wzrost obciążeń podatkowych.
5. Przy takiej skali proponowanych podwyżek obciążeń podatkowych dla przedsiębiorców, wczorajszy dzień musiał być dla nich szokiem, zwłaszcza, że te podwyżki rząd Tuska ogłasza pod koniec sierpnia, a więc zaledwie na 4 miesiące przez rozpoczęciem roku gospodarczego, w którym te podwyższone stawki będą obowiązywały. Nie ulega wątpliwości, że podczas konsultacji społecznych organizacje przedsiębiorców nie zostawią na tych propozycjach rządu suchej nitki, szczególnie na trybie ich przygotowania i wprowadzenia, bo przecież podwyżki podatków, powinny być ogłaszane przynajmniej na 6 miesięcy przed ich wprowadzeniem. Niezależnie jednak od przebiegu konsultacji, wprowadzanie symbolicznej obniżki podatku PIT dla zaledwie 14% podatników, którą mają sfinansować przedsiębiorcy, a to od nich przecież, zależy wzrost gospodarczy i inwestycje jest nieprawdopodobnym skandalem i wręcz prowokacją rządu Tuska wobec tego środowiska.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)