Zbigniew Kuźmiuk Zbigniew Kuźmiuk
1416
BLOG

Skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle?

Zbigniew Kuźmiuk Zbigniew Kuźmiuk Gospodarka Obserwuj notkę 64

1. W czwartek odbyło się w Sejmie pierwsze czytanie projektu budżetu na 2011 rok i powinno ono być okazją do najważniejszej w tym roku debaty o stanie polskich finansów publicznych. Niestety nic takiego nie miało miejsca bo Jan Vincent Rostowski wystąpił nie w roli ministra finansów a raczej w roli pierwszego showmana Rzeczpospolitej.

Bo jak inaczej określić wystąpienie osoby, która miała przedstawić najważniejszy plan finansowy państwa na następny rok,a opowiadała znowu o Polsce jako zielonej wyspie rozwoju, której dalsze funkcjonowanie wymaga jednak podwyżek podatków i oszczędności budżetowych między innymi na zasiłkach pogrzebowych i rentach z tytułu niezdolności do pracy.

2. Rostowski jak to ma w zwyczaju za problemy z którymi mamy obecnie do czynienia, obciążył PiS, choć sam odpowiada za stan finansów publicznych od blisko 3 lat. Stwierdził wręcz,że PiS powinien przeprosić Polaków za błędy swojej polityki gospodarczej w latach 2006-2007, za straszenie kryzysem, za błędne recepty dotyczące wyjścia z kryzysu przedstawiane w 2009 roku i za straszenie 2 falą kryzysu w 2010.

Wprawdzie tego rodzaju zarzuty pod adresem tych ,którzy nie rządzą już 3 lata urągają wręcz inteligencji Polaków, ale okazuje się, że większość mediów na drugi dzień je powtórzyła uznając chyba,że minister Rostowski miał w tej sprawie rację. Otóż nie miał i spróbuję to wykazać.

3.Mówiąc o błędnej polityce gospodarczej lat 2006-2007, Rostowski miał głównie na myśli obniżenie stawek podatku dochodowego, składki rentowej, wprowadzenie ulgi na dzieci i becikowego. To prawda,że te posunięcia obniżyły dochody budżetowe i dochody Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) ale jednocześnie w kieszeniach podatników znalazło się dodatkowo co najmniej 30 mld zł i to właśnie te pieniądze były wydawane przez ludzi w kryzysowych latach 2008 i 2009. Pieniądze te stworzyły swoistą poduszkę dla polskiej gospodarki to dzięki nim w tych dwóch latach kryzysowych rósł w Polsce popyt, który był głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego szczególnie w roku 2009.

4. Straszenie kryzysem nie było potrzebne, bo Polacy go poczuli na własnych skórach. Od jesieni 2008 roku do jesieni roku następnego w związku z tym rząd nie przygotował, żadnego pakietu antykryzysowego (Sejm uchwalił rządowy ustawy w tej sprawie dopiero w październiku 2009 roku) w Polsce ubyło aż 600 tys. miejsc pracy, a bezrobocie skoczyło z 9,5% do blisko 13%. 

To właśnie taki ubytek miejsc pracy spowodował z jednej strony ogromny deficyt w FUS, co powoduje konieczność zwiększenia dotacji budżetowych do tego funduszu przynajmniej o kilka miliardów złotych ale także konieczność zaciągania kredytów w bankach komercyjnych a nawet zabrania z Funduszu Rezerwy Demograficznej już prawie 12 mld zł .A przecież ten fundusz miał być wykorzystywany dopiero od roku 2020 kiedy to na emerytury będą przechodziły roczniki powojennego wyżu demograficznego.

5. Błędne recepty gospodarcze zgłaszane przez PiS w roku 2009 to między innymi pakiet antykryzysowy dla przedsiębiorców, propozycja obniżenia stawki VAT czy wsparcie dla tworzących nowe miejsca pracy być może oznaczała by przejściowe podniesienie deficytu budżetowego ale już w następnym roku wyraźne zwiększenia tempa wzrostu gospodarczego, a konsekwencji wyższe dochody podatkowe i składkowe.

Takich rozwiązań nie zastosowano i od 3 lat corocznie deficyt finansów publicznych przekracza 6% PKB czyli kwotę 100 mld zł i to mimo wyprzedaży majątku państwowego na gigantyczną skalę (przez 4 lata na prawie 50 mld zł) i prawie rabunkową politykę dywidendową wobec spółek Skarbu Państwa.

6. Ministra Rostowskiego trzeba pytać, że skoro jest tak dobrze w gospodarce za jego rządów do dlaczego jest tak źle w finansach publicznych za które odpowiada? Tylko przez 3 lata dług publiczny przyrósł o prawie 300 mld zł co nie miało miejsca w przez ostatnie 20 lat. Projekt budżetu na 2011 rok, który minister przyniósł do Sejmu powiększy ten dług o kolejne 100 mld zł i to oficjalnie, bo część zobowiązań na kwotę co najmniej 20-30 mld zł zamieciono pod dywan, żeby nie dopuścić do przekroczenia przez dług publiczny konstytucyjnej granicy 60% PKB.

A za to to już powinni przepraszać Premier Tuska i jego minister finansów, choć co nam po przeprosinach, skoro  długi zaciągnięte przez ten rząd będą musiały spłacać jeszcze przez nasze wnuki.

Dr nauk ekonomicznych, Poseł na Sejm RP obecnej kadencji

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (64)

Inne tematy w dziale Gospodarka